Razem z Ukrainą

"Siła jest kobietą". Skrzypaczka z Ukrainy wspiera rodaków: "Tutaj biegasz, by zorganizować zapasy, a tam ludzie giną"

Razem z Ukrainą

Autor:
Dominika
Czerniszewska
Tetiana Voytovich

Tetiana Voytovich jest znaną w Ukrainie skrzypaczką. Od 4 lat mieszka i koncertuje w Polsce, a od wybuchu wojny nieustannie pomaga swoim rodakom. Działała jako wolontariuszka muzyczna w hali Global Expo. Grała dzieciom, które wyrwały się z rąk rosyjskich oprawców, a teraz organizuje paczki. - Wierzę, że to wszystko się skończy - podkreśla w cyklu "Siła jest kobietą".

Siła jest kobietą: Każda jest inna. Każda wyjątkowa. Każda ma różne cele i marzenia, inną historię do opowiedzenia. Łączy je jedno. Bohaterki tego cyklu udowadniają, że siła jest kobietą.

Zobacz wideo: Wojna w Ukrainie

Wojna w Ukrainie

Ewakuacja dzieci z Charkowa
Ewakuacja dzieci z Charkowa Dzień Dobry TVN
wideo 2/16

Skrzypaczka z Ukrainy została wolontariuszką muzyczną

Dominika Czerniszewska, dziendobry.tvn.pl: Od 24 lutego prężnie pomaga Pani rodakom. Na czym przede wszystkim skupione są działania?

Tetiana Voytovich: Pomagam dosłownie we wszystkim. Szukam pracy, mieszkania, jedzenia, pomocy psychologicznej. Działam w Oratorium im. św. Jana Bosko w Warszawie, gdzie powstało specjalne miejsce dla Ukraińców. Staram się skupić przede wszystkim na osobach, które tam trafiają i nie wiedzą, co dalej. Tak było szczególnie na początku wojny. Oprócz tego przychodziłam jako wolontariuszka muzyczna do hali Expo, w której przebywało tysiące uchodźców. Przyjechało tam bardzo dużo osieroconych dzieci, ludzi, którzy przeżyli piekło. Wiele dziewczyn na skutek ostrzałów straciło nogi, ręce, nosy. Widziały krew, zwłoki. Straszne rzeczy… Dlatego śpiewałam i grałam na skrzypach, by pomóc im oderwać myśli od wojny. Dzieci się przyłączały, tańczyły. Na ich twarzach pojawiał się uśmiech. W hali wolontariusze robili wszystko, by Ukraińcy poczuli się jak w domu. Pytając niektórych rodaków, dlaczego nie chcą jechać dalej, w odpowiedzi słyszałam: "Bo stąd jest blisko do domu. Tu nam dobrze".

Jednak pomimo trwającej wojny coraz częściej słyszymy o powrotach Ukraińców do swojego kraju.

Tak, ale są takie miejsca, gdzie nie mają do czego wracać. Ich domy zostały zburzone. Są miasteczka i miasta, gdzie pilnie potrzebne są podstawowe produkty. Przez pierwsze tygodnie trzeba było działać tu, na miejscu, a teraz przede wszystkim zajmuję się zbiórkami i organizacją rzeczy dla Ukraińców, którzy wracają. Po wybuchu wojny przyjechała do mnie koleżanka. Była w Oratorium, gdzie się nią opiekowałam. Nie tak dawno wróciła do Kijowa i napisała, że potrzebne jest jedzenie w Buczy, podstawowe produkty takie jak woda, olej, cukier. Kupuję je w Polsce, by ona – jako wolontariuszka – mogła je zawieźć potrzebującym. Tam było bardzo ciężko. Teraz jest spokojnie, ale ludzie pozostali z traumą.

Nikt nie przypuszczał, że wojska Putina są do tego zdolne...

To prawda. Gdy obudziłam się 24 lutego, nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Później telefon zaczął się urywać. W Ukrainie przez lata grałam koncerty, pozyskałam wiele znajomości. Większość tych osób zaczęła błagać o pomoc. Mówili, że w Polsce mają tylko mnie. Bez chwili zastanowienia zaczęłam działać. Zostałam zasypana wiadomościami o chorych dzieciach, które jak najszybciej trzeba było przetransportować z ostrzeliwanych terenów. Musiałam zorganizować leki, tłumaczenia dokumentacji medycznej oraz tłumaczy dla polskich lekarzy. To działo się tak szybko.

Pani rodzina została w Ukrainie?

Tak, postanowili zostać we Lwowie. Natomiast znajomi i przyjaciele z zachodniej części Ukrainy wyjechali. Jednego dnia 50 osób się spakowało i opuściło swoje domy. Mieszkam w dwupokojowym mieszkaniu, więc musiałam coś wymyślić. Zaczęłam szukać miejsc, gdzie mogą się zatrzymać i przenocować.

Z jednej strony troska o bliskich, a z drugiej nieustanna pomoc. Zastanawiam się, jak daje sobie Pani radę z tym wszystkim?

Szczerze mówiąc, nie wiem. Nie mam czasu na przemyślenia. Po prostu działam. Kupię pieprz, sól, cukier i dokładam do paczki. Nie da się jednak o tym zapomnieć. Moje myśli codziennie krążą wokół wojny. Strzelają, a tam rodzina, przyjaciele, koledzy. Piszą do mnie, że jest strasznie. To jest ciągła walka psychiczna. Tutaj biegasz, by zorganizować zapasy, a tam ludzie giną.

Ukrainka pomogła dziesiątkom rodaków

Rozważała Pani powrót?

Na razie zostaję w Polsce. Jestem tutaj potrzebna. Przyjechało do mnie bardzo dużo osób z Ukrainy, więc muszę im pomóc. Nie ukrywam jednak, że bardzo tęsknię za domem. Chciałabym wrócić, ale teraz jeszcze nie mogę.

Przed wojną co stało za decyzją opuszczenia kraju?

Po pierwsze, wydawało mi się, że dla Ukrainy zrobiłam wszystko, co mogłam. Grałam i występowałam na różnych scenach. Po drugie, moja mama przez 10 lat mieszkała w Polsce. I to był główny powód, dla którego tutaj przyjechałam. Ona wróciła, a ja miałam zaplanowane koncerty w Warszawie. Nie sądziłam jednak, że zostanę na tak długo. Najpierw nie mogłam wrócić przez pandemię koronawirusa, a potem wojnę… Zakończyłam wszystkie zobowiązania i 15 marca miałam być już w domu. Na stałe.

Czy w tym trudnym czasie jest jeszcze miejsce na muzykę?

Gram koncerty skrzypcowe i pomagam. Od wybuchu wojny podczas występów towarzyszą mi niebiesko - żółte akcenty. Publiczność podchodzi do mnie i pyta: "Jest pani z Ukrainy?". Odpowiadam, że tak. Zresztą to słychać (śmiech). Po tej informacji deklarują: "Chcielibyśmy pomóc". I tak przynoszą żywność oraz zabawki dla dzieci.

Ukraina jest wdzięczna Polsce za pomoc?

Jest. Polska bardzo nam pomogła i cały czas to robi. Sama jak tutaj zamieszkałam, mogłam liczyć na wsparcie. Inaczej trudno byłoby mi się odnaleźć. W obliczu wojny tym bardziej stanęliście na wysokości zadania. Bardzo dużo medyków zaangażowało się w pomoc. Robią protezy dla dzieci bez rąk, nóg. Moja koleżanka Anna załatwiła okulary dla najmłodszych z Ukrainy. Ks. Sławek, który działa w Oratorium, już pierwszego dnia wywarł na mnie bardzo duże wrażenie. Od razu otworzył drzwi i ofiarował pomoc. Trafiło do niego 300-400 osób.

Bardzo dziękuję Polsce za pomoc. Nie sądziłam, że ludzie są w stanie tak wiele zrobić. Wierzę, że w końcu to wszystko się skończy. Żołnierze zawzięcie walczą i ciężko pracują. Na pewno wygramy tę wojnę. Slava Ukraini!

Zobacz wideo: Polscy lekarze uratowali 16-letnią Ukrainkę

Polscy lekarze uratowali 16-letnią Ukrainkę
Polscy lekarze uratowali 16-letnią UkrainkęŹródło: Dzień Dobry TVN

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Masz ciekawą historię do opowiedzenia? Chcesz zostać bohaterką cyklu Siła jest kobietą? Napisz do mnie: dominika_czerniszewska@discovery.com

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Dominika Czerniszewska

Źródło zdjęcia głównego: Tetiana Voytovich/Archiwum prywatne

Pozostałe wiadomości