Zwierzęta

Jarosław Ławrowski hodowlą koników polskich zajmuje się od ponad 20 lat. "Bez koni nie byłoby radości w życiu"

Zwierzęta

Jarosław Ławrowski hodowlą koników polskich zajmuje się od ponad 20 lat. "Bez koni nie byłoby radości w życiu"

Jarosław Ławrowski z Rudawicy zajmuje się hodowlą koników polskich już od ponad dwóch dekad. Jego miłość do tej rasy rozpoczęła się w Bieszczadach, gdzie wyjechał jeszcze jako młody leśniczy. Obecnie w jego gospodarstwie znajduje się kilka stad tego gatunku. Jak wygląda jego codzienność?

Miłość do koników polskich

Jarosław Ławrowski ponad 20 lat temu po raz pierwszy spotkał na swojej drodze koniki polskie. To właśnie wtedy dotarło do niego, że jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Mężczyzna zdecydował się na nabycie pierwszego konia. Co urzekło go w tej rasie?

Mamy tylko naszą, polską rasę koni, to jest jedyna rasa, która ma swoje charakterystyczne umieszczenie, wielkość, budowę, charakter. To jest koń z temperamentem, jest jak koń zimnokrwisty. Jest bardzo towarzyski i chętnie obcuje z ludźmi

– powiedział Jarosław Ławrowski.

Obecnie w jego gospodarstwie znajduje się kilka stad polskich koników. Mężczyzna dba o rozród i zachowanie tego gatunku. Jak stwierdził, przy takiej ilości zwierząt trzeba się nabiegać, jednak to tylko pozytywnie wpływa na kondycję.

Miłość odwzajemniona

Jarosław Ławrowski przyznał, że tereny, które posiada, mógłby zalesiać. Mężczyzna podjął jednak decyzję, że zostawi grunty nienaruszone, tak, aby znalazły tam swoje miejsce polskie koniki.

- Mogłem te grunty zalesić, są dobre wypłaty, może miałbym więcej na koncie, ale tak mam więcej radości. Przychodzi wiosna, klacze się źrebią, źrebaki biegają. Bez koni nie byłoby radości w życiu – powiedział.

Jak dodał, tyle, ile dobrego damy koniom, one oddadzą nam z nawiązką.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz także:

Walczy o konie, które wożą turystów do Morskiego Oka. "Wszystko, co robię, robię po to, żeby one nie cierpiały"

Masuje ok. 500-kilogarmowe konie, choć sama waży tylko 54 kilo. "Jeśli mrużą oczy, to znaczy, że się relaksują"

Nastoletnia Natalia uratowała konie przed rzeźnią. "Pozyskałam nowych przyjaciół"

Reporter: Tomasz Brzoza
Co sądzisz o tym artykule?
65
4
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0