Styl życia

"Kuchenne rewolucje" w Sokołowie Podlaskim. "Już dawno nikt mi tak nie obrzydził jedzenia"

Styl życia

Autor:
Martyna
Trębacz
Player.pl

W 5. odcinku "Kuchennych rewolucji" Magda Gessler zawitała do Sokołowa Podlaskiego. Mieści się tam restauracja "Kuźnia smaków", prowadzona przez Martę i jej męża Czarka. Choć właściciele mają zgrany zespół i zapał do pracy, to brakuje im wiedzy, którą mogliby przekuć w sukces. Czy słynnej restauratorce udało się stworzyć przytulny lokal, w którym tętni życie? 

"Kuchenne rewolucje" w Sokołowie Podlaskim

Właścicielka, Marta od zawsze interesowała się gastronomią. Jej marzeniem była własna restauracja. Przez kilka lat pracowała jako kelnerka, aż nadarzyła się okazja, aby stać się posiadaczką lokalu. - To zawsze było moje ukryte marzenie. Jak skończyłam szkołę to pracowałam w gastronomii i cały czas się w niej obracałam. Poprzedni właściciele zaproponowali mi odkupienie tego biznesu – powiedziała Marta.

Początkowo biznes dobrze prosperował i małżonkowie snuli plany kupienia działki i wybudowania domu. Niestety z powodu pandemii nie tylko nie udało się odłożyć na własne gniazdko, ale zaoszczędzone pieniądze musieli przeznaczyć na opłaty i wynagrodzenia dla pracowników. - Przyszła pandemia i wszystkie plany pokrzyżowała. Trzeba być człowiekiem i postawić się w czyjejś sytuacji. Ktoś też ma kredyty, rodzinę na utrzymaniu, opłaty, zobowiązania i cały czas się dokłada - powiedział Czarek, mąż Marty.

W restauracji "Kuźnia smaków" szefową kuchni jest Mariola, prywatnie teściowa Marty. Właściciele zatrudniają dodatkowo trzy kucharki: Ewę, Dorotę i Grażynę. - Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem dumna z moich dziewczyn, bo gotują bardzo smacznie – powiedziała Marta.

Już od progu Magda Gessler zwróciła uwagę na odstraszający wystrój lokalu. - Patrząc na te kolory, to chyba chcieliście zrobić dom pogrzebowy – powiedziała Magda, po czym zerwała zasłony. Następnie spróbowała przygotowanych dla niej dań, które delikatnie mówiąc - nie przypadły jej do gustu.

- Danie jest jednym z najgorszych, jakie jadłam w życiu – powiedziała restauratorka o warkoczu francuskim, który według Marty miał być popisowym daniem lokalu. Właścicielom oberwało się także za złej jakości ryż i nieprzyprawione potrawy. Na koniec, Magda Gessler wywróciła stół, tłukąc zastawę z przygotowanymi dla nie potrawami. - Osiągnęliśmy dno. Dawno nie było tak źle. Już dawno nikt mi tak nie obrzydził jedzenia - skwitowała Magda.

Czy rewolucja się udała?

Drugiego dnia, Magda Gessler postanowiła szczerze porozmawiać z właścicielką i szefową kuchni. Cały zespół otrzymał zadanie: przygotować listę najlepszych dostawców, aby kupowane produkty były najwyższej jakości. To jednak nie wszystko. W rozmowie z Martą wyszło na jaw, że aby spełnić marzenie o prowadzeniu knajpy, wraz z mężem, wzięła kredyt. Niestety z powodu pandemii ich sytuacja finansowa uległa pogorszeniu, a biznes nie przynosi zysków.

Nie obyło się jednak bez wpadek. Choć kuchnia była podejrzanie czysta, Magda zwróciła uwagę na pojemniki na przyprawy, które były niezamknięte. Mimo to nastroje wśród załogi poprawiły się i wszyscy z entuzjazmem wyczekiwali zmian. – Dzisiaj zrozumiałam, dlaczego ten stół poleciał wczoraj – powiedziała Marta.

Podobnego zdania była jej teściowa. - Szliśmy na łatwiznę i na taniochę, co tu dużo oszukiwać – wyznała z rozbrajającą szczerością szefowa kuchni, Mariola.

"Kuźnia smaku" zmieniła się na "Prosto od serca"

Następnego dnia po "Kuźni smaku" nie było już śladu. Od tej pory, zgodnie z pomysłem Magdy Gessler, lokal zmienił nazwę na "Prosto od serca". Ciemne, ponure wnętrza zastąpiły odcienie śmietanki i różu. Na ścianach zawisły obrazy nowożeńców z lat 30. Zmiany nie dotyczyły jednak wyłącznie wystroju. Prawdziwa rewolucja nadeszła w kuchni. W nowym menu znalazła się sałatka ziemniaczana z kwiatkami kalafiora z porem, botwina, polędwica w sosie miłosnym z cukinią faszerowaną serem korycińskim.

Choć plan wyglądał idealnie, rzeczywistość odbiegała nieco od wyobrażeń. Największym problemem była jakość kupionych produktów, które nie spełniły oczekiwań Magdy Gessler. Nikt z pracowników nie miał pojęcia czego i gdzie należy szukać, dlatego zadanie zostało oblane.

Dania przygotowane przez zespół nie były ocenione tak surowo, jak pierwszego dnia. Choć nie obyło się bez uwag, to Magda doceniła naleśniki, przygotowane przez kucharkę, Ewę.

Zdaniem właścicieli, problemy finansowe były w dużej mierze spowodowane pandemią. Ze względu na obostrzenia, wciąż w lokalu nie może przebywać komplet gości, dlatego restauratorka wpadła na pomysł, zrobienia ogródka. Dzięki temu, klienci będą mogli zamówić dania, które następnie skosztują przed knajpą. Cała załoga od razu wzięła się do pracy i wspólnymi siłami powstał ogródek. Co więcej, zajęcie było świetną okazją do integracji. Właścicielka nie ukrywała entuzjazmu. – Dzięki Pani Magdzie okazało się, że jesteśmy zgranym zespołem – powiedziała.

Mimo trudnych początków, praca z restauratorką była dla załogi przyjemnością. Zwłaszcza szefowa kuchni, nie mogła wyjść z podziwu, jak wiele mogła się nauczyć od Magdy Gessler. – Nawet pytała się czy mnie smakuje potrawa i konsultowała się, czy coś jeszcze dodać – mówiła Mariola.

Zgodnie z oczekiwaniami, bistro oczarowało gości, którzy byli zachwyceni zarówno potrawami, jak i wystrojem. Na koniec przyszła pora na podsumowanie zmian. Po dziesięciu tygodniach Magda Gessler ponownie zawitała na Podlasie i odwiedziła restaurację "Prosto od serca". Zdenerwowania nie mógł ukryć właściciel, Czarek, dla którego była to szczególnie stresująca sytuacja. Na szczęście, poza drobnymi uwagami, Magda Gessler była zadowolona z przygotowanych potraw. – Jest miłośnie, radośnie, kolorowo i smacznie – skwitowała na koniec.

Zobacz także:

Zobacz wideo: Magda Gessler w Sokołowie Podlaskim

Autor:Martyna Trębacz

Pozostałe wiadomości