Styl Życia

„Może jeszcze serniczka”, czyli skąd bierzemy miejsce na deser po obfitym obiedzie

Styl Życia

„Może jeszcze serniczka”, czyli skąd bierzemy miejsce na deser po obfitym obiedzie

Zapewne każdy kiedyś odczuwał uczucie wszechogarniającej sytości, ale jednak wciąż miał ochotę na coś słodkiego. Badacze udowadniają, że nie jest to nasza wrodzona chciwość, ale tzw. sytość ukierunkowana przez zmysły. Jak to się dzieje, że po obfitym obiedzie znajdujemy jeszcze miejsce na kawałek ciasta? Wyjaśniła to Magdalena Błaszczyk, psychodietetyk. 

Miejsce na deser? Zawsze

Właśnie zakończyliśmy jeść obiad, a mimo to wciąż odczuwamy potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego. Jak to się dzieje, że znajdujemy w brzuchu miejsce na dodatkowe kalorie? 

Jak przyznała goszcząca w studiu Dzień Dobry TVN ekspertka, ma na to wpływ kilka czynników. Pierwszym z nich jest czynnik kulturowy, co oznacza, że jesteśmy po prostu przyzwyczajeni do tego, że po obiedzie jemy deser. Większość z nas traktuje to jako nawyk. 

Drugi z czynników to impuls. Do naszego mózgu informacja o najedzeniu się trafia dopiero po 15-20 minutach od zakończenia posiłku. Idąc tym tropem, zagadka zostaje rozwiązana. Zaraz po obiedzie nasz organizm nie odczuwa jeszcze sytości, a tym samym domaga się kolejnej porcji pożywienia, tylko o innej konsystencji i innym smaku. 

Równie istotnym czynnikiem jest kwestia fizjologii człowieka. Jedząc na obiad węglowodany proste takie jak ziemniaki, kasze, ryż czy makaron w organizmie dochodzi do wyrzutu insuliny, która obniża cukier. Aby unormować ten poziom, nasz organizm sam domaga się słodyczy. 

Ostatni, a zarazem najważniejszy aspekt to „sytość sensorycznie specyficzna”. Ogromną rolę odgrywają tu nasze receptory smaku, węchu, wzroku. 

Jeżeli nasze zmysły węch, wzrok, smak, odbierają słone danie, to one się nasycają. W związku z czym te receptory, które odpowiadają za słodki smak, są gotowe go przyjąć

– powiedziała Magdalena Błaszczyk.

Jak przyznała specjalistka, ma to swoje plusy i minusy. Z jednej strony nasz organizm zabezpiecza nas przed niedoborem pewnych składników, bo mając ochotę na różne pokarmy, dostarczamy to, czego nam najczęściej brakuje. Z drugiej strony jesteśmy w stanie jeść więcej, co nie jest korzystne dla osób pilnujących diety.

Czy możemy przeżyć bez słodyczy?

Czym byłoby życie bez słodyczy? Jak się okazuje, aby zaspokoić  tę potrzebę, wcale nie musimy jeść przetworzonej żywotności nafaszerowanej cukrem i syropami. Z pomocą przybywają nam owoce. Mimo zawartej fruktozy, są zdrowszą alternatywą tradycyjnego wafelka czy czekoladki.

Jeśli raz na jakiś czas zjemy coś słodkiego, to jeszcze się nic nikomu nie stało. Pytanie, czy się tym objadamy, czy degustujemy.

 – wytłumaczyła Magdalena Błaszczyk.

Co, jeśli nie możemy żyć bez smaku domowego ciasta czy słodkich bułek? Jak przyznała nasza specjalistka, w samym jedzeniu deseru nie ma nic złego. Warto jednak odczekać 2-3 godziny od zakończenia obiadu i kawałek ciasta potraktować jako kolejny posiłek. 

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
68
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0