Wiadomość
Newsy

Jak zachować się w czasie burzy w górach? Jakie są skutki rażenia piorunem?

Cztery osoby zginęły, w tym dwoje dzieci, a niemal 140 turystów ucierpiało w wyniku nawałnicy, która przeszła w miniony czwartek nad Tatrami. Najbardziej poszkodowani nadal przebywają w szpitalu. Szlak na Giewont uległ poważnym uszkodzeniom. Jak należy się zachować w obliczu nadchodzącej burzy i jakie są skutki rażenia piorunem? W Dzień Dobry wakacje gościem był Ariel Szczotok - ratownik medyczny. 

Jak zachować się w czasie burzy w górach? 

Ariel Szczotok:

Jeżeli już wiemy, że nie uciekniemy (...) Starajmy się odizolować od podłoża. To może być nasz plecak, może być zdjęta kurtka. Stajemy na plecaku, a następnie kucamy i tak przeczekujemy burzę. 

Konsekwencje rażenia piorunem

  • Konsekwencje mogą być odłożone w czasie. Nasze serce, nasz układ nerwowy funkcjonują na zasadzie impulsów elektrycznych. Pacjent po porażeniu piorunem wymaga monitorowania nawet przez kilka dni.
  • Początkowo to mogą być zaburzenia rytmu serca widoczne tylko w EKG, które z biegiem czasu mogą się zagęścić i doprowadzić nawet do zatrzymania krążenia.

Pierwsza pomoc po rażeniu piorunem

  • Jeżeli nasz poszkodowany jest przytomny, to starajmy się zabezpieczyć jego podstawowe funkcje życiowe, udrożnić mu drogi oddechowe, ewentualnie opatrzyć obrażenia.
  • Jeżeli jest nieprzytomny - odchylmy głowę do tyłu, sprawdźmy czy oddycha. Połóżmy go w pozycji bezpiecznej i jak najszybciej wezwijmy pomoc. Jeżeli nie oddycha rozpocznijmy uciskanie klatki piersiowej. 

Najlepiej uciec zawczasu - burzę widać z daleka

Marcin Firczyk, ratownik medyczny TOPR:

Najczęściej jest tak, że tę burze widać z daleka. Widać czarne chmury, słychać grzmoty. To jest sygnał aby jak najszybciej zrobić w tył zwrot i zejść jak najniżej w dolinę. 

Po nawałnicy w Tatrach

Udało się już zlokalizować wszystkie osoby, które zgłoszono jako zaginione po czwartkowej nawałnicy. 27 spośród najbardziej poszkodowanych turystów nadal przebywa w szpitalach. Jak reagować kiedy widzimy, że nadchodzi burza?

Uszkodzony szlak na Giewont

Wiemy już, że zniszczeniu uległy sztuczne ułatwienia, kotwy i łańcuchy. Pioruny również rozsadziły skały, tak że nawierzchnia będzie wymagała uporządkowania. Niezależnie od czwartkowego zdarzenia na wrzesień był planowany remont szlaku. W tej chwili na pewno zmieni się jego zakres. Trudno nam w tej chwili powiedzieć coś więcej. Nasze służby zabezpieczyły teren, na bieżąco sprawdzają ten rejon. Otworzymy go wtedy, kiedy uznamy, że jest bezpiecznie

 – powiedziała PAP Paulina Kołodziejska z Tatrzańskiego Parku Narodowego

W niedzielę poszukiwanych było 16 osób

Według wojewody wieczorem i w nocy właściciele podhalańskich ośrodków wypoczynkowych zgłosili policji, że nie wróciło do nich 16 osób; do tej pory funkcjonariuszom udało się zlokalizować siedem z nich. Pozostałe dziewięć osób wciąż jest poszukiwane.

"Dalsze działania są prowadzone. Nie chcę wywoływać tutaj strachu, bo może się okazać, że wszystkie te poszukiwane osoby znajdziemy w szpitalach lub innych miejscach. Teraz nie znamy miejsca pobytu dziewięciu osób. TOPR rozpocznie albo rozpoczął działania. Akcja ratunkowa nie została zakończona" - zaznaczył wojewoda w rozmowie w Radiu Kraków.

Zaznaczył, że ratownicy TOPR w piątek kontynuują przeszukiwanie Tatr, aby sprawdzić czy są tam jeszcze osoby, które mogłyby potrzebować pomocy.

"To są działania, które będą od siebie niezależne. Policja i służby pracujące na dole będą starać się lokalizować te osoby i przyjmować kolejne zgłoszenia, jeżeli takowe będą płynąć. Musimy brać pod uwagę, że wczoraj były takie osoby, które przyjechały do Zakopanego, nie zakwaterowały się, mogły pójść w góry i też były wczoraj pod Giewontem. TOPR-owcy będą przeszukiwać szlaki. Trzeba też powiedzieć, że wczoraj służba parku podjęła działania i zdecydowała o zamknięciu rejonu Giewontu" - powiedział Ćwik.

34 osoby nadal w szpitalach

Jak podała w piątek rano rzecznik prasowa wojewody Joanna Paździo, w wyniku nawałnicy hospitalizowanych zostało 56 osób, z których obecnie nadal w szpitalach przebywają 34 osoby. W ciągu dnia dane te będą się zmieniać. Ich obrażenia są zróżnicowane: od urazów np. czaszkowych przez oparzenia po urazy wielonarządowe.

Poszkodowani są hospitalizowani w: szpitalu im. Rydygiera w Krakowie - 4, Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie - 3, Centrum Urazowym Medycyny Ratunkowej i Katastrof w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie - 5, Szpitalu Wojskowym w Krakowie - 1, szpitalu w Suchej Beskidzkiej - 1, szpitalu w Nowym Targu - 15, szpitalu w Zakopanem – 5.

Podczas czwartkowej burzy w Tatrach zostało poszkodowanych blisko 140 turystów przebywających w okolicach Giewontu i Czerwonych Wierchów. W wyniku gwałtownych wyładowań atmosferycznych zmarły cztery osoby, w tym dwoje dzieci. Po słowackiej stronie gór zginął czeski turysta.

Akcja służb ratowniczych

Piotr Ćwik wskazał podczas radiowej rozmowy, że czwartkowa akcja służb ratunkowych była wielopłaszczyznowym działaniem. "Jestem pełen podziwu dla służb, jak zagrały wszystkie poszczególne elementy. Transport osób z wysokich partii gór, które trzeba było sprawdzić w dół: część znosić, część przy wykorzystaniu śmigłowca. Na Hali Kondratowej był pierwszy moment triażu dokonywany przez ratowników medycznych, którzy byli tam obecni. Stamtąd osoby były zwożone samochodami, karetkami lub śmigłowcami do szpitali. To były kolejne elementy działania podejmowane przez służby" – relacjonował wojewoda.

Wojewoda małopolski zwrócił uwagę, że do Zakopanego w czwartek wieczorem przybył premier Mateusz Morawiecki, ponieważ "nie znaliśmy skali tragedii i nie wiedzieliśmy, jak duża pomoc będzie potrzebna". "Premier był w kontakcie z odwodami warszawskimi i innych województw po to, by dysponować działaniami służb ratunkowych, gdyby zaszła taka potrzeba, niosłyby pomoc na większą skalę" - wyjaśnił.

"Ta skala pomocy świadczona przez nasze lokalne służby była wczoraj wystarczająca. Nie było takiej sytuacji zastoju, by ktoś oczekiwał na transport śmigłowcem lub karetką. Wszystkie działania przebiegały sprawnie" - ocenił Ćwik.

Według danych Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w czwartkowej akcji ratowniczej oprócz ratowników TOPR i Grupy Podhalańskiej GOPR brały udział 23 zastępy Państwowej Straży Pożarnej (81 ratowników). Ich zadaniem była ewakuacja poszkodowanych - transportowali ich do zespołów ratownictwa medycznego – i udzielali pierwszej pomocy; działali w miejscach, w których był możliwy dojazd samochodami i quadami; przy szpitalu powiatowym w Zakopanem rozstawiono ogrzewany namiot pneumatyczny.

Do działań zaangażowanych zostało ok. 140 policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem, a także Oddziału Prewencji Policji w Krakowie oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie i ościennych powiatów.

Użyto śmigłowca TOPR, czterech śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, 12 karetek pogotowia ratunkowego oraz różnego sprzętu PSP. Do akcji ratunkowej został włączony policyjny śmigłowiec Black Hawk, który aktualnie stacjonuje w Zakopanem, pozostając w pełnej gotowości do pomocy innym służbom ratowniczym.

Zobacz także:

W 19 godzin przebiegli 100 km w Tatrach


Źródło: PAP |
Co sądzisz o tym artykule?
89
10
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0