"Ania z Zielonego Wzgórza" inspiruje rodziny zastępcze. "Kochamy jak swoje"

"Ania z Zielonego Wzgórza" inspiruje rodziny zastępcze. "Kochamy jak swoje"
Ania z Zielonego Wzgórza inspiruje rodziny zastępcze
Źródło: Dzień Dobry TVN
Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wałbrzychu zakładają stroje z dawnych epok, by zwrócić uwagę na ideę rodzicielstwa zastępczego. Jak wygląda szkolenie rodzin zastępczych i na czym dokładnie polega ich rola?
Artykuł w skrócie:
  • W Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Wałbrzychu powstała wyjątkowa inicjatywa, zrzeszająca przyszłych rodziców zastępczych.
  • Główną inspirację do rozwoju działu pieczy zastępczej stanowiła powieść "Ania z Zielonego Wzgórza".
  • Czym dokładnie zajmują się rodziny zastępcze i czego uczą się podczas specjalnych szkoleń?

Dlaczego rodziny zastępcze inspirują się "Anią z Zielonego Wzgórza"?

Agnieszka Niewada i Piotr Sapalski koordynują rodzinną pieczę zastępczą w Wałbrzychu, wcielając się w role Maryli i Mateusza z powieści "Ania z Zielonego Wzgórza".

- To jest powieść, która opowiada nam o rodzicielstwie zastępczym. Rzadko kiedy czytając "Anię z Zielonego Wzgórza", myślimy pod tym kątem, a my odkryliśmy tę stronę tej przepięknej historii - wyjaśniła Agnieszka Niewada, zastępca kierownika Działu Pieczy Zastępczej MOPS w Wałbrzychu. - Maryla i Mateusz z powieści to są idealne przykłady do tego, żeby pokazać, co powinien mieć człowiek, który chciałby zostać opiekunem zastępczym. Maryla - typowa osoba zachowawcza, Mateusz - cudowny, bardzo emocjonalny człowiek - dodała.

Literacka opowieść stała się inspiracją do rozpoczęcia kampanii "Ania szuka domu".

- W trakcie szkolenia jest też przewidziana praktyka zawodowa. Wtedy rodziny kierowane są do rodzin zawodowych i tam zderzają się z taką prawdziwą codzienną pracą, misją, emocjami - zaznaczył Piotr Sapalski, pedagog Działu Pieczy Zastępczej MOPS w Wałbrzychu.

Na czym polega rola rodzin zastępczych?

Paulina Wieczorek wraz z mężem podarowali dwóm braciom o wiele więcej niż dach nad głową.

- Przyszła do nas, w jakiś taki naturalny sposób, gotowość i taka śmiałość, odwaga do tego, aby ponieść rodzicielstwo plus to, co będzie związane z maluszkiem, który się u nas pojawi. [...] To jest przepiękna droga. Pamiętam, że w chwili, gdy na naszych rękach pojawił się 10-dniowy maluch, nas zalała fala takiej miłości i ciepła, poczucia, że w tej chwili jesteśmy jedynymi osobami, których oni pragną - zdradziła.

Mąż kobiety nie ukrywał, że czas spędzany z chłopcami daje mu wiele radości.

- Kiedy wnosiliśmy do domu choinkę i chłopcy ją zobaczyli, to zobaczyłem naprawdę szczerą radość na ich twarzach. To był najpiękniejszy widok, jaki w życiu widziałem - przyznał.

Na przyjęcie do swojego domu dzieci zdecydowali się również państwo Kurcek, którzy w ciągu pięciu lat stali się przystanią dla blisko dwadzieściorga pociech.

- One bardzo często przychodzą i mówią: "ciocia, kocham cię, wujek, kocham cię". To nieraz jest kilkanaście razy dziennie - wyjaśniła Wioleta Kurcek.

- Jak dziecko jest u nas rok czy półtorej roku, to przyzwyczajamy się do niego, kochamy jak swoje. Nie jesteśmy jednak od tego, żeby je trzymać, bo wtedy zamykamy drogę dla innych dzieci - podsumował Artur Kurcek.

- Rodzicielstwo zastępcze jest takim pomostem i drogą między życiem w wielkim problemie a życiem szczęśliwym - dodała Izabela Siedlecka, specjalista ds. komunikacji w MOPS w Wałbrzychu.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości