Psychologia

Jak pracodawcy reagują na zwolnienie od psychiatry? "Sugerował, że udaję chorobę"

Psychologia

Autor:
Berenika
Olesińska
Wizyta u psychiatry

Kondycja psychiczna ma niebagatelny wpływ na naszą produktywność. Szczęśliwy pracownik to dobry pracownik, ale nie każdy tę zależność rozumie. "Dzwonił do mnie, gdy byłem na L4 od psychiatry i sugerował, że udaję chorobę" - opowiada Michał, doradca hipoteczny w banku. Pacjenci odczuwają wstyd, gdy muszą przedłożyć w dziale HR zwolnienie wystawione przez psychiatrę. "Próbują załatwiać je u lekarzy rodzinnych" - tłumaczy nam dr n. med. Magdalena Namysłowska z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii.

Zwolnienie lekarskie od psychiatry - skąd bierze się wstyd u pacjentów?

Zwolnienie lekarskie od psychiatry nie jest powodem do wstydu - to zdanie należy powtarzać jak mantrę, by wszyscy wreszcie zrozumieli, że zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak zdrowie fizyczne. Mimo że świadomość społeczeństwa na temat poważnych konsekwencji nieleczenia chorób o podłożu psychicznym rośnie, niektórzy nadal uważają, że dolegliwości duchowe, w przeciwieństwie do dolegliwości cielesnych, są jedynie wymysłem. Czym to skutkuje?

Osoby borykające się z depresją lub stanami lękowymi, słysząc takie opinie, zastanawiają się, czy ich złe samopoczucie rzeczywiście jest wystarczającym i usprawiedliwiającym powodem, by odpocząć od codziennych obowiązków. Idą do specjalisty, by rozpocząć leczenie, ale jednocześnie nie chcą przyznawać się przed pracodawcą, że L4 zostało wystawione przez psychiatrę.

- Bardzo często słyszę w gabinecie zapytania, czy pracownicy działu HR będą widzieli rozpoznanie. Mimo moich zapewnień i tak występuje dużo obaw. - przyznaje w rozmowie z dziendobry.tvn.pl psychiatra z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii.

Magdalena Chorzewska o depresji

Magdalena Chorzewska o depresji
Magdalena Chorzewska o depresji
wideo 2/3

L4 od psychiatry - reakcja pracodawcy

Część ludzi nie decyduje się na zwolnienie, ponieważ boi się utraty stanowiska lub wpływu takiego zwolnienia na dalsze plany w firmach. (...) Czasami rezygnują ze zwolnienia od nas, psychiatrów i próbują załatwiać zwolnienia u lekarzy rodzinnych. 

Michał, doradca hipoteczny, który pracuje w jednym z największych banków w Polsce, potwierdza słowa naszej rozmówczyni. Sam chciałby cofnąć czas i sprawić, by pieczątka na jego zwolnieniu lekarskim została podbita przez internistę, a nie przez psychiatrę. Mężczyzna spotkał się z dużym niezrozumieniem ze strony pracodawcy. Bankowiec cierpi na PTSD, czyli zespół stresu pourazowego. W ramach terapii zalecono mu odpoczynek i regenerację, więc skorzystał z miesięcznego zwolnienia lekarskiego. Aby być szczerym wobec szefa, poinformował go o powodach pójścia na L4. Nie spodziewał się jednak tak bezdusznej reakcji.

- Zrobił kwaśną minę i powiedział: "No dobra, muszę to przyjąć", po czym zapytał: "A długo będzie trwało to Twoje widzimisię?". Poczułem się tak, jakbym dostał w twarz. Poszedłem na to zwolnienie, bo mój stan psychiczny był tragiczny. W trakcie L4 wyjechałem do siostry, która mieszka nad morzem, bo spacery po plaży łagodziły ataki paniki. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem na wyświetlaczu telefonu jego numer. Aż ręce mi się spociły z nerwów. Odebrałem i usłyszałem: "Jaja sobie robisz? Co to za udawanki?" - opowiada mężczyzna.

Okazało się, że jeden z pracowników, zatrudniony w tej samej firmie, zobaczył w sieci zamieszczone przez Michała zdjęcie z molo w Sopocie i życzliwie doniósł szefowi. - Pracodawca pozwolił mi zostać na zwolnieniu, bo nie miał innego wyjścia. Musi postępować zgodnie z Kodeksem pracy. Ale od tamtej pory traktuje mnie jak konfabulanta. Nie wziął pod uwagę tego, że przez zaburzenia lękowe nie byłem w stanie nawet zasnąć we własnym łóżku. Taki wyjazd ratował mi życie i był zalecany przez psychiatrę - tłumaczy bankowiec.

Psychiatrzy mają ręce pełne pracy - wzrost zachorowań

Żeby zwolnienie psychiatryczne wpłynęło pozytywnie na samopoczucie pacjenta, powinno być wystawione na minimum miesiąc, bowiem dopiero wtedy leki mają szansę zadziałać właściwie. Maksymalny czas trwania takiego L4 to 182 dni - po tym czasie można ubiegać się o świadczenie rehabilitacyjne na okres od 3 do 12 miesięcy. Polacy chętnie korzystają z zalecanego przez specjalistów odpoczynku. Dr Magdalena Namysłowska twierdzi, że pracodawcy wykazują jednak coraz większe zrozumienie dla potrzeb pracowników, a opisana powyżej historia zalicza się do wyjątków. Specjalistka bazuje na wieloletnim doświadczeniu i obserwacjach.

- Od rozpoczęcia pandemii zmieniła się liczba wystawianych zwolnień (nigdy wcześniej nie wystawiałam ich tak wiele), ale także otwartość/akceptacja pracodawców, którzy rozumieją, że ludzie naprawdę potrzebują psychicznej pomocy - wyznaje ekspertka z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii.

Psychiatra nie ma wątpliwości, że zapotrzebowanie na leczenie wzrośnie jeszcze bardziej. - Na "końcu" pandemii dodatkowo pojawił się lęk związany z sytuacją w Ukrainie i potencjalnym zagrożeniem wojną. Pacjenci bardzo to przeżywają. Wydaje mi się, że prawdziwe kłopoty związane ze zmęczeniem i niepewnością dopiero nadejdą - przewiduje.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Berenika Olesińska

Źródło zdjęcia głównego: DjelicS/Getty Images

Pozostałe wiadomości