Justin Timberlake skomentował swoje problemy z prawem. "Werdykt zapadł"

Justin Timberlake skomentował swoje zatrzymanie
James Arthur o słodko-gorzkiej miłości
Źródło: Dzień Dobry TVN
Justin Timberlake, po zatrzymaniu i oskarżeniu o prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, już wrócił do występów. Artysta dał koncert w Chicago. Podczas show w dość nietypowy sposób skomentował swoje niedawne problemy.

Justin Timberlake wrócił do koncertowania

Kilka dni temu media informowały o zatrzymaniu Justina Timberlake'a przez policję. Aktor prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Gdy ta informacja obiegła świat wielu fanów zaczęło się zastanawiać, czy rozpoczynająca się już niedługo światowa trasa koncertowa w ogóle dojdzie do skutku. Warto dodać, że w dniu, kiedy ma wystartować proces, wokalista powinien zagrać w Krakowie. Jednak nic nie wskazuje na to, aby koncert miał zostać odwołany.

Wszystko też wskazuje na to, że artysta nie zamierza się kajać i rezygnować z występów. Zaledwie kilka dni po "incydencie" wokalista wystąpił w Chicago.

Justin Timberlake skomentował swoje problemy z prawem

Z relacji z występu, która pojawiła w "New York Post", wynika, że muzyk skomentował swoje ostanie problemy. Wbrew temu, czego wiele osób mogło oczekiwać, wokalista nie zamierzał przepraszać, za to, co się stało. Stwierdził, że "to był ciężki tydzień". Później dodał: "Wiem, że czasami ciężko mnie kochać, ale nadal mnie kochacie". Gazeta twierdzi, że zgromadzeni na koncercie fani - po tych słowach wokalisty - zaczęli wiwatować.

Magazyn People przekazał, że po zakończeniu koncertu miał powiedzieć do publiczności: "Werdykt zapadł, byliście najlepszą publicznością na trasie".

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady

Zobacz także: