Pożar w kopalni Bielszowice rozpoczął się ok. godziny 2 w nocy z niedzieli na poniedziałek, 840 metrów pod ziemią. Ewakuowano siedmiu górników. Nikomu nic się nie stało. - Trwa akcja pożarowa - informuje Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy Polskiej Grupy Górniczej.

O zdarzeniu, stwierdzonym po godz. 2. w nocy 840 metrów pod ziemią, w zakładzie będącym częścią należącej do Polskiej Grupy Górniczej kopalni zespolonej Ruda, poinformowało w poniedziałek rano Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach (WCZK).

Objawy pożaru

Objawy pożaru w postaci zwiększonego stężenia tlenku węgla zaobserwowano w chodniku nadścianowym, w rejonie ściany 502 w pokładzie 510 kopalni Bielszowice. "W rejonie zagrożenia przebywało 7 górników, wycofali się bez aparatów ucieczkowych" - podały służby kryzysowe wojewody śląskiego.

Pożar endogeniczny w górnictwie

Pożary endogeniczne to naturalne i stosunkowo częste zjawisko w górnictwie. Powodem ich powstawania jest samozagrzanie węgla w tzw. zrobach ściany wydobywczej, czyli w miejscach po eksploatacji węgla. W tego typu przypadkach zwykle nie występuje otwarty ogień, ale emisja gazów, ewentualnie zadymienie i podwyższona temperatura.

Pożary endogeniczne są zwykle wykrywane przez kopalniane czujniki, które alarmują o podwyższonych stężeniach tlenku węgla i innych gazów.

Piotr Kraśko sprawdził się z ratownikami górniczymi


Źródło: PAP |
Co sądzisz o tym artykule?
59
6
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0