Razem z Ukrainą

Przejechała pięć krajów, żeby ratować dzieci i rodziców. "Mieliśmy tylko 20 minut na moście, pożegnaliśmy się"

Razem z Ukrainą

Autor:
Katarzyna
Lackowska
Źródło:
Uwaga! TVN

Wybuch wojny w Ukrainie sprawił, że wiele rodzin zostało rozdzielonych. Reporterzy programu Uwaga! TVN dotarli do 33-letniej Ivanki Kolisnyk - kobieta bez snu i zbędnych postojów przez kilka dni jechała, by ratować swoje dzieci, które w momencie ataku rosyjskich wojsk przebywały u jej rodziców w centralnej Ukrainie.

Uwaga TVN. Ukraina. Przejechała pięć krajów, żeby uratować dzieci

Ivanka Kolisnyk wraz z rodziną mieszka od kilku lat w Żorach na Śląsku. Jej mąż jest kierowcą ciężarówki. Kiedy zaczęła się inwazja Rosji, mężczyzna był akurat w trasie. Kobieta nie zastanawiając się, chwyciła najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyła po dzieci. - Ubrałam się szybko, nawet nie zamknęłam za sobą drzwi i wyjechałam. Mąż cały czas do mnie dzwonił i pospieszał, że mam jechać szybciej, szybciej – opowiada Ivanka Kolisnyk.

Kobieta była kilka dni w drodze. Przejechała pięć krajów: Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię i Mołdawię. Na autostradzie z jej starego samochodu odpadł szyberdach, który został prowizorycznie naprawiony kartonami i folią.

Z naszą ekipą Ivanka spotkała się nieopodal granicy rumuńsko-węgierskiej. - Młodsza córka ma swoją koleżankę, która powiedziała jej, że już jest wojna. Dziecko dziecku to powiedziało. Krysia nie mogła w to uwierzyć, ale kiedy jej potwierdziłam, to zaczęła płakać. I w takim momencie ja byłam w innym końcu świata, a chciałam być wtedy razem z córką, żeby ją wspierać i bronić – wyznaje.

Po kilkudziesięciu godzinach jazdy, skrajnie wyczerpana kobieta, odebrała swoje dwie córki na granicy. - Kiedy dojechałam do nich, nie było jeszcze poczucia ulgi, że już jesteśmy bezpieczni. Załatwiłam pierwszą sprawę, czyli to, że dzieci są ze mną, a teraz będzie sprawa druga, czyli dostarczyć je do Polski. Oddech będzie dopiero wtedy, jak będą w naszym domu w Żorach – opowiada Ivanka.

Pożegnanie z rodzicami

Razem z dziećmi Ivanka miała też przywieźć do Polski swoich rodziców. - Wyjeżdżając z Żor, byłam pewna, że wrócą ze mną dzieci i moi rodzice. Ale już za godzinę ojciec powiedział, że on zostaje, a mama dodała, że bez niego nie wyjeżdża. Mieliśmy dla siebie tylko 20 minut na moście, pożegnaliśmy się. Wiadomo, że moje dzieci i ich bezpieczeństwo jest najważniejsze. Ale wiem, że rodzice nie są bezpieczni – mówi 33-latka.

Drugim samochodem, za Ivanką, jechała jej siostra ze swoim mężem i trójką dzieci. Ivanka zadbała o bezpieczeństwo córek oraz swojej rodziny. Zdecydowała też, że już za kilka dni wraca do Ukrainy razem z mężem, żeby walczyć o swój kraj.

Cały materiał na stronie programu Uwaga! TVN.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie.  Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Katarzyna Lackowska

Źródło: Uwaga! TVN

Źródło zdjęcia głównego: Uwaga! TVN

Pozostałe wiadomości