Styl życia

O tej tragedii mówił cały świat. Dziś rodzice upamiętniają córkę w książce "Przerwane życie Kim Wall"

Styl życia

W sierpniu 2017 tragiczna historia z Danii przykuła uwagę mediów na całym świecie. Na pokładzie prywatnej łodzi podwodnej przedsiębiorca Peter Madsen zabił dziennikarkę Kim Wall, która przeprowadzała z nim wywiad. Dziś jej rodzice chcą, by świat pamiętał o Kim. W Polsce właśnie ukazała się ich książka "Przerwane życie Kim Wall".

Kim Wall - zabójstwo duńskiej dziennikarki

Kim Wall zaginęła, płynąc okrętem podwodnym duńskiego wynalazcy. Poszukiwania potwierdziły najgorsze, dziennikarka została zamordowana. Milioner i wynalazca skazany został na dożywocie, jednak straty nic nie jest w stanie zrekompensować. Rodzice Kim chcąc uczcić pamięć córki, postanowili wydać książkę.

- Obudziłam się w środku nocy, to było dwa, trzy dni po tym, jak Kim zaginęła. Na początku to nawet nie miała być książka. Jako dziennikarka zaczęłam prowadzić notatki, trochę taki dziennik. Po paru tygodniach zorientowałam się, że powinnam z tych notatek ułożyć książkę. W trakcie tych miesięcy wszyscy mówili tylko o sprawcy, nikt nie mówił o Kim. O niej wspominano tylko jako ofierze. Dla nas jest bardzo ważne, aby została zapamiętana jako dziennikarka, córka, siostra, narzeczona, przyjaciółka – wytłumaczyła mama.

Z książki dowiedzieć możemy się o tym, że Kim miała nie tylko bardzo dobre wykształcenie, ale także pasje. Uczyła się, podbijała świat i czerpała z życia garściami.

Była bardzo uparta i zdecydowana. Jako przykład niech posłuży to, że uczyła się chińskiego. Na początku podstaw na studiach w Londynie, a potem wiosną 2017 poleciała uczyć się chińskiego w Pekinie, co ją kosztowało mnóstwo pieniędzy. Nam tłumaczyła, musicie zrozumieć, że jeżeli chcę pracować w Chinach, to muszę mówić po chińsku. Pracowała potem z Hongkongu w lokalnej gazecie. Podróżowała w odległe z zakątki. Zwiedziła cały świat

– powiedziała Ingrid, mama Kim.

Wsparcie otoczenia po śmierci Kim Wall

Rodzice przyznali, że po takiej tragedii ciężko się podnieść. Siłę dali im wszyscy ludzie, którzy wspierali i byli obok. By uczcić pamięć zmarłej córki, rodzice postanowili także założyć fundację jej imienia. Do tej pory wręczyli już sześć stypendiów młodym dziennikarzom z różnych krajów.

- Nasz ból nie jest przez to mniejszy, ale jest łatwiej, gdy można go podzielić z tak wieloma ludźmi. Ta sprawa w pewnym momencie pojawiła się w mediach, aż sto tysięcy razy na całym świecie. Historia pod hasłem "łódź podwodna" i "dziennikarka", ale o dziennikarce nic nie było wiadomo. Nie chcemy, żeby tylko to było zapamiętane, dlatego też powstała fundacja jej imienia. – powiedział ojciec Joachim Wall.

Mama zamordowanej Kim zdradziła także, że bardzo ważne było dla niej to, aby się nie schować. Od pierwszego dnia rodzice obcowali więc z ludźmi, dzięki którym udało im się przetrwać.

- Nam to pomogło, bo czuliśmy, że inni ludzie są z nami. Rada dla dziennikarzy, żeby traktowali innych tak jak sami, chcieliby w tej sytuacji być traktowani, bo żaden nagłówek, żaden tytuł nie są warte tego, żeby powstać kosztem cudzego cierpienia - wytłumaczyła kobieta.

Morderca Kim Wall skazany na dożywocie

Justyna Mazur, autorka podcastu kryminalnego "Piąte: nie zabijaj", opowiedziała nam nieco więcej o sytuacji sprzed kilku lat. Kim Wall feralnego dnia znalazła się na łodzi, ponieważ robiła reportaż o konstruktorze i twórcy - Peterze Madsenie. Tuż po wejściu na pokład napisała do swojego chłopaka SMS-a: "Nadal jeszcze żyję. Zanurzamy się. Kocham cię! Przyniósł kawę i ciasteczka". Potem jej telefon bezpowrotnie zamilkł.

- Mordercę wytypowano od razu. Nie jest żadną tajemnicą, że zazwyczaj pierwsze osoby, które są podejrzane, to są osoby albo w jakiś sposób związane z ofiarą, albo osoby, które widziały ją jako ostatnie. Peter Madsen widział ją jako ostatnią. On twierdził, że na łodzi doszło do wypadku, że łódź zatonęła, już dwa dni później odnaleziono ciało, które było rozczłonkowane – powiedziała Justyna Mazur

Madsen wcześniej zaplanował zbrodnię. Kupił piłę, nóż, taśmy i rury, które później znaleziono na pokładzie. Choć wynalazca za swoje dokonania porównywany był do Elona Muska, ostatecznie okazał się psychopatą.

- Peter Madsen był człowiekiem porównywanym dzisiaj do Elona Muska. To był genialny wynalazca, który budował łodzie podwodne, rakietę kosmiczną. To była bardzo ciekawa postać, ale też bardzo kontrowersyjna. O nim powstawał film dokumentalny, pokazywał on Petera w pełnej krasie, a to był obraz osoby agresywnej, konfliktowej, bardzo nieprzyjemnej, toksycznej - wyjaśniła Justyna Mazur.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz także:

Nie żyje 13-letni chłopiec. Aresztowano podejrzanego o zabójstwo 14-latka

Zabójstwo pod Wrocławiem. Ojciec miał zastrzelić syna

17-latka oskarżona o zabójstwo noworodka. Dziewczyna miała ukrywać ciążę

Autor: Nastazja Bloch

Reporter: Marcin Sawicki

Tagi:
Prowadzący:
Tagi:
Prowadzący:
Pozostałe wiadomości