Dzieci zakażone paciorkowcem nie mają leków. Lekarze alarmują. "Co będzie potem, nie wiem"

Bakteria
(Nie)zdrowe suplementy
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Anchalee Phanmaha/GettyImages
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Rynek farmaceutyczny mierzy się z dużym wyzwaniem, bowiem brakuje leków dla dzieci, które są zakażone paciorkowcem. Rodzice pokonują nawet kilkadziesiąt kilometrów w poszukiwaniu medykamentów, których nigdzie nie ma. "Sytuacja jest bardzo poważna".

Rośnie liczba zakażeń paciorkowcem wśród dzieci

Przybywa zakażeń paciorkowcem, co w przypadku dzieci jest szczególnie niebezpieczne. Bakterie te mogą wywołać między innymi anginę ropną, szkarlatynę i zapalenie płuc. Prawdopodobieństwo poważnej choroby maleje, gdy w porę zostanie zastosowany antybiotyk.

- Sytuacja jest bardzo poważna - podkreśliła dr Lidia Stopyra, szefowa Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii szpitala im. Żeromskiego w rozmowie z redaktorką Wyborcza.pl Dominiką Wantuch. Dodała, że przez jej oddział od czerwca przewinęło się ponad 60 chorych dzieci. Co więcej, od początku roku kilkoro dzieci zmarło.

- Postępowanie przy dzieciach zakażonych paciorkowcem jest takie, że zaczynamy leczenie dożylnie, a następnie, gdy jest już taka możliwość, to wypisujemy dzieci do domu i dajemy receptę na antybiotyk - wyjaśniła lekarka.

Niestety aktualnie w aptekach i hurtowniach nie ma kluczowych antybiotyków, którymi leczy się dzieci zakażone tą bakterią. Przede wszystkim brakuje ospenu, który ma w składzie penicylinę i duomoxu, ospomaxu i amotaksu, zwierającego amoksycylinę.

- Wypisuję receptę, a rodzice po godzinie wracają do mnie, bo nigdzie nie mogą dostać leków - z przykrością stwierdziła dr Stopyra.

Farmaceuci powtarzają: "antybiotyku brak"

Po dostępności tych leków na stornie "Gdzie po Lek" mogłoby się wydawać, że sytuacja nie jest tak poważna. Jednak w praktyce, farmaceuci jak mantrę powtarzają: "antybiotyku brak".

- Dzwoniłam do naszej szpitalnej apteki, żeby zabezpieczyć leki dla pacjentów. Usłyszałam, że brakuje leków w hurtowniach, nie ma ich skąd ściągać. Mamy zapasy na kilka dni, a co będzie potem, nie wiem - zaalarmowała dr Stopyra.

Zatrważającą sytuację w aptekach potwierdza przypadek rodziców, którzy w poszukiwaniu antybiotyku dla syna zakażonego paciorkowcem, jechali aż z Krakowa do Zabrza. W tym samym czasie rodzice innego dziecka zamawiali dwa opakowania leku z apteki znajdującej się kilkaset kilometrów od Krakowa.

- Problem jest znany w całej Europie już od wielu miesięcy, pandemia, a następnie wojna w Ukrainie pokazują, jak bardzo Europa jest uzależniona od produkcji leków i substancji czynnych w Chinach i Indiach. Pandemia, a potem zamknięcie portu w Odessie spowodowały, że substancje takie jak penicylina i amoksycylina nie docierają do Polski. W konsekwencji zaczyna brakować leków - powiedział Dominice Wantuch z Wyborcza.pl Konrad Madejczyk, rzecznik Naczelnej Izby Aptekarskiej.

Pozostaje nam wierzyć, że sytuacja jak najszybciej się poprawi.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Źródło: Wyborcza, Medonet
Autorka/Autor: Anna Gondecka