Gorące tematy

Dominik przeszedł 24 operacje i potrzebuje kolejnych. "Cudem wyrwałam mojego syna śmierci"

Gorące tematy

Autor:
Sylwia
Wysocka

Dominik Breksa niedawno skończył 18 lat. Miał 8, kiedy uległ tragicznemu wypadkowi, w wyniku którego 35 proc. powierzchni jego ciała zostało ekstremalnie poparzone. Przeszedł już 24 operacje, jednak przed nim jeszcze wiele kosztownych i bardzo bolesnych zabiegów w Stanach Zjednoczonych, bez których nie może żyć i na które nie ma pieniędzy.

W wieku 8 lat Dominik wykradł zapałki z wysokiej, kuchennej półki w domu w Krakowie. Szybko pobiegł dwa piętra wyżej, aby móc się nimi pobawić. Pech chciał, że ogień dosięgnął koszulki i chłopiec zapłonął jak żywa pochodnia. Już w karetce było wiadomo, że doznał niezwykle głębokich oparzeń II i III stopnia, które objęły twarz, podbródek, szyję, obie pachy, całą obręcz barkową, klatkę piersiową, prawą rękę z łokciem, prawy bok i prawą stronę pleców.

Respirator, nieprzyjęte przeszczepy i gronkowiec

- Całe życie, moje, Dominika i jego młodszych sióstr jest od wielu lat przewrócone do góry nogami. Cudem wyrwałam mojego syna śmierci. Te dni i tygodnie, kiedy leżał pod respiratorem w szpitalu były najgorsze. Do tego doszło zakażenie gronkowcem, które spowodowało, że żadne przeszczepy skóry własnej się nie przyjęły. To nas załamało. To już ponad 9 lat od tamtych tragicznych chwil, a ja nadal walczę o jego życie – wspomina mama chłopaka, Sylwia Piskorska-Breksa.

Dziewięciolatek płonął jak żywa pochodnia
ORIGINAL(1)

Od powrotu ze szpitala upłynęło już wiele lat, a życie Dominika to nadal nieustanne pasmo cierpienia. Z powodu głębokich przykurczy, jakie powstały po oparzeniach, przez długi czas chłopiec miał ogromne problemy z poruszaniem się, niską wagą i rośnięciem. Nadal ma duże kłopoty z oddychaniem. Kolejne zabiegi, którym był poddawany w Polsce nie przyniosły żadnej poprawy. Sytuację zmieniły dopiero operacje rekonstrukcyjne w Stanach Zjednoczonych, początkowo finansowane przez amerykańską Children's Burn Foundation, a następnie NFZ. Dominika kłuto setki razy, wszczepiono mu kawałki sztucznej skóry, przeprowadzano cięcia chirurgiczne, używano laserów frakcyjnych CO2 i zastrzyków sterydowych, wycinano duże fragmenty ciała do głębokości mięśnia, by następnie przenieść na nie płaty skóry wielokrotnie narosłe na ogromnych ekspanderach tkankowych. Dopiero leczenie stosowane w West Hills w Kalifornii zaczęło przynosić trwałe efekty.

By nabrać oddechu w płuca

Do tej pory Dominik przeszedł 24 operacje, w tym w Chicago w 2020 roku, 17-godzinną transplantację płata skóry narosłego na ogromnych ekspanderach tkankowych na plecach, który został przeniesiony następnie na podbródek i szyję. Po wielu latach leczenia chłopiec w końcu może unosić szyję, ma odblokowaną krtań i tchawicę, dzięki czemu może swobodniej oddychać.

Teraz czeka na pilne operacje, które zlikwidują przykurcze powstałe nad sercem, oskrzelami i płucami. Niestety, koszt serii tych zabiegów to ponad 4,5 miliona złotych.

Dominik z mamą, Sylwią Piskorską-Breksą Źródło: Arch. pryw.

- To są litry płaczu i krwi. On miał wielokrotnie przetaczaną krew, był kłuty, cięty w każdym możliwym miejscu ciała. To jest jednak jedyna możliwa droga. Nie chodzi nam już nawet o to, by mógł uprawiać sport, tylko żeby oddychał i się ruszał, był sprawny, zdolny do wykonywania wszystkich czynności samodzielnie. By miał przed sobą życie, na które może się cieszyć. Gdy mam poczucie, że tam, za oceanem jest dla niego nadzieja, ale zależy to tylko od pieniędzy, to chcę zrobić wszystko, by to się udało – wyjaśnia mama Dominika.

Jak wygląda dziś życie Dominika?

O tym, jak wygląda aktualny stan zdrowia Dominika i jego leczenie opowiedział nam prof. dr hab. Maciej Bagłaj. - Dominik wkrótce leci do Stanów Zjednoczonych, by poddać się kolejnemu zabiegowi chirurgicznemu. Teraz ma wszczepione cztery ekspandery tkankowe, czyli silikonowe implanty, które wypełnia się co tydzień. Służą do rozciągania zdrowej skóry po to, by w czasie operacji mieć jej nadmiar i zastąpić ubytek zdrową, ale własną skórą Dominika. Zabieg ten jest bardzo ważny dla pacjenta, który obecnie jest studentem pierwszego roku studiów. Postrzeganie siebie w tym wieku jest dla niego niezwykle ważne.

- Nie wiem, czy jest osoba, która jest w stanie odpowiedzieć, ilu pacjentów w Polsce jest leczonych z tak rozległym oparzeniem ciała. Te dzieci trafiają do ośrodków leczenia oparzeń, a później do różnych ośrodków chirurgii dziecięcej plastycznej czy rekonstrukcyjnej. Ja, przyznam szczerze, z tak zaawansowanym defektem estetycznym w odległym okresie po oparzeniu spotykam się po raz pierwszy. Dominik jest niesamowitym chłopcem, niezwykle rozwiniętym intelektualnie. Potrzebuje tylko wsparcia – zarówno finansowego, jak i tego od rówieśników. Byłbym niezwykle szczęśliwy, gdyby udało mu się zakończyć leczenie – powiedział prof. dr hab. Maciej Bagłaj.

Co o swoim stanie zdrowia mówi Dominik? Jakie jest jego największe marzenie?

- W codziennym życiu bardzo wspiera mnie rodzina, moje dwie kochane siostry i cudowna mama. W najmłodszych latach, w podstawówce i gimnazjum byłem odrzucony przez moich rówieśników. Z biegiem lat ludzie wykazują się jednak coraz większym zrozumieniem, nie ma już bariery. Moim największym marzeniem jest bycie zdrowym – chciałbym cieszyć się życiem i móc zapomnieć o tym wypadku – wyjaśnia Dominik Breksa.

Najbliższa, 25. operacja Dominika ma odbyć się w West Hills w Kalifornii, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Tym razem ma nastąpić przesunięcie skóry z aż czterech ekspanderów tkankowych i rozluźnienie częściowe serca i płuc od strony żeber.

Osoby, które zechciałby wspomóc leczenie Dominika mogą to zrobić za pośrednictwem strony www.siepomaga.pl.

- Dziękuję z całego serca za każdą złotówkę, która ratuje moje życie – podsumowuje oparzony chłopak.

Dominikowi można też pomóc przez aukcje charytatywne na dwóch grupach Facebookowych: Ratujemy Dominika - aukcje charytatywne oraz Pomagam Dominikowi - licytacje.

Więcej informacji o Dominiku można znaleźć na facebookowym profilu.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Sylwia Wysocka

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości