Styl życia

Jako nastolatka nosiła stanik w rozmiarze 75G. Zdecydowała się na zmniejszenie biustu: "Chciałam się uwolnić"

Styl życia

Archiwum prywatne

Gdy jedne kobiety marzą o większym biuście, inne chciałyby go zmniejszyć, ponieważ duże piersi mogą być także ciężarem i przeszkodą w życiu codziennym. Na takie właśnie rozwiązanie zdecydowała się Ola Walków, która jako nastolatka nosiła biustonosz w rozmiarze 75 G. Swoje doświadczenie fotografka zamieniła w artystyczny projekt.

Zmniejszenie biustu - wskazania

Duże piersi mogą być nie tylko kłopotliwe np. przy uprawianiu sportów, ale też powodują szereg problemów zdrowotnych, jak wady postawy, zwyrodnienie kręgosłupa, a nawet infekcje grzybicze w fałdach skórnych pod piersiami. Dla pacjentek, które borykają się z nimi, efekt po zabiegu zmniejszenia biustu jest niesamowity, mówią, że czują się jak nowo narodzone i dodatkowo parę kilogramów lżejsze.

Historia Oli Walków

Operacji zmniejszenia piersi poddała się Ola Walków, która już w wieku 14 lat miała wyraźnie zaznaczony biust. - Właściwie z dnia na dzień obudziłam się w innym ciele. Potrzebowałam stanika. I wstydziłam się. (...) Piersi od początku były duże i ciężkie, nawet w luźnej bluzce na pierwszy rzut oka różniły się od piersi koleżanek. Czułam, że powinny należeć do dojrzałej kobiety z dwójką dzieci. Za to starsi mężczyźni bardzo je "doceniali". Od razu zauważali mnie na ulicy i trzymali wzrokiem. Seksualność, którą mi przypisywali, przytłaczała. Dziś powiedziałabym, że czułam się molestowana.

Już jako nastolatka Ola musiała nosić stanik w rozmiarze 75 G. - Nie mogłam kupować bielizny w normalnych sklepach. U brafitterki dowiedziałam się, że powinnam nosić zabudowany, babciny biustonosz z fiszbinami. Kosztował 400 zł. Chodziłam więc w sportowych, spłaszczających topach, ale w intymnych momentach byłam skrępowana. Zdawało mi się, że przez biust wydaję się grubsza.

Kiedy Ola poszła na studia, zdecydowała się na zabieg zmniejszenia piersi. - Nie bałam się blizn ani powikłań. Nie martwiłam się też, czy będę mogła kiedyś karmić piersią. Chciałam się uwolnić.

Przełomowy moment, jakim było pozbycie się dużego biustu, Ola postanowiła uwiecznić na zdjęciach. - Od początku wiedziałam, że operacja będzie punktem zwrotnym. Studiowałam fotografię, więc zaczęłam rejestrować to, co się ze mną dzieje. Na każdym kroku robiłam selfie – bez stanika, makijażu, retuszu. Czasami ledwo trzymałam telefon w dłoni, taka byłam obolała. (...) Fotografie wychodziły rozmazane, kiepskie jakościowo, ale efekt mi się podobał. Najmocniejsze zdjęcia do projektu zrobił mi anestezjolog. Przed operacją dałam mu aparat, prosząc, żeby mnie fotografował. Później zobaczyłam siebie zaintubowaną, leżącą pod narkozą, z krwawiącą klatką piersiową. Wycięte sutki leżały z boku. Nigdy nie pokazałam tych zdjęć publicznie, bo były zbyt intymne i zbyt naturalistyczne. Mój projekt miał opowiadać o pozytywnym doświadczeniu odzyskiwania siebie.

Projekt ukazał się na wernisażu w Krakowie na wystawie ShowOff. - Pojechałam tam z gojącym się nowym biustem. Wreszcie zaczynał się mój czas. Kilka tygodni później dostałam się na fotografię na ASP w Poznaniu, potem z projektem zostałam zaproszona na wystawę "From Selfie to Self-Expression" w Saatchi Gallery w Londynie. Zresztą dziś, kiedy pokazuję portfolio, choć zajmuję się bardziej fotografią mody, wciąż o nim przypominam, bo bardzo się z nim utożsamiam. Myślę, że dał mi ogromną siłę do walki i ukształtował jako fotografkę.

Okazało się, że wiele kobiet czuje to samo co Ola. Jej projekt pokazał im, że mogą żyć inaczej. - Nadal dostaję wiadomości w mediach społecznościowych od dziewczyn, które pytają, jak to jest. Moje dwie przyjaciółki obserwując gwałtowną zmianę, ośmieliły się i też zdecydowały na operacje. (...) Od mojej operacji minęła dekada. Niczego nie żałuję. Gdybym miała znów przeżyć swoje życie, wszystko zrobiłabym dokładnie tak samo.

Pełny wywiad z Olą Walków przeczytacie w Vogue.

Zobacz także:

Zobacz wideo: Zmniejszenie piersi

Autor: Karolina Kubicka

Źródło: Vogue

Pozostałe wiadomości