Związki i seks

Seks po polsku. O czym fantazjujemy, a czego się wstydzimy? Rozmowa z seksuologiem

Związki i seks

Autor:
Dagmara
Olszewska
Gdzie znajduje się punkt G u kobiety i mężczyzny?

Jakie są najczęstsze fetysze Polaków i o czym tak naprawdę fantazjujemy? Kiedy preferencje stają się problemem? Doktor nauk medycznych, specjalista ginekolog, seksuolog, Robert Kulhawik opowiada, z jakimi problemami zgłaszają się do niego pacjenci.

Jakie są fetysze?

Dagmara Olszewska, dziendobry.tvn.pl: Czy Polacy są fetyszystami?

Robert Kulhawik, seksuolog, ginekolog: Fetyszyzm nie ma podziału geograficznego. Generalnie jest to rodzaj parafilii, czyli zaburzeń seksualnych. Kiedyś nazwano by to po prostu dewiacją.  Mówimy o tym zjawisku, gdy dana dysfunkcja trwa dłużej niż 6 miesięcy i kiedy pacjent bądź jego partner odczuwają dyskomfort z tego powodu. Większość fetyszystów nie zgłasza się do specjalisty. 

Czy preferencje seksualne można podzielić na bezpieczne i niebezpieczne?

W prasie i Internecie często pojawiają się takie podziały. Najczęściej dotyczy to asfiksjofilii, czyli podduszenia partnera lub dążenie do innego rodzaju przemocy. Tak naprawdę, granica między upodobaniami pary a niebezpiecznymi zachowaniami jest bardzo indywidualna.

Skąd biorą się fetysze?

Fetyszyzm najczęściej dotyka mężczyzn i wywodzi się z rozwoju seksualnego. Przykładowo, bielizna mamy czy starszej siostry może być pierwszym bodźcem, który zachęca do szukania podobnych rzeczy w filmach pornograficznych, celem rozładowania napięcia seksualnego. Tak powoli odkrywa się swoje upodobania, preferencje. Jeśli jakaś konkretna wizja, np. czerwonej bielizny jest na tyle utrwalona, że bez tego bodźca nie jest w stanie osiągnąć się satysfakcji seksualnej, mówimy o parafilii-fetyszyzmie. Często robi to współpartner, który opowiada o problemie, z jakim boryka się w sferze intymnej. 

Powrót do intymności po porodzie
Powrót do intymności po porodzie Jak odbudować życie erotyczne po narodzinach dziecka? Źródło: Dzień Dobry TVN

Z jakimi fetyszami, jako seksuolog, spotyka się Pan najczęściej? 

Fetyszem, który pojawia się wyjątkowo często jest podofilia, czyli zamiłowanie do stóp. Z podobną systematycznością pojawia się motyw koronkowej bielizny, pończoch czy butów na wysokim obcasie. O fetyszyzmie mówimy zawsze wtedy, gdy partner może się zmieniać, ale bodziec musi być zawsze taki sam.

Kiedy trzeba zgłosić się do specjalisty?

Jakie przypadki utkwiły Panu w pamięci najbardziej? 

Słyszałem o mężczyźnie, który mógł osiągnąć orgazm wyłącznie w trakcie udawania aktu kopulacji z balonem. Sam zgłosił się na leczenie, bo uznał, że to może być problematyczne w życiu i nawiązywaniu relacji. Inny pacjent upodobał sobie konkretny model kaloszy i zgłosił się do specjalistów, ponieważ chciał poznać kogoś z podobnymi preferencjami. Słyszałem też o fetyszyzmie, w których jedno z kochanków udawało niemowlę i żeby osiągnąć satysfakcję, ktoś musiał mieć założony pampers. Są też skrajne upodobania uwarunkowane psychorozwojowo, które dotyczą fizjologicznych potrzeb. W parafiliach jest grupa nazywana fetyszyzmem, ale jest też druga nazywana - froteryzmem. To są osoby, które czerpią doznania seksualne nie z samego aktu, a z ocierania się o inną osobę.

Jak często związki rozpadają się przez upodobania seksualne partnerów?

Niestety, takie sytuacje nie są rzadkością. Nie znam statystyk, ile osób z tego powodu wzięło rozwód, ale skoro przychodzą na terapię, to znaczy, że jakiś kryzys już przechodzą. Jeden z partnerów szybko może zdać sobie sprawę, że schodzi na dalszy plan w imię fetyszu partnera. Jeśli para chce podjąć leczenie, ograniczyć problematyczny bodziec to jest duża szansa, że uda się uratować taki związek. Jeśli jednak problem nie jest dostrzegany, może się to zakończyć rozpadem relacji.

Jakie fetysze najczęściej występują u kobiet?  

Generalnie mówi się o fetyszyzmie jako domenie mężczyzn. Niektórzy specjaliści twierdzą, że dla kobiet rodzajem fetyszu są wibratory. Mnie do końca ta teoria nie przekonuje. Uważam, że to jest zastępstwo pewnej bliskości.

Czy często zdarza się, że jedna osoba z pary realizuje fantazje drugiej, wbrew swojej woli? 

Niestety, jest to częsty problem. Najczęściej to kobiety są w tej roli i zgadzają się na stosunek wbrew sobie. Prędzej, czy później to budzi frustracje i nieporozumienia. Czasami to kończy się rozpadem związku. Słyszałem o pacjentce, która była całkowicie zdominowana przez męża. W pełni uzależniona finansowo. Dopiero po wychowaniu dzieci partner pozwolił jej na aktywność zawodową. Cały czas jednak dyktował warunki. Znalazł jej zajęcie w tym samym budynku, w którym on pracował. Razem jeździli i wracali. Kobieta zgłosiła się do specjalisty z powodu obniżonego libido i z zaburzeniami orgazmu. Wspólnie z terapeutą doprowadzili do tego, że wywalczyła w ciągu dnia czas tylko dla siebie. Miejsce, gdzie ani mąż, ani dzieci nie miały wstępu. Po kilku miesiącach od zawieszenia terapii zadzwoniła do swojego seksuologia i powiedziała, że znalazła tymczasowe rozwiązanie. Weszła w nową relację opartą na intymności i stosunkach seksualnych

Jak poradzić sobie, gdy chcemy być w związku, ale nie akceptujemy fetyszu partnera?

Zdecydowanie należy udać się do specjalisty. Seksuolog dokładnie wytłumaczy, na czym polega problem. Nie należy traktować upodobań partnera jako złośliwości. Czasami warto rozważyć to w kategoriach choroby. Odpowiednia osoba pomoże wyjaśnić, skąd się to bierze i jak sobie z tym poradzić. Głównym celem terapeutycznym jest zmniejszenie fetyszu i przeniesienie bodźca na coś innego, wyzwalającego. 

Czy dysfunkcje seksualne są niebezpieczne?

Czy są osoby, które nie potrafią określić swojego problemu z zakresu dysfunkcji seksualnej?

Znam przypadek pacjentki, która była w dwóch związkach. Jeden partner był jej całkiem oddany, kochał ją i szanował, ale określała go mianem "ciamajdy". Drugi, jak twierdziła, pochodził ze społecznego marginesu, był zwyrodnialcem. W trakcie zbliżenia bił ją i podduszał. Po takiej sytuacji przychodziła do terapeuty, bo z jednej strony nie do końca się na to zgadzała, a z drugiej - podobało się jej to. 

Czy ludziom łatwiej jest rozmawiać o swoich fetyszach i potrzebach z partnerem, czy ze specjalistą?

W związku prędzej, czy później pojawi się rozmowa o fetyszach. Wszelkie dysfunkcje seksualne wynikają z tego, że pary się nie komunikują. Jeżeli obie strony akceptują swoje upodobania, to nie rozpatrujemy tego jako parafilii. Oczywiście są takie sytuacje, że kochankowie chcą uprawiać seks w miejscu publicznym. I to, nawet jeśli jest pożądane przez dwie osoby, to jest równocześnie karalne prawnie. I mimo że oni tego pragną, to normy społeczne tego nie akceptują.

Czy jest jakieś ćwiczenie, które poleca Pan parom, żeby lepiej się poznać i przestać się siebie wstydzić w sferze intymnej?

Często polecam ćwiczenie, które nazywam Król - Królowa. Polega to na tym, że obie strony muszą usiąść, porozmawiać i wyznaczyć swoje granice. Na co się zgadzają, jakie fantazje chcą zrealizować z całkowitą akceptacją drugiej strony. Po ustaleniu takich czynności czy zachowań jednego dnia partnerka jest królową i spełniane są jej zachcianki. Innym razem partner jest królem i spełnia się jego fantazje. Poprawne wykonanie tego zadania daje naprawdę dobre, terapeutyczne rezultaty.

Czy coś Pana szczególnie zdziwiło w dotychczasowej pracy?

Myślę, że zawodowo nic mnie już nie zdziwi. Osobiście mi się to jeszcze nie przydarzyło, ale jest taki silny nurt na zachodzie - feederyzm. Polega to na tym, że mężczyźni doprowadzają do monstrualnej otyłości swoje partnerki. To nie jest już kwestia zaokrąglenia pewnych obszarów ciała tylko dążenie do uzyskania u kobiety znacznej tuszy i wagi przekraczającej 100 kg.

Czy odmówił Pan kiedyś leczenia fetyszu?

Nie było takiej sytuacji. Jeśli pacjent chce się leczyć to mam obowiązek mu w tym pomóc. Fetyszu często nie da się oduczyć. Można zmniejszyć natężenie tego problemu, żeby móc utworzyć w przyszłości zwykłą relację.

Zobacz także:

Autor:Dagmara Olszewska

Źródło zdjęcia głównego: Kritsada Seekham / EyeEm/Getty Images

Pozostałe wiadomości