Gwiazdy

Marianna Gierszewska o zakończeniu relacji. "W takim pożegnaniu zawarta jest żałoba - czasami dotkliwa"

Gwiazdy

Autor:
Nastazja
Bloch
Cezary Piwowarski/TVN

Marianna Gierszewska kolejny raz poruszyła w sieci ważny temat. Tym razem aktorka zwróciła się do fanów i opisała istotę kończenia relacji. Jak przyznała tych, nie możemy urywać, lecz domykać. W przeciwnym wypadku cały czas będziemy kroczyć przez życie, ciągnąc za sobą przeszłość.

Marianna Gierszewska – urywanie czy domykanie relacji?

Rozstania są trudne i nikt tego nie ukrywa. Gdy między dwojgiem ludzi pojawia się miłość, zakończenie trwającego związku bywa nie lada wyzwaniem. Owiane jest cierpieniem, bólem, płaczem i nacechowane wieloma negatywnymi emocjami, z którymi sami musimy sobie poradzić, by zrobić krok do przodu. Bez względu na powód, istotny jest sposób, w jaki podsumujemy nasz życiowy rozdział. Jak przyznała Marianna Gierszewska, ważne, aby zamiast ucinać relacje, nauczyć się ich domykania. Mimo trudów pozwoli nam to w przyszłości spojrzeć na świat nieco inaczej.

- URWAĆ MOŻNA METKĘ, NIE RELACJĘ. Relacje domykasz. Domykasz ją bólem… bo kiedy przychodzi rozstanie, musisz przepłakać wszystkie wspólne plany i niezrealizowane obrazy. Domykasz ją wdzięcznością… bo ona trudy rozpuszcza w najpiękniejszy ze wszystkich sposobów. Domykasz ją pożegnaniem… bo kiedy osiągnęła swoją destynację… kiedy pokłoniła się wszystkiemu, z czym dla siebie wzajemnie przyszliście, można odpuścić i pozwolić na to co nowe. W takim pożegnaniu zawarta jest żałoba - czasami dotkliwa. Pchająca jednak do życia, dalej…I wreszcie - domykasz ją również łzami. Bo to one stają się ostateczną zgodą na prawidłowość świata - rozpoczęła Marianna.

W dalszej części aktorka dodała, że urwany kontakt nie oznacza wcale urwanej relacji, bo ta na zawsze pozostanie naszym sercu. Niestety w wielu przypadkach nieprzepracowanie straty sprawia, że wciąż żyjemy złudzeniem, że osoba, którą straciliśmy, obecna jest w naszym życiu. W tej sposób leżąc przy mężu, wspominany byłego, wychowując dzieci, powielamy błędy rodziców.

- Urwany kontakt nie oznacza urwanej relacji. To paradoksy jakich wiele. Bo w sercu jakąś relację masz ZAWSZE. Relacje z tym byłym mężem, o którym mówisz: "to przeszłość", chociaż na samą myśl o nim skręca Cię ze złości… Relację z tymi rodzicami, o których mówisz: "odcięłam się", a potem szukasz byle okazji, żeby sobie ulżyć wyzwiskami. Jacy to oni nie byli. Bo taka to jesteś odcięta. Wyjątkowo tępymi nożycami. I tak to w nas gra… że wszystko to, co nieprzerobione z tej relacji MY - RODZIC, projektujemy dalej: na partnera, dzieci, pracę, szefa, przyjaciół, polityków… I tak to w nas gra… że w łóżku śpimy z obecnym i byłym mężem. Przy obecnym jesteśmy ciałem - poduszka przy poduszce. A byłego? Wleczemy duchem. Bo tam niedomknięta więź - dodała.

Plaster na złamane serce

Ile razy po rozstaniach szukamy plastra, który zabliźni nasze rany? Zgubny jest jednak trop, że remedium na nasze smutki będzie nowy partner. Płynnie przechodząc ze związku w związek, liczymy, że problemy same się rozwiążą. To zgubne.

To z deficytami niedomknięć tych urwanych relacji idziemy dalej, do świata. I tak nowy związek, staje się remedium na ból po rozstaniu z tamtym… bo niezagojone serce nie szuka bliskości, ale plastra. Ci, którzy o partnerach, rodzeństwie, przyjaciołach, rodzicach, mówią ze wściekłością, pretensją i roszczeniem, nie popatrzyli jeszcze na swój ból. Te wściekłości, pretensje i roszczenia są zawsze wprost proporcjonalne do bólu. IM OSTRZEJSZY JĘZYK WYTYKANIA, TYM GŁĘBSZA RANA SERCA.

Marianna dodała więc, aby każdy z nas pozwolił sobie w trudnych sytuacjach przeżyć ból, przejść żałobę i spojrzeć na siebie z uwagą. - Co więc dalej? Pozwól sobie tego bólu doświadczyć. Pozwól, żeby umarło i narodziło się na NOWO. Nie wykładaj kolejnych teorii o tym kto, kiedy i co powinien był zrobić lepiej. Weź głęboki oddech. I spójrz na siebie. Z uwagą. Tego życzę Wam na dziś - podsumowała.

Zobacz wideo:

Czy istnieje syndrom siódmego roku w związku?
Czy istnieje syndrom siódmego roku w związku?
Dzień Dobry TVN

Zobacz także:

Autor:Nastazja Bloch

Pozostałe wiadomości