Kozak jako legenda polskiego rapu. "Geniusz zamieniający płyty w złoto"

Krzysztof Kozak
RRX – legenda polskiego rapu
Źródło: Dzień Dobry TVN
Krzysztof "KNT" Kozak pracował z wieloma znanymi polskimi raperami. To on, dzięki swojej wytwórni, rozpromował ich w całym kraju. Jego kariera była naprawdę burzliwa. Jak ją wspomina? O tym opowiedział w Dzień Dobry TVN.

Legenda polskiego rapu

Krzysztof Kozak to założyciel wytwórni RRX i jeden z pierwszych polskich rapowych wydawców. Sam mówi: "Jestem pionierem. Geniuszem sprzedającym warzywa na straganie i zamieniającym płyty w złoto". Pracował z tak kultowymi raperami, jak Peja i Slums Attack, Tede i Warszafski Deszcz, Sokół i ZIP Skład, Fazi i Nagły Atak Spawacza, Onar, Borixon czy Wzgórze Ya-Pa 3. Do studia wpuścił także Paktofonikę, choć nie wydał ich płyty.

- Pieniądze chowałem po kieszeniach, zawsze miałem ich sporo. Nie w plikach, a "w roladach" - wspominał Krzysztof Kozak w Dzień Dobry TVN.

Od niedawna można przeczytać książkę opowiadającą historię Krzysztofa Kozaka i jego wytwórni. Publikacja "Za drinem drin, za kreską kreska. Perypetie hip-hopowej wytwórni RRX" ukazała się na rynku 13 października 2021 roku.

Wytwórnia RRX

Wytwórnia Krzysztofa Kozaka powstała w Poznaniu. Żeby przenieść się do Warszawy i zainwestować w artystów, na których mu zależało, wydawca sprzedał swój dom. Miał wówczas ponad 30 lat i 4 dzieci. Niedługo później zamieszkali w 2-piętrowym budynku. Na górze mieszkała jego rodzina, a na samym dole mieściło się studio. Muzycy byli w tym miejscu nieustannie obecni - niektórzy z nich nawet tam pomieszkiwali.

- Byłem zawsze kochającym ojcem, a głupie pomysły, na które wpadałem często, zostawały mi zapominane - mówił założyciel wytwórni RRX w naszym programie.

Zarówno jemu, jak i wydającym u niego reperom, zależało na szybkich pieniądzach. Ważne było dla nich, by dobrze zjeść, mieć co wciągnąć i tworzyć muzykę. Pieniądze z płyt dzielili na 3 części - jedna dla wydawcy, druga dla artysty, a trzecia na wspólne oblewanie krążka.

- Niczego nie żałuję, ale na pewno rodzina byłaby szczęśliwsza, gdyby z tego pozostał jakiś majątek - wyznał Krzysztof Kozak.

Punktem zwrotnym w jego karierze był moment, gdy jeden z artystów włamał się do jego domu. Pobili się i Krzysztof nieszczęśliwie upadł, uszkadzając sobie poważnie łokieć. To był koniec szaleństwa. Wtedy zrozumiał, że rodzina jest najważniejsza.

Zobacz także: