Gwiazdy

Katarzyna Zielińska po śmierci mamy była ofiarą przykrych incydentów. "Codziennie płaczę wieczorem"

Gwiazdy

Autor:
Berenika
Olesińska
Źródło:
"W moim stylu"
Katarzyna Zielińska

Śmierć mamy była dla Katarzyny Zielińskiej ciosem od losu. Ból związany ze stratą bliskiej osoby towarzyszył aktorce przez wiele tygodni. Tęsknota za rodzicielką wcale nie ustaje, a co więcej, z każdym dniem rośnie. Promowany w mediach wizerunek roześmianej i zawsze silnej "Zieliny" nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Gwiazda w najnowszym wywiadzie pozwala sobie na łzy i mówi "dość" tłumieniu emocji.

Katarzyna Zielińska obala mit o swoim bezproblemowym życiu

Katarzyna Zielińska gościła w internetowym programie Magdy Mołek "W moim stylu". Podczas szczerej rozmowy przed kamerami aktorka zdjęła wszystkie maski i pokazała prawdziwą, pełną bólu i emocji twarz. - Nie jestem taką uśmiechniętą od ucha do ucha "Zieliną", która ze wszystkim sobie super daje radę, jak to wszyscy myślą. Też mam mnóstwo problemów. Na pewno jestem osobą, która nie lubi się publicznie dzielić tymi problemami, ale mam dużo problemów, które ogarniam - zaczęła gwiazda.

Polscy aktorzy i aktorki

"W jakimś sensie byliśmy na siebie skazani"
"W jakimś sensie byliśmy na siebie skazani"Dzień Dobry TVN
wideo 2/11

W dalszej części wywiadu podkreśliła, że jest "normalną Kaśką", której zdarza się dość często uronić łzę. Poprzedni rok był dla Katarzyny Zielińskiej szczególnie trudny, bowiem w lipcu 2021 r. zmarła jej ukochana mama.

- Taki mam czas, no... A nigdy sobie publicznie na to nie pozwalam, bo sobie myślę, że jestem za mocna. A codziennie płaczę wieczorem i jest mi lepiej rano, po prostu - oznajmiła aktorka.

Katarzyna Zielińska wspomina przykre incydenty, które spotkały ją po śmierci mamy

Katarzyna Zielińska w najnowszym wywiadzie zaznaczyła, że ma dość skrywania negatywnych emocji przed światem. Aktorka nie chce już więcej udawać, że jej życie jest usłane różami. Nie zamierza również tłumaczyć się z własnych zachowań przed innymi ludźmi.

- Kiedyś podeszła do mnie jakaś osoba w Nowym Sączu i powiedziała: "Pani Kasiu, zmarła pani mama, a pani się tak uśmiecha". Tak mi miesiąc "po" powiedziała... A ja mówię: "Wie pani co? Ja walczę, żeby się uśmiechać, bo ja żyję, mam dzieci i chcę się uśmiechać dla nich". I sobie później myślę: "Ku*wa, a czemu ja się tłumaczę? Z czego się tłumaczę?". Od roku jestem dosyć smutną osobą, która też sobie musi czasami ulżyć, poryczeć - słyszymy w wyznaniu gwiazdy.

Katarzyna Zielińska długo nie potrafiła stawiać granic obcym osobom, które wykorzystywały jej empatię i strach. Celebrytka bała się reagować gwałtownie na własną krzywdę i stawać w swojej obronie, by przypadkiem nie pojawić się na pierwszej stronie gazet.

- Kiedy umarła mi mama i szłam po wieniec, (...) w centrum Warszawy akurat natrafiłam na pana z aparatem, który zaczął mi robić zdjęcia. I byłam tak wykończona, że po prostu nie miałam siły powiedzieć: "Spier***aj, mama mi umarła", bo się bałam, że to wyjdzie do prasy, że będą pisać, że przyjadą na cmentarz. Godnie to zniosłam. A potem sobie pomyślałam: "Kurczę, już jestem więźniem samej siebie" i powiedziałam "koniec" - relacjonuje aktorka.

- Musiałam wtedy przyjść do domu, totalnie się wyryczeć i zaczęłam - jak to mówię - banglać po internecie i znalazłam to zdjęcie. Patrzyłam na to moje zdjęcie, takiej smutnej "Zieliny" i sobie myślę: "Ja pierdziu, dlaczego nie postawiłaś tutaj granicy jakiejś?". Ale się bałam. Po prostu bałam się tych okładek gazet. Bardzo się tego bałam. I powiedziałam "koniec". W tym momencie po prostu się to zmieni. Ja to nazywam upadkiem samej siebie. Sama nie wiedziałam, co ze sobą zrobić - wyznała Katarzyna Zielińska.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Berenika Olesińska

Źródło: "W moim stylu"

Źródło zdjęcia głównego: Bartosz Krupa/East News

Pozostałe wiadomości