Czarny Piątek oficjalnie zawitał do Polski. Amerykański festiwal promocji ogarnął swoim już zasięgiem niemal cały świat. Z okazji Black Friday sklepy nęcą swoich klientów dłuższymi godzinami otwarcia i jednodniowymi promocjami na produkty wszelkiej maści. Jednak nie wszystkie okazje faktycznie się opłacają. Wiele z nich stanowi jedynie zabieg marketingowy mający zachęcić kupujących do wydawania jak największych sum.
Podwyższone obniżki
Popularną praktyką wśród wielu sprzedawców jest zwiększanie cen towarów na kilka tygodni przed Czarnym Piątkiem po to, żeby następnie spektakularnie je obniżyć. Podwyżki zaczynają się przeważnie w okolicach października i listopada, co wyraźnie widać na przykładzie elektroniki. Wiele produktów, takich jak konsole do gier czy telefony komórkowe, szybciej tracą wartość, ponieważ regularnie wprowadzane są nowe modele. Praktyka ta dotyczy w głównej mierze dużych sieci handlowych, które mogą pozwolić sobie na ewentualne kary za nieuczciwe praktyki oraz utratę części niezadowolonych klientów.
Zabezpieczeniem przed tego typu manipulacjami może być monitorowanie cen upatrzonych towarów na kilka miesięcy przed Black Friday. Pomocne mogą okazać się strony i aplikacje monitorujące sklepy oraz ceny oferowanych produktów.
Dobry moment
W Stanach Zjednoczonych Black Friday służy w dużej mierze „wietrzeniu” magazynów oraz pobudzeniu rynku po jednym z najważniejszych dni w amerykańskim kalendarzu, czyli Święcie Dziękczynienia. W Polsce rangę tego kalibru ma Boże Narodzenie, które również generuje wysokie wydatki organizacyjne. Duże koszty przyczyniają się do zastoju w handlu, a remedium na to są właśnie promocje. Można się więc spodziewać, że o ile dzisiejsze okazje mogą być dla wielu niezwykle korzystne, to największych obniżek można spodziewać się dopiero po Świętach.
Zobacz też:
Style i rodzaje pierścionków zaręczynowych
Rękodzieło i DIY. Propozycje niebanalnych prezentów na święta
Black Friday i Cyber Monday 2019: kiedy promocje w Polsce?
Autor: Anna Kobyłka