Spalone włosy i paznokcie przyklejone na kropelkę. "Usługę wyceniono na 550 zł"

Pielęgnacja twarzy i ciała

Aktualizacja:
Materiały prywatne

Korzystamy z usług fryzjerów czy manikiurzystek, bo chcemy o siebie zadbać i dobrze wyglądać. Problem pojawia się wtedy, gdy efekt zabiegu, który z założenia miał być upiększający rozczarowuje. Wiele kobiet wstydzi się przyznać, że są niezadowolone z usługi. Z kolei inne, gdy zgłaszają problem, słyszą, że taka panuje moda.

Wizyta w salonie kosmetycznym może okazać się prawdziwym koszmarem. Dla pań, które przykładają wagę do swojego wyglądu i chcą mieć równo przystrzyżone włosy, równomiernie nałożoną farbę oraz schludne, zadbane paznokcie, ważne jest, by po zabiegu wyglądać lepiej niż wcześniej. W końcu właśnie za to płacą i to sporo. Nic więc dziwnego, że oczekują profesjonalnej obsługi. Tymczasem, słysząc historie kobiet, które mają na koncie fatalne wizyty u manikurzystki lub fryzjera, aż włos jeży się na głowie.

Spalone włosy tuż przed ślubem

Wiktoria Dave w dniu swojego ślubu odwiedziła jeden z warszawskich salonów, który należy do popularnej fryzjerskiej sieciówki. Okazja była wyjątkowa, więc chciała odświeżyć kolor i odżywić włosy, by pięknie prezentowały się podczas uroczystości.

- Zostawiłam tam wtedy prawie 600 zł, nigdy tego nie zapomnę. Mieli pofarbować mi włosy, a ściągnęli kolor, położyli nowy, do tego nałożyli ampułkę. Po wizycie (...) miałam spalone włosy, które wypadały garściami. Ponad rok zajęło mi powrócenie do pierwotnego stanu moich włosów - wyznała w rozmowie z nami Wiktoria.

Z kolei Monika Jabłońska pokazała podczas wizyty w salonie zdjęcie wymarzonej fryzury. - Wytłumaczyłam, na czym mi zależy i zapytałam fryzjerkę, czy chce się tego podjąć. A jeśli nie, to pójdę gdzie indziej. Na wstępie usłyszałam, że usługa będzie kosztować 550 zł. Pomyślałam, że skoro taka cena, to muszą zrobić to dobrze - powiedziała Monika.

Tuż po zabiegu nie miała zastrzeżeń. Wydawało się jej, że efekt jest zadowalający. - Zapłaciłam i wyszłam. Dopiero w domu zaczęłam się przyglądać i byłam mocno zirytowana. Jedno pasmo na grzywce było niepofarbowane, a między kolorami widoczne odcięcie zamiast delikatnego przejścia. Nie tak to miało wyglądać i to jeszcze za takie pieniądze - podkreśliła Monika Jabłońska. - Nie zareklamowałam usługi, bo nie wiedziałam, że mogę. Teraz jestem mądrzejsza i chodzę do innego fryzjera - dodała.

Materiały prywatne

Dla Karoliny Krajewskiej, która ma bardzo długie włosy, każda wizyta u fryzjera to powód do płaczu. - Raz w roku chodzę podciąć końcówki o 5 cm i delikatnie odświeżyć kolor. Za każdym razem, a byłam już u wielu fryzjerów, każdy z polecenia lub z fantastyczną opinią, wychodzę odciążona nie o 5, a przynajmniej o 10-15 cm i ze spalonymi włosami od źle użytego rozjaśniacza - powiedziała Karolina.

- Po jednym z zabiegów wyszłam z włosami w kolorze jajecznicy i to w piętnastu odcieniach. Innym razem z widocznym odcięciem między kolorami - podkreśliła.

Karolina niejednokrotnie zwracała uwagę fryzjerkom, że nie jest usatysfakcjonowana po zabiegu, ale była ignorowana. - Upominam, gdy widzę, że coś jest nie tak. Niestety, zwykle za późno. Często słyszałam od fryzjerek, że "tak teraz modnie" - dodała.

Materiały prywatne

Tipsy przyklejone kropelką

Złe doświadczenia mają również klientki manikiurzystek. Marta Furmańczyk chciała przedłużyć paznokcie żelem, ale kobieta, która ją obsługiwała, miała inną wizję. - Wyjęła tipsy i zaczęła mi je przyklejać na kropelkę (klej błyskawiczny służący do drobnych napraw w domu - przyp. red.). Gdy zwróciłam jej uwagę, zaczęła mnie przekonywać, że nic się nie stanie, bo wcześniej użyła jakiegoś środka, by klej nie zepsuł mi płytki paznokcia - powiedziała Marta.

Zapłaciła za zabieg 50 zł, jednak już następnego dnia jeden paznokieć odpadł. - Wysłałam zdjęcie z prośbą o zwrot pieniędzy. Pani namawiała mnie na poprawkę, ale nie chciałam, bo wiedziałam, że skończy się tak samo - podkreśliła Marta. - Co ważne, manikiurzystka podczas zabiegu nie miała rękawiczek i nigdy w życiu nie wyszłam z takimi ranami przy skórkach. Nie wiem, ilu dziewczynom wcześniej wycinała skórki tym samym narzędziem. Nie potrafiła też odpowiednio zareagować, kiedy leciała mi krew. Po prostu dalej wykonywała swoją pracę - powiedziała.

Materiały prywatne

Małgorzata Grzegolcówna zwykle chodzi do zaufanych salonów, gdzie wykonuje hybrydowy manicure i pedicure. Jeden raz, gdy pilnie musiała zrobić paznokcie, wybrała się do nowego miejsca. Szybko pożałowała. - Nikt nie miał terminów, więc poszłam do salonu prowadzonego przez Wietnamki. To był zwyczajny zakład przy dużej ulicy, więc pomyślałam, że skoro utrzymują się w takim miejscu, to nie może być źle. Niestety, było tragicznie - przyznała Małgorzata.

Nie spodobała się jej nie tylko jakość usług, ale również rażące zaniedbanie salonu. - Tam było po prostu brudno. Narzędzia zużyte, o sterylizacji można było pomarzyć. Pani zalane skórki czyściła mi własnym paznokciem, ale przynajmniej miała rękawiczki. Piłowanie pięt odbywało się nad gazetą , a na koniec okazało się, że panie nie potrafią nakładać na hybrydę brokatu, więc miałam plamy na paznokciach - powiedziała Małgorzata.

Czy można złożyć reklamację?

Usługę kosmetyczną można zareklamować, domagać się ponownego, poprawnego wykonania zabiegu, obniżenia ceny czy też zwrotu pieniędzy.

- Poddając się zabiegowi kosmetycznemu u fryzjera czy manikiurzystki, tym samym zawieramy umowę o dzieło, ale większości przypadków klientki nie podpisują żadnego dokumentu. Taką umowę nazywa się umową rezultatu, podlega ona przepisom kodeksu cywilnego - powiedziała mecenas Dagmara Sochacka.

W związku z tym zarówno klientka, jak i fryzjer lub manikiurzystka, mają swoje prawa i obowiązki. - Przed przystąpieniem do zabiegu obie strony powinny dokładnie i szczegółowo ustalić, jaki ma być efekt, jak długo ma się utrzymywać itp. Jeśli w rezultacie nie udało się osiągnąć tego, co zostało powiedziane, wówczas klient ma podstawę do złożenia reklamacji. Co ważne, niezbędny będzie do tego paragon z kasy fiskalnej, jako dowód na to, że usługa została wykonana i opłacona - dodała prawniczka.

Jakiego zadośćuczynienia można się domagać? - To zależy od sytuacji, jednak w większości przypadków klientki i właściciele salonów są w stanie wypracować porozumienie i umawiają się na poprawkę, ponowny zabieg czy też obniżkę przy następnej wizycie. Jeśli przedstawiciel salonu nie chce zrekompensować nam szkody, klient może zgłosić sprawę np. do Rzecznika Praw Konsumenta, który doradzi, jak rozwiązać dany przypadek - podpowiedziała Sochacka.

Zobacz wideo: Jak samodzielnie poradzić sobie z odrostami?

Zobacz także:

Tamara Gonzalez Perea we wzruszających słowach wspomina tatę. "Jako dziecko nie rozumiałam, że zginął"

Klaudia Halejcio rzadko pokazuje partnera. Tym razem uchwyciła go w idealnym momencie

Kasia Kowalska świętuje urodziny syna. Ignacy jest już nastolatkiem

Autor: Justyna Piąsta