Zwierzęta

Tak wyglądają treningi psów do akcji poszukiwawczo-ratowniczych. "Liczy się prędkość i to, żeby nie były agresywne"

Zwierzęta

Tak wyglądają treningi psów do akcji poszukiwawczo-ratowniczych. "Liczy się prędkość i to, żeby nie były agresywne"

Katarzyna Harmata jest instruktorką szkolenia psów i założycielką grupy poszukiwawczo-ratowniczej. Jej podopieczni odnoszą pierwsze sukcesy. - Mój pies ma na koncie odnalezienie dwóch osób – zadeklarowała. Czy każdy pupil może pomagać w ten sposób?

Psy poszukiwawczo-ratownicze

Do grupy poszukiwawczo-ratowniczej należy coraz więcej psiaków. Część z nich przygotowywana jest do startów w egzaminach Państwowej Straży Pożarnej. Co ciekawe, w treningach mogą brać udział psy różnych ras. 

- Liczy się tutaj prędkość, nastawienie na kontakt z człowiekiem. To, żeby psy nie były agresywne, żeby lubiły ludzi i kochały się bawić  – wymieniała Katarzyna Harmata.

Podkreśliła przy tym, że psy poszukiwawczo-ratownicze często są mylone z psami tropiącymi, które pomagają policjantom. Różnice między nimi są jednak dość istotne. - Psy tropiące podążają po śladzie danego człowieka, po danym zapachu, które dostają do węszenia. Natomiast poszukiwawczo-ratownicze mają za zadanie znaleźć jakiegokolwiek żywego człowieka. Są uczone ignorowania innych zapachów – wyjaśniła instruktorka.

Grupa poszukiwawczo-ratownicza – na czym polega?

- Działamy na zasadzie wolontariatu. Polega to na tym, że poświęcamy swój czas na treningi oraz jeśli pies zostanie certyfikowany, to na poszukiwania. Wiążę się to z tym, że jesteśmy dyspozycyjni w zasadzie 24 godziny na dobę – tłumaczyła założycielka.

Do grupy należy m.in. Monika Bauchrowicz, właścicielka Udiego, która z zawodu jest chirurgiem dziecięcym. - Zależało mi od początku, żeby z psem pracować. Uznałam, że fajnym kierunkiem będzie połączenie mojej pracy zawodowej z dużą aktywnością, jaką daje ratownictwo. Piesek jest młody, dopiero zaczynamy, ale idzie nam nie najgorzej. Mam nadzieję, że coś z tego będzie w przyszłości – mówiła.

Z kolei programista Michał Janowski, właściciel Triss, natrafił na działalność Katarzyny Harmaty przez przypadek. – Zastanawialiśmy się nad różnymi psimi sportami, a to najbardziej nas przekonało. Byliśmy na takich symulowanych poszukiwaniach z zaprzyjaźnioną grupą ratowniczą w środku nocy, w górach, w śniegu, więc zdajemy sobie sprawę, jak wyglądają takie akcje – wyjawił.

Michalina Zimecka jest natomiast ratownikiem medycznym i wraz ze swoim psem mają taką samą pasję. Więcej na ten temat w materiale wideo.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl.

Zobacz także:

Oscary 2021. "Nomadland" najlepszym filmem roku. O czym jest?

Anita Werner rok temu nie lubiła biegać. Dziś ma za sobą półmaraton

Kobieta sołtys o życiu na wsi: "Nawet kury na salony nam się pchają"

Reporter: Izolda Sanetra
Co sądzisz o tym artykule?
92
8
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0