Razem z Ukrainą

Uciekali z Ukrainy z czworaczkami. "Dziewczynki nie rozumieją, czym jest wojna"

Razem z Ukrainą

Autor:
Adam
Barabasz
Czworaczki z Ukrainy

Diana, Viktoriia, Yelizaveta i Milana do niedawna mieszkały w Ukrainie, gdzie ich ojciec prowadził prywatną szkołę siatkówki. Rosyjskie wojska burzą nie tylko domy, ale także, a może przede wszystkim, codzienność zwykłych ludzi. Wyjątkowe dwulatki wraz z rodzicami dostały szansę, by odbudować swoje życie w Polsce.

Czworaczki z Ukrainy

Cztery uśmiechnięte dziewczynki na tle ściany pokrytej połyskująca tapetą. Są ubrane w ciemne szorty i białe koszulki polo, każda z nich trzyma biało-różową piłkę do siatkówki. W ich drobnych rączkach wyglądają jak olbrzymie balony. Na ich twarze pada miękkie wiosenne światło. Dzieciństwo.

To zdjęcie było dołączone do posta, którego nikt nigdy nie powinien napisać.

- Mój kuzyn wiezie całą rodzinę do Polski, od razu będzie szukał pracy, w Ukrainie ma swoją szkołę siatkówki, jest zaradny, ale z taką dużą rodziną, będzie potrzebował na początku pomocy - napisała w mediach społecznościowych Lera, krewna ojca licznej gromadki.

Wojna w Ukrainie

Ewakuacja dzieci z Charkowa
Ewakuacja dzieci z Charkowa Dzień Dobry TVN
wideo 2/16

Udaje się. Rodzina trafia do Polski. To zakończenie - choć obecnie najlepsze z możliwych - nie było planem młodych ludzi, którzy wspólnie chcieli budować przyszłość w swoim kraju. Obydwoje pochodzą z miasta Kropyvnytskyi, a połączyła ich pasja do sportu. Anastasiia i Vladyslav poznali się na Akademii Wychowania Fizycznego. Zaczęli się spotykać, były oświadczyny, ślub i wkrótce dobra wiadomość: będzie dziecko! Szybko okazało się, że nie jedno, tylko prawdopodobnie dwoje. W czasie pierwszych badań lekarzom umknęły jeszcze dwa serca, które biły w łonie przyszłej mamy. Gdy okazało się, że na świat przyjdą czworaczki, rodzice byli w szoku.

Ucieczka z Ukrainy

Nastia zdecydowała, że zajmie się domem. Przy czwórce dzieci nie brakowało jej zajęć. Z kolei Vlad przez kilka lat pracował jako strażak. Ostatecznie postanowił oddać się sportowej pasji i założył własną szkołę siatkówki dla dzieci. Trenował, jeździł na turnieje, drużyna zdobywała nagrody. 24 lutego 2022 rozpoczyna się jednak rozgrywka, której nikt się nie spodziewał.

- Dziewczynki nie rozumieją, co się dzieje, nie wiedzą, czym jest wojna - wyjaśnia Lera. - Chcą być blisko rodziców. Oczywiście odczuwają stres, który towarzyszy rodzicom, ale starają się zachować pogodę ducha. Dzieci nie mają świadomości, dlaczego pojechały tak daleko i są w nowym miejscu. Nie wiedziały, że wyjeżdżają na długo. Wzięły swoje ulubione zabawki. Choć nie udało się zabrać wszystkiego, to dużo dostali od ludzi - zaznacza.

Wyjeżdżając z Ukrainy, bali się głównie o dzieci. Jak zniosą podróż, czy droga będzie bezpieczna, czy nie spadną na nich zbłąkane rakiety. Vlad mógł opuścić kraj, korzystając z prawa, które przysługuje ojcom wychowującym ponad trójkę dzieci. W ten sposób rodzina dotarła do Polski w komplecie. Dziewczynki są pełne energii, kochają taniec i uwielbiają podjadać.

- Vlad zabrał ze sobą piłki i bardzo chciałby kontynuować karierę trenerską - zdradza Lera. - Zawsze też kibicował polskiej reprezentacji - dodaje z uśmiechem.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie.  Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Adam Barabasz

Źródło zdjęcia głównego: Archiwum prywatne / Lera Voronko

Pozostałe wiadomości