Psychologia

Syndrom gotującej się żaby – jak go rozpoznać? Ekspert radzi, kiedy powiedzieć "dość"

Psychologia

Autor:
Sylwia
Wołoch
Muhammad Ridha / 500px/Getty ImagesŻaba na liściu

Żaba w garnku z wodą, której temperatura stopniowo się podnosi, nie zauważy, że się gotuje. Podobnie jak my możemy nie zauważyć, że ktoś powoli przesuwa nasze granice. Jak sobie z tym poradzić? O tym mówił Miłosz Brzeziński, psycholog, trener rozwoju osobistego i ekspert w zakresie motywacji.

Co to jest syndrom gotującej się żaby?

Zjawisko to zostało opisane po raz pierwszy przez pisarza i filozofa, Oliviera Clarka. Jako metafory użył przykładu żaby, która jest płazem zmiennocieplnym. Dostosowuje więc stopniowo temperaturę ciała do otoczenia. Jeżeli zostanie włożona do garnka z wrzątkiem, momentalnie z niego wyskoczy. Jeśli jednak woda będzie podgrzewana stopniowo, żaba nie zauważy tego i ugotuje się, podejmując próbę ucieczki, gdy będzie już za późno.

– Syndrom gotującej się żaby polega na tym, że warunki, w których jesteśmy, stopniowo zmieniają się na coraz gorsze, a my się do nich przyzwyczajamy. Aż do momentu, kiedy może się okazać, że jesteśmy już tak zmęczeni ich znoszeniem, że nie mamy nawet zasobów, by się z nich wyrwać. Zdarza się to w pracy, związkach czy relacjach z innymi. Powiedzieć "dość" należy zawsze wtedy, kiedy czujemy, że stajemy się gorsi w wyniku jakiejś sytuacji i nie mamy pomysłu, jak moglibyśmy to zmienić - tłumaczy psycholog Miłosz Brzeziński.

- Praca ma, oprócz innych swoich celów, nas rozwijać. Związek podobnie. Samo powiedzenie "dość" jest początkiem do zastanowienia się: co mi przeszkadza? czego nie mogę realizować? A także dalszego myślenia nad tym, czy mogę to zmienić w ramach garnka, w którym się już gotuję, czy powinienem raczej z niego wyskakiwać - dodaje specjalista.

Syndrom gotującej się żaby. Historia internautki

- Z moim partnerem poznałam się w ubiegłym roku. Na początku wszystko było w porządku, a później poznałam jego mamę. Najpierw delikatnie wtrącała się w nasz związek. Słyszałam, jak napomyka partnerowi na mój temat przez telefon. Później zaczęły się coraz częstsze wizyty, które bardziej przypominały nalot. Kąśliwe uwagi na temat potraw, które gotuję, porządku w domu czy nawet jego udekorowania. Nie odzywałam się, żeby nie robić problemu. Jednak wczoraj, gdy wróciłam do domu okazało się, że ona już tam nie tylko jest, ale też sama sprząta i gotuje mojemu mężowi obiad! Gdy mnie zobaczyła, złośliwie powiedziała pod nosem, że ktoś musi tutaj porządnie ogarnąć. Mam wrażenie, że z tej sytuacji nie ma już wyjścia – mówi Zuzanna z Kielc.

Nasza odporność na stres i poniżanie jest ograniczona. W pewnym momencie nie dajemy już rady udawać, że jest dobrze, żeby tylko nie wchodzić w konflikt. Podobnie jak żabę – w pewnym momencie coś zaczyna nas parzyć. Czekanie do ostatniej chwili jest jednak bardzo zgubne, ponieważ uświadomienie wszystkim, że sytuacja, w której trwamy od miesięcy, nie powinna mieć miejsca jest trudniejsze, niż zareagowanie na nią na początku.

Idealne życie na pokaz w mediach społecznościowych. "Możemy zapomnieć, kim jesteśmy". Zobacz wideo:

Autor:Sylwia Wołoch

Zobacz także:

Źródło zdjęcia głównego: Muhammad Ridha / 500px/Getty Images

Pozostałe wiadomości