Styl Życia

Polski dziennikarz o obrzędach rosyjskich szamanów: "Poznałem człowieka, któremu zabili żonę na odległość"

Styl Życia

Polski dziennikarz o obrzędach rosyjskich szamanów: "Poznałem człowieka, któremu zabili żonę na odległość"

Szamani i przeprowadzane przez nich rytuały fascynują wiele osób. Do tego grona zalicza się Jacek Hugo-Bader, który po długiej reporterskiej przymiarce wydał książkę opowiadającą o szeroko pojętym szamanizmie na terenie byłego Związku Radzieckiego. O zbieraniu materiałów do niej i niezwykłych spotkaniach opowiedział w Dzień Dobry TVN. Obejrzyjcie również historię Ixk’at Chavez, przewodniczki duchowej Majów.

"Szamańska choroba" - o czym jest książka

Jacek Hugo-Bader od 13 lat marzył o napisaniu książki o szamanach, ale bał się tego tematu z uwagi na to, że jest dość skomplikowany.

- To nie są ciekawostki, to nie są śmieszne rzeczy, jest się czego obawiać. Szamani to są poważni ludzie (...). Niby ich przeznaczeniem jest, żeby pomagać ludziom, ale jeżeli masz nieczystą intencję wobec nich, to oni mogą być bardzo, bardzo groźni. Mogą cię ukarać, mogą rzucić na ciebie klątwę, która sprawi, że zachorujesz. Mogą zabić jeśli będą chcieli - powiedział nasz gość.

Na dowód swoich słów przytoczył historię pewnej dziennikarki, która - mimo protestów szamanów - chciała nakręcić o nich film i za swój upór miała ponieść karę.

- Ona mieszkała w Moskwie, a zabił ją [na odległość - przyp. red.] jakucki szaman. Żeby nie było wątpliwości, że on to zrobił, to dziennikarka wpadła pod pociąg do Jakucka, który z Moskwy wyjeżdża dwa razy w tygodniu, czy co drugi dzień. Spadła razem z samochodem z wiaduktu pod ten pociąg, z tyłu siedział maleńki synek wpięty w fotelik. Dziecku oczywiście nic się nie stało, bo to ona miała być ukarana - wyjaśnił pan Jacek.

Dodał, że w zemstę szamanów wierzy również mąż dziennikarki, mimo że z zawodu jest fizykiem atomowym, a więc kimś, kto powinien ufać tylko i wyłącznie twardym naukowym dowodom.

- Ja do niego mówię: "Andrzej, (...) przecież jest XXI wiek", a on: "Może skończmy tę rozmowę, bo ja się trochę boję". Ja na to: "A mówiłeś, że ten szaman już nie żyje". On mówi: "To że nie żyje, to wcale nie znaczy, że nie siedzi w tym pokoju, w tym narożniku" - wspominał Hugo-Bader.

Nasz gość na potrzeby książki spotkał się z wieloma zaklinaczami i brał udział w ich rytuałach. Jeden z nich miał na celu wypędzenie złego ducha z domu.

- Aż głupio to mówić, ale czuło się jego obecność. Mógłbym wziąć nóż i go pokroić na kawałki. To było odczucie niemal fizyczne. Szaman go zapędził do drzwi wejściowych i niemal było widać (...) postać, która w nich stała. Zaparła się rękoma i nogami - powiedział dziennikarz.

Są pogłoski, że nawet prezydent Rosji Władimir Putin ma swojego szamana. Pan Jacek domniemywa, że dotarł do tego człowieka.

- Mieszka on na granicy mongolskiej w wiosce Czapajew i nie chciał ze mną rozmawiać - wyjawił nasz gość.

Więcej historii znajdziecie w książce Jacka Hugo-Badera, "Szamańska choroba".

Ixk’at Chavez, przewodniczka duchowa Majów

Ixk'at Chavez mieszka w San Pedro, niewielkiej miejscowości położonej nad jeziorem Atitlan w południowo-zachodniej Gwatemali. Jest jedną z niewielu kobiet, które praktykują dawne rytuały religijne Majów. Odkryła swój dar kiedy była mała. Twierdzi, że we śnie przyszedł do niej dziadek, który według miejscowych za życia dokonał wielu cudów, a jego energia jest wciąż wśród nich obecna. Wyrzeźbili nawet jego podobiznę w drewnie i co roku inna rodzina tworzy dla niego ołtarz.

- Pamiętam, pewnej nocy, że kiedy byłam mała, zobaczyłam przed domem bardzo eleganckiego człowieka. To był dziadek. Palił. Podszedł bliżej. To było pierwsze spotkanie z jego energią. Potem zaczął pojawiać się w moich snach - zdradziła Ixk'at.

Do kobiety przychodzi wiele osób z prośbą o pomoc. Z chęcią jej udziela za niewielki datek.

- Jeśli ktoś ma problem, mama wskazuje mu kierunek, na przykład poprzez tłumaczenie snów. Ci ludzie robią to, co im mówi i ich życie się zmienia - stwierdziła córka Ixk'at, Andreina Chavez. Przyznała, że mama także i jej pomogła, radząc, by zaczęła panować nad gniewem. Od tamtego momentu - jak twierdzi - potrafi już tworzyć bliższe relacje z innymi.

W Gwatemali żyją 24 różne społeczności Majów. Chociaż każda z nich ma swoich przewodników duchowych, to nie wszyscy ich akceptują. Tak jest właśnie w przypadku bohaterki naszego reportażu, która przyznała, że dostaje pogróżki. Słyszała także o starszym mężczyźnie, którego zlinczowano z powodu oskarżeń o czarną magię.

- Wiele osób myśli, że Ixk'at rzuca uroki, zajmuje się czarną magią, ale to bzdury. Nie ma czegoś takiego w wierzeniach Majów. Nasi przodkowie nie byli wiedźminami, oni byli przewodnikami duchowymi - wyjaśnił Elias Tatavi Mendoza.

Zobacz reportaż: "Rytuały Majów wciąż żywe"

"Rytuały Majów wciąż żywe"

>>> Zobacz także:

Szaman: "Moja ręka to przekaźnik o wysokiej częstotliwości"

Między rozumem a wiarą

Ostatni nów Księżyca 2020 i całkowite zaćmienie Słońca. Astrolog: "Czas na rytuał pożegnania ze starymi problemami"

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Reporter: Honorata Zapaśnik
Co sądzisz o tym artykule?
86
10
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0