Gorące tematy

60-letnia pani Ewa nie żyje. Ostatnią osobą, z którą się widziała, był poznany w internecie obcokrajowiec

Gorące tematy

Autor:
Michalina
Kobla
Źródło:
Uwaga! TVN
Pani Ewa

Ewa Orłowska poznała w internecie 40-letniego Abdanura D. Choć nie mówili w żadnym, wspólnym języku, mężczyźnie zależało, aby wejść z kobietą w bliską relację. Obcokrajowiec był ostatnią osobą, z którą widziała się przed śmiercią. Sprawie przyjrzeli się reporterzy programu Uwaga! TVN.

Ewa Orłowska, po długoletnim związku, rozwiodła się z mężem. Chciała znaleźć kogoś bliskiego. Ponieważ kobieta była osobą niesłyszącą, pisanie wiadomości tekstowych było dla niej najłatwiejszą metodą zawarcia nowej znajomości. W ten sposób, przez internet, poznała Abdanura D. 40-latek z pochodzenia miał być Algierczykiem i na stałe mieszkać w Marsylii. W połowie stycznia mężczyzna przyjechał do pani Ewy w odwiedziny.

- Mama przyszła z nim do mnie do mieszkania. Zrobił dobre wrażenie, był sympatyczny. Nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Powiedział, że ma dwójkę dzieci. Pokazywał zdjęcia swojej rodziny – mamy, taty i braci – opowiada pan Karol. I dodaje: - Teraz nasuwa się myśl, że mógł to wszystko zmyślić.

Abdanur D. miał zaproponować pani Ewie, by wspólnie zamieszkali.

Uwaga! TVN

Uwaga! TVN: Nie żyje rodzeństwo z Płocka. Jak doszło do tragedii?
Uwaga! TVN: Nie żyje rodzeństwo z Płocka. Jak doszło do tragedii?
wideo 2/27

- Powiedział, że będzie pomagał w kwestii rachunków. Że chce tutaj pracować. To też nas zmyliło, myśleliśmy, że nie ma złych zamiarów – przyznaje pan Karol.

Pogłębianiu znajomości nie przeszkadzało to, że Abdanur D. nie znał języka polskiego, a pani Ewa była niesłysząca.

- Wysyłał wiadomości, mama je kopiowała i wrzucała do translatora – opowiada Paweł Orłowski.

Uwaga! TVN. 60-letnia kobieta została uduszona

Kilka godzin przed śmiercią pani Ewa odwiedziła sąsiadkę.

- Mówiła, że się pokłóciła. Pokazywała mi palec i że on koniecznie chce zawrzeć związek małżeński – opowiada Aleksandra Machalińska.

- Mama mu odmówiła. Chciał ją przekupić, zapłacić 6 tys. zł za ślub. Mama powiedziała, że nie będzie tego robić dla pieniędzy – przywołuje pan Karol. I dodaje: - On był już chyba w takiej desperacji, że napisał do mnie. Zaproponował mi 800 euro za to, że namówię mamę do ślubu. Odmówiłem.

Drugi z synów pani Ewy ma przypuszczenia, dlaczego mężczyźnie mogło zależeć na ślubie.

- Myślę, że kończyła mu się wiza i musiał się starać o europejski paszport lub był już wcześniej poszukiwany i chciał przybrać nazwisko mamy – sugeruje Paweł Orłowski.

Czy w dzień tragedii sąsiedzi słyszeli coś niepokojącego?

- Kładłam się spać, usłyszałam, jak dla mnie, nietypowe głosy, jakieś jej krzyki, potem jakby tłukło się szkło. Ale myślałam, że coś jej spadło. Miała pieska i uznałam, że to może on coś zrobił – opowiada Gabriela Formela. I dodaje: - Potem było coś jakby uderzenie o ścianę, trwało to kilka minut i ucichło. Była noc, to poszłam spać. Mam wyrzuty sumienia, bo mogłam przedzwonić w nocy, jestem strasznie przygnębiona.

Abdanur D. zniknął. Syn pani Ewy próbował się z nim skontaktować.

- Zacząłem wydzwaniać i pisać, gdzie jest. Odpisał mi pytaniami, kim ja jestem i co od niego chcę. Napisałem, że jestem synem Ewy Orłowskiej, która nie żyje i wiem, że to on jest tym "killerem" i go znajdę – przytacza Orłowski.

Starogard Gdański. Ewa Orłowska nie żyje

Do poszukiwań Abdanura D. włączył się Krzysztof Rutkowski, który wyznaczył 5000 euro nagrody za wskazanie miejsca jego pobytu. Rutkowski twierdzi również, że wie, gdzie po wyjściu z mieszkania pani Ewy, udał się poszukiwany mężczyzna.

- Z domu Ewy Orłowskiej wyszedł o 4:38, wsiadł w pociąg i pojechał do Poznania. Z Poznania pojechał do Berlina. I tam ślad nam się urwał. Ale informacje, które dostajemy, wskazują nam na Hamburg – mówi Rutkowski. I dodaje: - Jest to sytuacja, która jest przestrogą dla kobiet, które szukają miłości za pośrednictwem internetu. Nie zawsze to się kończy happy endem. Zazwyczaj są problemy, albo finansowe, albo tak jak w tym przypadku – utrata życia.

- Strasznie mi żal Ewy, że zginęła taką śmiercią. Dla mnie to jest niezrozumiałe, skoro człowiek odrzuca człowieka i nie chce z nim być, to tamten pakuje swoje rzeczy i wyjeżdża, a nie żeby drugą osobę pozbawić życia. Trudno mi mówić, nie mogę jeszcze dojść do siebie – przyznaje Aleksandra Machalińska.

Synowie pani Ewy pogrążeni są w żałobie. - Mam cały czas mamę przed oczami, jak jest bita, śni mi się po nocach. Nie mogę spać – mówi pan Paweł. - Mam żal do siebie, że się nie pojawiłem tam tego dnia. Po rozwodzie mama mieszkała sama i czułem się zobowiązany, żeby się nią opiekować. Teraz każda sytuacja, na cokolwiek spojrzę, przypomina mi mamę. Będzie ciężko z tym żyć – kończy pan Karol.

Cały materiał na stronie programu Uwaga! TVN.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Michalina Kobla

Źródło: Uwaga! TVN

Źródło zdjęcia głównego: Uwaga! TVN

Pozostałe wiadomości