Ozempic - lek na punkcie którego oszalał świat
Otyłość to jedna z najpoważniejszych chorób przewlekłych naszych czasów, która dotyka coraz większą część społeczeństwa i znacząco zwiększa ryzyko wielu powikłań zdrowotnych. Jej leczenie nie polega wyłącznie na "silnej woli" czy chwilowej zmianie stylu życia, lecz wymaga kompleksowego, długofalowego podejścia. W ostatnich latach istotną rolę w terapii otyłości zaczęły odgrywać nowoczesne leki, w tym analogi GLP-1, które dla wielu pacjentów stały się realnym wsparciem w walce o zdrowie i poprawę jakości życia. Choć ich stosowanie budzi emocje i kontrowersje, coraz więcej danych potwierdza, że odpowiednio dobrana farmakoterapia może być ważnym elementem leczenia otyłości, szczególnie wtedy, gdy inne metody okazują się niewystarczające.
- Otyłość jest chorobą. Tak jak przy innych chorobach np. cukrzycy typu 2, czy przy nadciśnieniu tętniczym mamy leki i je stosujemy. Gdyby wystarczyła silna wola czy motywacja to nie byłoby ludzi z otyłością – powiedziała lekarka Anna Sankowska-Dobrowolska.
Dodała, że wśród leków wymienić możemy te zarejestrowane do leczenia cukrzycy typu 2 z towarzyszącą otyłością takie jak: Ozempic, Trulicity, Victozę, Rybelsus czy medykamenty, które stosuje się do otyłości, gdzie warunkiem koniecznym jest samo BMI, a nie cukrzyca. Do tej drugiej grupy należą Mounjaro, Wegovy i Saxenda.
- Pierwotnie analogi GLP-1 były stosowane na leczenie cukrzycy już od 2005 roku, więc obalmy, że to są nowe i nieprzebadane leki. Mamy już doświadczenie ich stosowania przez 20 lat. Zauważono też, że pacjenci na tych lekach chudną, przeprowadzono odpowiednie badania kliniczne i rozszerzono te wskazania z cukrzycy na leczenie otyłości – powiedziała lekarka.
Sam mechanizm działania leków polega na przywróceniu równowagi w zakresie odczuwania głodu i sytości, dodatkowo spowalniają one pracę żołądka i jelit, co powoduje, że jedzenie dłużej zalega w przewodzie pokarmowym i dłużej czujemy się najedzeni. Ważnym działaniem jest też zmniejszenie insulinooporności i regulacja poziomu glukozy we krwi, co także często wpływa na apetyt czy samopoczucie.
- Niestety tego leku często używały osoby, które nie miały tej otyłości, tylko chciały schudnąć. Nadużycia to jest olbrzymi problem – powiedziała lekarka.
Ozempikowa twarz i spalanie mięśni
Wokół leków z grupy analogów GLP-1 narosło wiele mitów, a jednym z najczęściej powtarzanych jest ten o tzw. "ozempikowej twarzy" oraz rzekomym spalaniu mięśni, które miałoby nawet zagrażać zdrowiu serca. Przeciwnicy tej farmakoterapii często straszą, że popularne leki stosowane w cukrzycy i otyłości prowadzą do wyniszczenia organizmu. Jak jest naprawdę?
Każda skuteczna redukcja masy ciała powoduje, że tracimy też część masy beztłuszczowej, nie tylko tkankę tłuszczową. Analogi GLP-1 nie działają selektywnie na mięśnie i nie powodują tylko ich spalania. To hasło o spalaniu mięśni bierze się z tego, że w przypadku leków częstym problemem jest zbyt szybkie tempo redukcji, szczególnie gdy pacjenci leczą się na własną rękę, bez kontroli specjalistów. Wtedy rzeczywiście, tak jak przy każdej "szybkiej" redukcji spalimy także sporo tkanki mięśniowej, szczególnie gdy nikt nam nie powiedział o jedzeniu odpowiedniej ilości białka czy o niezwykle ważnej kwestii włączenia treningów siłowych.
- Zawsze gdy redukujemy masę ciała, czy robimy to przy użyciu leków, czy dietą, tracimy trochę tkanki mięśniowej. Mit powstał dlatego, że pacjenci często leczą się na własną rękę, zwiększają dawki, nie patrzą na skutki uboczne, nie jedzą, są na głodówce. Przy długiej redukcji bez ćwiczenia spalą więcej tkanki mięśniowej. Jest to jednak kwestia błędów w redukcji – powiedziała lekarka.
Ozempicowa twarz to zaś nic innego jak "redukcja face", bo dotyczy też osób, które redukują masę ciała innymi metodami. Tempo redukcji masy ciała "na lekach" i ogólnie leczenie m.in. z tego powodu powinno być nadzorowane przez lekarza, chociaż niestety przy dużych redukcjach o 30-40-50 kg utrata tkanki tłuszczowej z twarzy to niestety pewne ryzyko wpisane w cenę.
- Ponad 90 procent skutków ubocznych tych leków to są skutki żołądkowo-jelitowe. Biegunka, zaparcia, nudności. Efekt jojo to też jest mit. Im wolniejsza jest ta redukcja i rozsądna, tym większa szansa, że efekt utrzymamy. Oprócz tego, że wstrzykujemy lek, to musimy zmienić też styl życia. To nie jest kwestia samego podawania leku – powiedziała specjalistka.
Bezpośrednie doświadczenie z lekiem Ozempic ma Katarzyna Dryndos. Jak przyznała, leczyła się farmakologicznie przez 10 miesięcy w wyniki insulinooporności i wilczego głodu. W ciągu roku schudła łącznie 14 kg.
- Rano mogłam nie jeść śniadania, ale później wieczorem wszystko zajadałam i nadrabiałam kalorie. To było błędne koło. Pani doktor zaproponowała mi ten lek, żebym mogła zresetować ten głów. Mogłam wdrożyć zdrowe nawyki i regularne jedzenie. Po odstawieniu leku wróciły mi 3 kg ale jestem już w zdrowym jadłospisie – powiedziała pacjentka.
Podobne doświadczenia ma Martyna Czarnocińska, która na Ozempicu jest od dwóch miesięcy. Z otyłością zmaga się jednak znaczenie dłużej. W ciągu ostatnich dwóch lat zrzuciła 40 kg.
- Pod koniec zaczęłam się poddawać, więc zgłosiłam się do doktor, by uniknąć efektu jojo. Po zastosowaniu leku efekty były już od początku. Wciąż jestem w tym reżimie, jem 3 posiłki dziennie, a te leki łagodzą głód, który się często pojawiał - podsumowała.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz też na Player.pl.
Zobacz także:
- Dzień Walki z Body Shamingiem. "Afirmacja samych siebie"
- Ważył 215 kilogramów, schudł ponad 100. "To jest dla niego jak wygranie miliona dolców"
- Prawie 60 proc. nastolatków jest przekarmianych przez dziadków. "2 mln młodych osób ma nadwagę lub otyłość"
Autor: Nastazja Bloch
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News