Tragedia w Kłodzku. Dwóch nastolatków wdychało gaz do zapalniczek. Jeden z chłopców źle się poczuł. Po chwili dostał drgawek, jego przyrodnia siostra wezwała pogotowie, ale niestety było już za późno - chłopiec nie żył. 

Więcej: Kobieta śmiertelnie potrąciła egzaminatora na placu manewrowym


Do tragedii doszło w czwartek w Kłodzku na Dolnym Śląsku. 12- i 13-latek kupili pojemniki z gazem, który służy do uzupełniania zapalniczek, następnie udali się do domu 13-latka, gdzie zaczęli wdychać opary. Nagle starszy z chłopców źle się poczuł, dostał drgawek.

W chwili zdarzenia w mieszkaniu przebywały dziewczynki (11 i 12 lat). Kiedy zorientowały się, że dzieje się coś złego, wezwały pogotowie.

Niestety kiedy lekarz pojawił się na miejscu, było już za późno. Chłopiec nie żył.

To właśnie siostra wezwała pogotowie ratunkowe. Niestety lekarz stwierdził zgon chłopca -  powiedział nadkom. Krzysztof Bal.
Przyczynę śmierci nastolatka poznamy po sekcji zwłok. Dotychczasowe ustalenia policji w tej sprawie potwierdzają, że chłopak faktycznie tuż przed śmiercią wąchał gaz z pojemnika, którym napełnia się zapalniczki - dodał.

Źródło: PAP


Zobacz też: Wypadek na Zakrzówku w Krakowie. Nie żyje 15-letni chłopiec, który skoczył ze skały

Zobacz film: Ratował ludzi, dziś sam potrzebuje pomocy, źródło: Dzień Dobry TVN

Co sądzisz o tym artykule?
1
0
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0