Związki i seks

Jeszcze się nie oświadczył, a już prosi ukochaną o prezent z okazji zaręczyn. Marzy mu się zegarek

Związki i seks

Autor:
Berenika
Olesińska
Burak Karademir/Getty ImagesObustronne zaręczyny. W zamian za pierścionek dla partnerki chce zegarek

Tradycyjne oświadczyny przeszły do lamusa? Panowie chcą, by narzeczone, w zamian za pierścionek zaręczynowy, podarowały im równie drogocenne błyskotki: zegarek, sygnet lub bransoletę. Niektóre kobiety zgodziły się na taki układ, inne protestują.

Obustronny prezent zaręczynowy. W zamian za pierścionek poprosił o zegarek

Zamiana ról w związkach partnerskich jest dla niektórych symbolem wyjścia z patriarchatu, a dla innych jedynie buntem przeciwko tradycji. Niewątpliwie to po prostu znak upływu czasu. Kobiety z coraz większym zapałem walczą o równouprawnienie. W relacjach nierzadko pierwsze wychodzą z inicjatywą - dyskretnie sugerują ukochanemu, że chcą spędzić z nim całe życie i liczą, że ów uklęknie przed nimi podczas następnej wycieczki do Paryża lub proponują ślub wprost, przy porannej kawie i bez zbędnych ceremoniałów. Czasami idą o krok dalej i właśnie na tych ceremoniałach skupiają swoją uwagę - aranżują oświadczyny, przygotowują romantyczną kolację i zadają pytanie: "... (imię), chcesz zostać moim mężem?". Czy jest więc coś dziwnego w tym, że panowie również szukają odstępstw od zwyczajów?

Partner Kamili, niczym rycerz z XVII wieku (bo to właśnie w tym stuleciu w Polsce pojawiły się pierwsze wzmianki o biżuteryjnym prezencie dla kobiet z okazji zaręczyn), chce uklęknąć na prawe kolano i podarować ukochanej pierścionek. Zdążył nawet poinformować ją o swoich zamiarach i tym samym pozbawić dziewczynę radości z momentu zaskoczenia. Młody mężczyzna ma jednak niewinną prośbę do przyszłej narzeczonej - pragnie, by spełniła jego marzenie i kupiła mu w ramach wdzięczności zaręczynowy zegarek.

"Ślub od pierwszego wejrzenia"

Ach, co to był za ślub
Ach, co to był za ślub Dzień Dobry TVN
wideo 2/4

- Kilka miesięcy temu dowiedziałam się od partnera, że jest coś takiego jak obustronny prezent zaręczynowy. Czy coś mnie ominęło? To jakaś nowa tradycja? Jak jeszcze raz usłyszę o zegarku, który mój ukochany chce dostać z tej okazji (choć jeszcze się nie oświadczył), to nie wiem, czy zaręczyny będą w ogóle konieczne. Czy najlepszym prezentem dla mężczyzn nie jest przypadkiem nasze "tak"? - pyta zdezorientowana Kamila.

Zaręczyny, zrękowiny, oświadczyny - czym się różnią?

Zdziwienia opisaną przez Kamilę sytuacją nie kryły inne kobiety, które chętnie włączyły się w dyskusję na internetowym forum. Porównały prośbę partnera Kamili do popularnych w zamierzchłych czasach zrękowin, które polegały na zawarciu obustronnej umowy prawnej między świeżo upieczonymi narzeczonymi. Jak można się domyślić, w grę wówczas wchodziły nie tylko uczucia, lecz także pieniądze. Przyszły pan młody ofiarowywał ukochanej tzw. zadatek zaręczynowy, który przechodził na poczet jej rodziny, gdyby mężczyzna dopuścił się zdrady lub zawiesił oko na innej niewieście. Przed niewiernością kobiety uchronić miał fakt, że za niedotrzymanie danego słowa groziła jej kara finansowa w wysokości czterokrotności lub dwukrotności przyjętej zaliczki przedmałżeńskiej. Sponsolia (z łac. zaręczyny w starożytnym Rzymie - przyp. red.) były więc transakcją pełną zysków i ewentualnych strat - zupełnie nieopłacalną dla cudzołożników.

Z biegiem lat zaręczyny, którymi określano kameralne przyjęcie organizowane na cześć narzeczonych, utraciły status formalnego obrządku, a zyskały miano kultywowanego wyłącznie dla przyjemności zakochanych zwyczaju - oświadczyn. Zrezygnowano z "gwarantującego" lojalność zadatku, a bezinteresownie wręczany kobiecie pierścionek stał się symbolem miłości i oddania. Czyżby ta bezinteresowność znów przegrała z finansowymi kalkulacjami? Obustronny prezent zaręczynowy, o którym wspomniała Kamila, daje mężczyznom pewność, że jeżeli ich wybranka zerwie zaręczyny i nie odda lśniącej na palcu błyskotki, pieniądze przeznaczone na pierścionek zwrócą się po ewentualnej sprzedaży otrzymanego zegarka czy sygnetu.

Bransoletka z grawerem dla narzeczonego. "Cieszył się jak szalony"

Wiktoria, wbrew przekonaniom wielu innych kobiet uważa, że podarunek zaręczynowy dla ukochanego to jedynie forma wdzięczności za zaangażowanie w organizację wymarzonych oświadczyn. Nie widzi w niej niczego niestosownego. Wybranek Wiktorii nie spodziewał się, że otrzyma jakikolwiek drobiazg - nie domagał się prezentu. Ba, nawet nie śmiałby o nim wspomnieć. Dziewczyna zrobiła mu niespodziankę.

- Domyślałam się, że mój facet niedługo mi się oświadczy. Dwa tygodnie wcześniej zamówiłam dla niego bransoletkę z wygrawerowanym napisem "tak" i cały czas nosiłam ją w plecaku. Dałam w chwili wręczenia pierścionka. Nikt z moich ani z jego bliskich nigdy tak nie zrobił, więc się cieszył jak szalony. Do dziś wszystkim pokazuje tę bransoletkę - dzieli się romantyczną historią.

Oryginalny pomysł Wiktorii stał się inspiracją dla kobiet. Panie zaczęły wymieniać się spostrzeżeniami i utworzyły listę praktycznych przedmiotów, którymi nie pogardziliby ich partnerzy, a które jednocześnie symboliką nawiązywałyby do oświadczyn. W rankingu na najlepszy podarunek pierwsze miejsce zajęły spersonalizowane wyroby biżuteryjne i galanteryjne: sygnety oraz zegarki z grawerami lub portfele z wybitymi inicjałami narzeczonych. Czy gorąca dyskusja o obustronnym prezencie zaręczynowym przekonała więc Kamilę, by spełnić prośbę ukochanego? Jaką decyzję podjęła?

- Dostanie prezent, ale raczej na rocznicę zaręczyn. Niech się najpierw postara i zaaranżuje przepiękne zaręczyny dla mnie, to ja się odwdzięczę tym samym rok później. Jednak jest we mnie spora doza tradycjonalizmu - tłumaczy dla dziendobry.tvn.pl.

Moment, w którym jeden z partnerów z nadzieją zadaje pytanie, czy druga połówka chce dzielić z nim radości i troski przyszłości, a następnie pada znamienne "tak", jest jednym z najpiękniejszych w życiu uczuciowym prawie każdego człowieka. Można przyjąć, że upominek, który przypomina tę ważną chwilę (zgodnie z hasłami osób walczących o równouprawnienie) należy się zarówno kobiecie, jak i mężczyźnie. Pytanie tylko, czy panowie rzeczywiście potraktują taki prezent jako symbol zaangażowania w związek i będą chwalić się nim przed kolegami, mówiąc: "To dowód naszej miłości i znak, że jestem zajęty"? A może chęć posiadania kolejnego zegarka to tylko przejaw konsumpcjonizmu?

Zobacz także:

Autor:Berenika Olesińska

Źródło zdjęcia głównego: Burak Karademir/Getty Images

Pozostałe wiadomości