Styl Życia

Święta z perspektywy ratowników medycznych: „Najgorsza choroba w tym czasie to samotność”

Styl Życia

Święta z perspektywy ratowników medycznych: „Najgorsza choroba w tym czasie to samotność”

Niestety nie dla wszystkich Święta Bożego Narodzenia to czas odpoczynku w gronie najbliższych. Dla ratowników medycznych to okres intensywnej pracy. Sprawdziliśmy, jak wygląda świąteczny dyżur w karetce pogotowia ratunkowego.

Teoretycznie, karetkę pogotowia ratunkowego powinniśmy wzywać jedynie wtedy, gdy zagrożone jest nasze życie. Ale w praktyce bywa zupełnie inaczej. Kogo najczęściej i w jakich sytuacjach ratuje pogotowie, szczególnie w okresie świątecznym, gdy odwiedzamy bliskich i siedzimy przy suto zastawionych stołach? W studiu Dzień dobry TVN gościliśmy ratowników medycznych: Grzegorza Bogusza i Łukasza Adamczaka.

Najgorsza choroba w Święta to samotność

Starsi ludzie często spędzają Święta Bożego Narodzenia samotnie. Jest to dla nich bardzo przykre doświadczenie.

Jak wspomina Łukasz Adamczak kilka razy został wezwany do starszej pani, której tak naprawdę nic nie dolegało. Nie miała problemów ze zdrowiem. Jej jedynym strapieniem była samotność, która bardzo jej doskwierała. Nie mając swoich bliskich wokół kobieta postanowiła zadzwonić na Pogotowie Ratunkowe.

Dzwoniąc na pogotowie pani powiedziała, że się źle czuje. Kiedy pojawiliśmy się na miejscu, pani zaproponowała nam herbatę i ciasto. Zwracała się do nas „kochanieńku”. Po 20 minutach rozmowy pani czuła się już wyraźnie lepiej.

-wspomina ratownik.

"Wywózka” starszych osób do szpitala

Niestety w okresie przedświątecznym, bardzo wiele osób chce pozbyć się z domu starszych, często niedołężnych już osób. Szpital traktują jako przechowalnię.

Jak wspomniał Grzegorz Bogusz, wśród ratowników panuje takie powiedzenie: "zrób miejsce na choinkę, oddaj babcię do szpitala".

Wystarczy, że przez kilka dni nie poda się leków starszej osobie i ona będzie potrzebowała już hospitalizacji. Rodzina ma np. wykupiony wyjazd na narty, a babcią nie ma się kto zająć. Po czym po kilku godzinach na Izbie Przyjęć okazuje się, że taką osobę trzeba odwieźć do domu, ale nikt już nie odbiera telefonu. I taka babcia czy dziadek musi zostać w szpitalu kilka dni.

W 70% wezwania są nieuzasadnione

Jak zaznaczają obecni w studiu Dzień dobry TVN ratownicy, w Święta najczęściej ludzie wzywają karetkę do bólów brzucha. Dolegliwość jest najczęściej spowodowana przejedzeniem lub z nadmiaru alkoholu.

Nasze wyjazdy w 70% są nieuzasadnione.

Kolejnym powodem, kiedy ludzie wzywają w Święta karetkę jest zakrztuszenie się ością podczas jedzenia ryby. Domowym sposobem krztuszące się osoby chcą przepchać ość zagryzając chleb.  Jak ostrzega Grzegorz Bogusz jest to najgorszy sposób poradzenia sobie z dolegliwością. Dlaczego?

Kiedy ość utkwi nam w przełyku dochodzi do częściowej niedrożności dróg oddechowych. Powoduje odruch kaszlowy. Jeżeli będzie zapychać ość chlebem możemy doprowadzić do całkowitej niedrożności.

Co robić, kiedy zakrztusimy się ością?

Jeżeli jest to niedrożność częściowa, ale nie możemy już kasłać i mamy problem z nabraniem powietrza,  wtedy należy takiej osobie szybko pomóc.

1. Pierwszy krok - osoba zakrztuszona powinna pochylić się do przodu i oprzeć się rękoma na kolanach.

2. Drugi krok  - uderz osobę zakrztuszoną pięć razy w okolicę między łopatkową.

3. Jeżeli uderzenia nie pomogą, należy chwycić osobę krztuszącą się na wysokości przepony (mamy zaciśniętą pięść). Uciskamy kilka razy nadbrzusze osoby poszkodowanej.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
94
8
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0