Rosyjski zespół baletowy solidaryzuje się z Ukrainą. "Grozi im więzienie"

Lisa Bogutskaya, rosyjska tancerka baletowa
Rosyjski zespół baletowy staje w obronie Ukrainy
Źródło: Dzień Dobry TVN
Petersburski Festival Ballet od kilku miesięcy kursuje po Europie, pokazując "Jezioro Łabędzie" i "Śpiącą Królewnę". Wojna w Ukrainie zastała grupę we Francji. Tancerze natychmiast otwarcie potępili działania Władimira Putina. Przez to obawiają się powrotu do Rosji.

Tancerze z rosyjskiego baletu solidaryzują się z Ukrainą

Przed każdym występem petersburskiego Festival Ballet odgrywany jest hymn Ukrainy. Będzie tak się działo, dopóki nie skończy się wojna.

- 24 lutego byliśmy w Lyonie. Obudziło mnie mnóstwo wiadomości i od tamtej pory życie stało się koszmarem. Potem zapukałam do drzwi dyrygenta naszej orkiestry, Rosjanina z Petersburga. Otworzył mi drzwi, mówiąc, że już ściągnął hymn Ukrainy i ma nuty. Tak to się zaczęło. Zebrałam zespół, przedstawiłam im pomysł i powiedziałam, że to jest dobrowolne, może być niebezpieczne. Mimo to wszyscy jak jeden mąż wyszli na scenę - przyznała Irena Veres, Rosjanka, kierownik produkcji.

Zespół baletowy z Petersburga działa już od 15 lat. Grupa czerpie z tradycyjnej, rosyjskiej szkoły baletu, ale na scenie występują artyści ośmiu różnych narodowości. Wśród nich jest para szczególna - Lisa, primabalerina, która pochodzi z Moskwy. Jej mąż to Aleksei, jest Ukraińcem z Charkowa.

- To prawdziwa miłość. Zdarzyła się 10 lat temu, a od 4 lat jesteśmy małżeństwem - powiedziała Lisa Bogutskaya.

Bliscy ukraińskiego tancerza baletowego są cały czas w Ukrainie. - Moja rodzina jest w domku letniskowym, 50 km od miasta. Jest im ciepło i mają co jeść, ale w pierwszych dniach było naprawdę strasznie. Musieli się chować w przedpokoju, by być jak najdalej od okien. Dom, w którym mieszkam w Charkowie, został zniszczony, ma powybijane okna. Najważniejsze, że moja rodzina jest teraz bezpieczna - podkreślił Aleksei Bogutskyi.

Tancerze baletowi boją się wrócić do domu

Rosyjscy członkowie grupy baletowej w najbliższym czasie nie zobaczą się ze swoimi bliskimi. Ich sprzeciw wobec wojny w Ukrainie oznacza, że w Rosji są prześladowani. Część mimo wszystko planuje wrócić do kraju, ale większość ubiega się o azyl polityczny we Francji i Niemczech.

- Boję się o tych, którzy chcą wrócić do Rosji. Niektórzy nie mają wyjścia, bo mają tam rodziny, dzieci, żony, rodziców. Zgodnie z nowym prawem grozi im więzienie. I mogę się tylko modlić, żeby o nich zapomniano, zignorowano, albo żeby skończyło się jedynie na grzywnach - wyznała Irena Veres.

- Jesteśmy ludźmi sztuki, kultury, staramy się być poza tym wszystkim, poza polityką. Tak przynajmniej jest na co dzień, ale w czasie wojny to jest bardzo trudne. Staramy się jak najlepiej wspierać, głosić nasz apel i mówić, że jesteśmy przeciwni wszelkim działaniom wojennym i przeciwni cierpieniu tych niewinnych ludzi, bo to właśnie ich cierpienie jest najgorsze - stwierdził Aleksei.

Grupa taneczna zdecydowała, że zespół zmieni nazwę na "Międzynarodowy Festival Ballet". Czy to znaczy, że nie czują się już Rosjanami? - Chyba tak, mimo to wszyscy pozostajemy gdzieś w głębi duszy Rosjanami. (...) Za dużo krwi, za dużo brudu jest w tej nazwie. Nie chcemy kojarzyć się już z miastem, z którego pochodzi ten potwór, który siedzi tam na Kremlu - zaznaczyła Irena Veres.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na platformie Player.pl.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także: