Newsy

Oburzenie i niesmak po wpisie lekarki na temat ciężarnych oraz otyłych kobiet. "Bądź jak Ewa, zamknij lodówkę"

Newsy

Projekt bez tytułu - 2021-07-09T134520.426.png

Głośnym echem odbił się wpis, który pojawił się na internetowym profilu szpitala w Oleśnicy.Dotyczył otyłości kobiet spodziewających się dziecka, która - jak wskazano - jest dużym utrudnieniem dla lekarzy w czasie opieki nad nimi. Za wzór dla innych pań postawiono jedną z pracownic placówki, która niewiele przytyła pomimo zaawansowanej ciąży. To wywołało dyskusję i lawinę komentarzy, bowiem wiele kobiet poczuło się dyskryminowanych.

Wpis na Instagramie szpitala w Oleśnicy wywołał dyskusję

Jedną z osób pracujących w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy, jak dowiadujemy się z wpisu na Instagramie, jest Ewa, neonatolożka. To ona została postawiona za wzór wszystkim kobietom w ciąży. Dlaczego? Bo nie przytyła, choć jest już w 30. tygodniu ciąży. Oczywiście, jest to powód do dumy, jeśli mama jest z tego powodu szczęśliwa i dziecko rozwija się prawidłowo. Pojawia się jednak pytanie, czy każda kobieta powinna wyglądać jak Ewa, żeby lekarze z chęcią zajmowali się jej nienarodzonym jeszcze dzieckiem?

To jest Ewa. Ewa jest naszą neonatolożką. Jej bombelek w brzuchu (zwany Brajanusz, bo #teamolesnica nie może się zdecydować, czy lepiej, żeby nazywał się Brajan, czy może Janusz) ma już 30 tygodni. A Ewa dalej wygląda jak Ewa. Bądź jak Ewa, zamknij lodówkę i jedz dla dwojga, a nie za dwoje. Ułatwisz życie i nam i sobie

- czytamy na profilu szpitala.

Fakty są takie, że wiele kobiet w czasie ciąży przybiera na wadze więcej, niż powinna, bowiem częściej decyduje się spełnić własne zachcianki. Przestrzegając diet i ćwicząc przez lata, teraz mają ochotę poluzować restrykcje, choć raz w życiu. Według badań przeprowadzonych w USA, tylko 1/3 kobiet prawidłowo przybiera na wadze, a ponad połowa kończy ciążę z nadprogramowymi kilogramami.

Osoby otyłe mają problem z zajściem w ciążę, a później z donoszeniem jej. Nadwaga prowadzi do nadciśnienia tętniczego, cukrzycy ciążowej, stanu przedrzucawkowego, infekcji wewnątrzmacicznych czy za dużej wagi urodzeniowej dziecka.

Biorąc jednak pod uwagę to, jak delikatną kwestią jest waga kobiety, z jak wieloma problemami psychicznymi i stresem wiążą się próby odchudzania oraz to, jak bardzo jesteśmy my, Polki, zakompleksione, wpis zamieszczony na Instagramie można uznać za dość kontrowersyjny. Czy na pewno nikogo nie obraził, nie wpędził w zakłopotanie, nie dał odczuć, że szpitale są tylko dla szczupłych, a kobiety z nadwagą nie powinny zabierać bezcennego czasu lekarzom?

Eksperci wyrażają dezaprobatę w komentarzach

Na słowa lekarki odpowiedziało wiele kobiet. Również specjaliści i eksperci, w tym psychologowie postanowili wyrazić swoje zdanie w komentarzach pod wpisem.

- Zawstydzanie ludzi wagą jest niedopuszczalne , a robienie tego przez przedstawicieli zawodów medycznych dodatkowo skrajnie nieetyczne. Brak słów - napisała Katarzyna Koczułap, seksuolog.

- Czy powiedzielibyście to wszystko pacjentce plus size prosto w twarz? Że wam utrudnia życie? (Swoją drogą napisaliście w poście: "[schudnij] i ułatw życie NAM i sobie" – trochę pomyliliście priorytety i kolejność; na pierwszym miejscu powinny być dla was wygoda i komfort pacjentki, nie wasz własny). Wyzwalibyście ją od wielorybów tak, jak robicie to w komentarzach? Bo wiecie, są też inne sposoby na to, by promować zachowania prozdrowotne – ale nie wiem, czy leżą w obszarze waszych zainteresowań, bo opierają się na SZACUNKU, jak również WIEDZY NAUKOWEJ (która jasno wskazuje na to, że nadwaga i otyłość to nie problem, na który wystarczy "zamknąć lodówkę") - napisała blogerka Janina Daily.

- Położna jest wsparciem kobiety na każdym etapie życia... A nie - chyba, że jesteś gruba - to wtedy stajesz się problemem. Ręce mi opadają. I jako grubej, i jako profesjonalistce pracującej z kobietami w ciąży. Smutek. Dziewczyny! Wasze ciała są ok! - skomentowała doula Agata Rokosz.

Na wpis zareagowały także kobiety, które doświadczyły z powodu wagi wielu przykrości i dziś sprzeciwiają się takiej narracji w mediach.

- Byłam dzieckiem z nadwagą. A później byłam bulimiczką. I zapewniam, że po takim poście jeszcze kilka lat temu poszłabym do toalety zwymiotować wszystko, co zjadłam, bo ten post to doskonały trigger dla osób z zaburzeniami odżywiania. I wy pracujecie w ochronie zdrowia?! Przerażające - napisała jedna z internautek.

- Ach i akceptacja siebie nie jest promocją otyłości. To, że ktoś akceptuje swoje ciało, nie oznacza, że innym zamarzą się dodatkowe kilogramy. Takie teksty w życiu wpędzały mnie w jeszcze większe kompulsywne objadanie, a w efekcie do zaburzeń odżywiania i bulimii. To, co tu jest napisane, nie powinno mieć racji bytu. Bardzo przykre i nieprofesjonalne - dodała kolejna, wspominając wstrząsające chwile ze swojego życia.

Bardzo boję się, że kiedyś na swojej drodze trafię na osobę przedstawicielską zawodu medycznego, która potraktuje mnie tak, jak potraktował mnie ten post. To niesmaczne, nieetyczne i po prostu, po ludzku - przykre. Najwyraźniej nie starczają już artykuły w kolorowych czasopismach, wyścigi celebrytek, która szybciej wróci na ściankę po ciąży, która więcej w ciąży ćwiczy… Teraz możemy czuć się oceniane już wszędzie… Ciekawa jestem, jakim wsparciem potraficie Państwo otoczyć osobę ciężarną w epizodzie zaburzeń odżywiania

- zastanawiała się Olga Madej, psycholog i seksuolog.

Brak refleksji

Osoby odpowiedzialne za profil szpitala w Oleśnicy w mediach społecznościowych widząc, jak wiele negatywnych słów pojawiło się zarówno ze strony osób publicznych oraz ekspertów, jak i kobiet borykających się z problemem otyłości w ciąży, postanowiły ponownie zabrać głos. Mają w planach zorganizowanie live'a, na którym ginekolodzy mają opowiedzieć, jak wielkim problemem i wyzwaniem jest dla nich operacja otyłych kobiet.

Autorka wpisu przyznała również żartobliwie, że być może cierpi na tzw. "fatfobię", czyli stygmatyzację otyłości, ale "któż jest bez skazy". Te słowa również zostały skomentowane.

- Jako specjalistce wypada Ci się dokształcać nie tylko w wiedzy merytorycznej, ale też tej dotyczącej komunikacji z pacjentkami. Ten rodzaj pogardy i wyśmiewania jest porażający. Fatfobia nie jest powodem do dumy - napisała Małgorzata Iwanek, kultura.seksualna.

- I jeszcze jedno: martwi mnie też, że takimi psotami i obrzydliwymi komentarzami wyrzucacie do kosza pracę setek ginekologów, którzy trąbią o profilaktyce, cytologii, corocznych wizytach u ginekologa. Bo ja, będąc plus size, zaczęłabym unikać ginekologa jak ognia po przeczytaniu takich rzeczy, żeby przypadkiem nie wyzwał mnie od wielorybów. WSTYD - zakończyła swoją ocenę sytuacji Janina Daily.

Czy taki sposób komunikacji przemawia do Was?

Zobacz także:

Jak lekarze traktują ciężarne kobiety plus size? Kasia usłyszała: "Pani żartuje?". Potem było gorzej

Które kobiety będą miały poważne komplikacje w ciąży? Naukowcy mogą to przewidzieć

Położna to nie pielęgniarka. W czym pomaga kobietom i dlaczego nie zawsze jest łatwo? "Mamy czują się zagubione"

Obejrzyj również: Anna Dereszowska o trzeciej ciąży: To trudny moment dla dzieci, które już mamy w rodzinie

Autor: Ewa Podleśna-Ślusarczyk

Pozostałe wiadomości