Styl życia

"Weź zepnij te kudły". Jak radzić sobie z hejtem z powodu włosów?

Styl życia

Darren Robb

Hair shaming to zjawisko, które coraz częściej pojawia się w mediach społecznościowych, ale dotyka kobiety i mężczyzn także w realnym życiu. Nienawistne wypowiadanie się o wyglądzie włosów drugiej osoby może negatywnie wpływać na samoocenę, stać się przyczyną kompleksów, a nawet prowadzić do jeszcze bardziej poważnych konsekwencji. To niedopuszczalna forma hejtu, na którą nikt nie powinien być narażony. O zagrożeniach, jakie za sobą niesie, rozmawialiśmy z psycholog Zuzanną Butryn.

Żyjemy w czasach, w których krytykowanie wyglądu drugiego człowieka jest coraz bardziej powszechne. Hejt, otwarta mowa nienawiści, dotyczyć może wszystkiego, lecz posługujące się nim osoby zwykle skupiają się na ocenianiu czyjegoś wyglądu. Negatywne komentarze odnoszące się do fryzury, koloru włosów, ich długości czy kondycji, to hair shaming, który dotyka coraz więcej młodych ludzi. Co ciekawe, może on być skierowany zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn. Hair shaming to zjawisko, które nierzadko występuje także w szkołach, rzutując na rozwój dzieci i ich późniejsze postrzeganie relacji.

Hair shaming wśród dzieci

"Weź zepnij te kudły", "Fryzura na starą babę", "Kitka jak ogon szczura" - to tylko nieliczne przykłady komentarzy, które usłyszały kilkuletnie dziewczynki lub młode kobiety. Hair shaming uderzający w dzieci niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje.

Spotkałam się z tym zjawiskiem, kiedy chodziłam do szkoły podstawowej i gimnazjum. Mam bardzo cienkie włosy, w dodatku kręcone z natury. Gdy tylko złapał mnie deszcz, za każdym razem słyszałam, że wyglądam strasznie. Z powodu tych nieprzychylnych komentarzy zaczęłam związywać włosy w kitkę, wtedy jedna z koleżanek uznała, że ta fryzura wygląda jak ogon szczura. Miałam tego dość i ostatecznie zdecydowałam się obciąć włosy na krótko. Oczywiście, to nie pomogło, rówieśnicy jednogłośnie orzekli, że wyglądam jak chłopak

- wyznaje 31-letnia Karolina, która do dziś pamięta emocje, jakie towarzyszyły jej w tamtym okresie. Hejt, którym posługiwały się dzieci w jej klasie, to powszechne i bardzo niebezpieczne zjawisko. Psycholog Zuzanna Butryn nie ma wątpliwości, że może on negatywnie wpływać na relacje tworzone z innymi ludźmi w dorosłym życiu.

W swoim gabinecie spotykam wielu pacjentów, którzy wynieśli ze szkoły przeświadczenie, że powinni ostrożnie podchodzić do budowania więzi z drugim człowiekiem. Opowiadają oni o tym, że w dzieciństwie byli szykanowani i gnębieni przez rówieśników, właśnie z powodu swojego wyglądu. Często dotyczy to rudowłosych osób o jasnej karnacji, ale prawda jest taka, że ostentacyjne komentarze mogą być kierowane pod adresem każdego

- mówi doświadczona terapeutka. Dodaje też, że powtarzające się ataki słowne ze strony rówieśników mogą przekładać się na obniżone poczucie własnej wartości, które zostaje z nami na długie lata.

Hair shaming i jego skutki

Krytycznej, pełnej nieuzasadnionej nienawiści ocenie może być poddana każda część naszego ciała. Argumenty, którymi posługują się hejterzy, zwykle nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Ich celem jest sprawienie przykrości osobie, która pada ich ofiarą. Komentarze dotyczące włosów mogą doprowadzić do kompleksów, a nawet znacznie bardziej poważnych zaburzeń , także u osób dorosłych.

Zajmowałam się terapią pacjentki, która z powodu krytyki otoczenia zaczęła kupować i nosić peruki. Ludzie nieustannie komentowali wygląd jej fryzury. Zarzucali jej, że ma cienkie i bardzo zniszczone włosy. Doprowadziło to do tego, że nie chciała pokazywać się w swoim naturalnym wydaniu

- wspomina Zuzanna Butryn. Ekspertka dodaje, że w trakcie leczenia osób z podobnymi problemami, należy sugerować im różne rozwiązania. Pomoc psychologa jest w takich sytuacjach niezbędna, jednak zaburzenia trychologiczne mogą wymagać także wizyty u innego specjalisty. Ważne, by podjąć próbę rozwiązania niekomfortowej dla pacjenta sytuacji.

Doświadczona terapeutka przestrzega, że ostentacyjna krytyka wyglądu, w tym fryzury i włosów, może prowadzić do obniżenia nastroju, a nawet depresji. Takie zaburzenia wymagają z kolei terapii u psychologa, a nierzadko nawet interwencji psychiatry.

Zobacz także:

Zobacz wideo: Czy gwiazdy też mają kompleksy?

Autor: Magdalena Brzezińska

Pozostałe wiadomości