Gwiazdy

Maria Prażuch-Prokop widzi dla siebie miejsce w Sejmie? "Rzucę jogę na parę lat"

Gwiazdy

Reporter:
Oskar Netkowski
Maria Prażuch-Prokop o przebodźcowaniu

Maria Prażuch-Prokop dobrze wie, jak ważna jest higiena umysłu. Sama stara się nie obciążać głowy chociażby social mediami. Co zmieniłaby w naszej polskiej rzeczywistości, by żyło się lepiej? Jakie stanowisko chciałaby piastować? O to instruktorkę jogi zapytał reporter dziendobry.tvn.pl, Oskar Netkowski.

Maria Prażuch-Prokop o spokoju ducha

Maria Prażuch-Prokop jest zawodową trenerką jogi związaną z jedną z warszawskich szkół. Oprócz tego prowadzi warsztaty z oddychania i bliski jest jej szeroko pojęty mindfullness. Jak przyznaje, na co dzień nie scrolluje mediów społecznościowych i nie czyta prasy kolorowej - nawet artykułów na swój temat. Skala bodźców oddziałujących na nasze umysły i tak jest według niej wystarczająco duża.

Choroby gwiazd

Monika Miller szczerze o swojej chorobie
Monika Miller szczerze o swojej chorobie
wideo 2/3

- Instagram to mój komunikator tylko. Samo wykonywanie pracy, wrzucanie tam postów itd., jest dla mnie na tyle stresujące, że jak już wrzucę post, to nie patrzę, co się dzieje, tylko na drugi dzień odpowiadam na komentarze. To jest związane z moim wizualnym ADHD - tłumaczyła Maria Prażuch-Prokop.

- Moje dziecko tego nie używa. Sprzedam taką prywatę rodzinną, ale nie używa Facebooka ani niczego. Czasami patrzy tylko na mój Instagram, żeby sprawdzić, co wrzucam, czy nie ma obciachu. Ja nie chodziłam nigdy do polskiej szkoły. Cała moja edukacja była w Stanach - dodała.

Maria Prażuch-Prokop o karierze w polityce

Żona Marcina Prokopa zmagała się z nerwicą napadowo-lękową. W walce z nią bardzo pomogło jej ćwiczenie jogi i świadome oddychanie. Dzisiaj stara się dbać o spokój i czystość umysłu.

- W Polsce na co dzień mamy wysoki poziom emocji w sferze publicznej. Kontener stresu i bodźców, który mamy samym byciem w Polsce, dosięga do jego górnej granicy. Samo bycie w Polsce bywa stresujące. Ludzie są przejęci, spolaryzowani, nieufni wobec siebie. Samo to podnosi tę wibrację, że będąc tutaj, odczuwamy duże napięcie - powiedziała Maria Prażuch-Prokop.

- Ale w ogóle chaos w przestrzeni publicznej to dla mnie problem. Zawsze mówię, że jak przyjdzie przychylny rząd w Polsce i chciałby mnie zatrudnić jako ministrę ds. debilbordyzacji Polski, to chętnie się tym zajmę. Rzucę jogę na parę lat i mogę zrywać plakaty z płotów własnymi rękoma. Polska byłaby o wiele piękniejsza - podsumowała.

Zobacz także:

Reporter: Oskar Netkowski

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN Online

Pozostałe wiadomości