Zniesienie limitów do lekarzy specjalistów od 1 lipca. Co to oznacza dla pacjentów?

zniesienie limitów lekarzy specjalistów
Ariel Skelley/Getty Images
Wszelkie limity przyjęć do specjalistów będą zniesione od 1 lipca. To jeden z pięciu punktów zapowiadanego przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego planu odbudowy zdrowia Polaków. Co to oznacza dla pacjentów? Czy od nowego miesiąca znikną kolejki do lekarzy? - Na cuda bym nie liczył - przyznaje dr Jerzy Friediger, dyrektor szpitala specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

Zniesienie limitów do specjalistów

Od 1 lipca zniesione zostaną wszelkie limity przyjęć do specjalistów. Taka deklarację złożył premier Mateusz Morawiecki.

- To będzie standard, który wdrażamy. Będziemy starali się rozładowywać kolejki, skracać te kolejki przede wszystkim, to mogę na początek przynajmniej obiecać - powiedział szef rządu.

Projekt w sprawie zniesienia limitów do specjalistów został w piątek skierowany do konsultacji publicznych. Zaproponowano w nim zmiany w rozporządzeniu ministra zdrowia polegające na wyłączeniu z finansowania w formie ryczałtu sytemu zabezpieczenia wszystkich świadczeń ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i wybranych świadczeń udzielonych w ramach sieci kardiologicznej.

Zniesienie limitów w dostępie do lekarzy specjalistów to jeden z pięciu punktów zapowiadanego przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego planu odbudowy zdrowia Polaków. Pozostałe rozwiązania obejmują Krajową Sieć Onkologiczną, Krajową Sieć Kardiologiczną, opiekę i rehabilitację pocovidową oraz program profilaktyki dla osób 40 plus.

Zmiany te umożliwią wprowadzenie przez Narodowy Fundusz Zdrowia nielimitowanego finansowania świadczeń wyłączanych z ryczałtu systemu zabezpieczenia. Co to w praktyce oznacza dla szpitali i przychodni oraz - przede wszystkim - pacjentów?

Naczelna Rada Lekarska o zniesieniu limitów u specjalistów

Luiza Bebłot, dziendobry.tvn.pl: - Czy od 1 lipca pacjent będzie mógł się zapisać do specjalisty, np. endokrynologa czy alergologa i nie czekać na wizytę kilka miesięcy czy nawet lat, jak jest to obecnie?

Dr Jerzy Friediger, dyrektor szpitala specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej: - Obawiam się, że nie będzie aż tak dobrze, dlatego że ograniczenia w dostępie były spowodowane dwoma rzeczami. Jedna to rzeczywiście limity , które były narzucane przez Narodowy Fundusz Zdrowia i jeszcze część poradni była finansowana w ryczałcie, więc się nie opłacało rozwijać szpitala i części ambulatoryjnej, bo i tak się dostało tyle samo pieniędzy. Więc pod tym względem na pewno jest lepiej i przy wielu placówkach na pewno powstaną przychodnie ambulatoryjno-specjalistyczne, ale to jest tylko jedna strona medalu. A druga, niestety dużo poważniejsza, to brak lekarzy specjalistów , ich po prostu nie ma. Jeżeli jeszcze weźmiemy pod uwagę to, co zrobił minister zdrowia, a później Sejm RP, dając im „podwyżkę” płacy minimalnej o 19 zł brutto w skali miesiąca, to będzie rzeczą oczywistą, że lekarze specjaliści będą uciekać do prywatnego sektora lub wyjadą z kraju i najprawdopodobniej nie uda się rozwinąć na tyle tego publicznego, żeby zaspokoić wszystkie potrzeby, zwłaszcza w deficytowych specjalizacjach.

Co zniesienie limitów zmieni w pracy szpitali i przychodni?

Z punktu widzenia placówki zmieni się to, że w ramach ryczałtu szpitalnego będzie płacone za przyjęcie pacjenta. Natomiast lekarze, którzy w nim pracują, obawiam się, że nie będą w stanie przyjąć większej liczby pacjentów niż przyjmują w chwili obecnej. Może to się zwiększy o 10 -15 procent, może jakimiś nadzwyczajnymi działaniami organizacyjnymi uda się uruchomić jakąś partię, ale na cuda bym nie liczył.

Co by się musiało stać, żeby ten wspomniany przez Pana cud jednak się wydarzył i sytuacja w szybkim dostępie do specjalistów w zauważalny sposób się poprawiła?

Trzeba by było przeanalizować dokładnie cały system ochrony zdrowia. Jednak proszę pamiętać, że skończyły się czasy, kiedy można było przyjąć hasło, że lekarzom nie potrzeba płacić, bo zarabiają 100 tys. Być może tacy są, ale ja osobiście ich nie znam, a pracuję w zawodzie ponad 40 lat.

Czy zapowiadane przez resort zdrowia zniesienie limitów było konsultowane z Naczelną Radą Lekarską?

Zwróciliśmy uwagę, że zapowiedziom zniesienia limitów nie towarzyszy wyjaśnienie, w jaki sposób ma zostać zapewniona dostępność do świadczeń specjalistycznych przy istotnym niedoborze specjalistycznych kadr medycznych. Ministerstwo ostatnio w ogóle niczego nie konsultuje z nami, w kierownictwie resortu pracują ekonomiści, którzy nie wiedzą, jak funkcjonuje ochrona zdrowia, niestety.

Co w takiej sytuacji może zrobić pacjent?

Może się przenieść i część porad przesunąć między publiczną i prywatną służbę zdrowotna, pod warunkiem, że dla wykonujących tę poradę będą one w jakiś sposób gratyfikowane. Ale warto pamiętać, że i tak lekarze, którzy pracują w prywatnej opiece zdrowotnej i rozliczają się za przyjęcie każdego pacjenta przyjmują już ich tylu, ile mogą. Natomiast tych, którzy pracują w szpitalach, jest na tyle ograniczona liczba, że nie zwiększą o wiele tzw. „przepustowości”.

Minister zdrowia zapowiada reformę Podstawowej Opieki Zdrowotnej . "Zmiana systemu finansowania". Zobacz wideo:

x-news 

Zobacz też:

Wariant Delta dotarł do Polski. Jak chronić się przed koronawirusem podczas urlopu?

Skarżyła się na ból brzucha. Okazało się, że właśnie rodzi

Z męską depresją poporodową zmaga się nawet 20 proc. ojców. Jej objawy łatwo przeoczyć

Autor: Luiza Bebłot

podziel się:

Pozostałe wiadomości