Miejski autobus wpadł do rzeki. Nagranie mrozi krew w żyłach

Tekst akapitu - 2024-05-11T082520
Wypadek polskiego autobusu w Chorwacji
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: GettyImages/Алексей Облов/Twitter
Autobus wpadł do rzeki Mojka przepływającej przez Petersburg. Pojazd zboczył z drogi, uderzył w dwa samochody i runął do wody. Jak podają władze, znajdowało się w nim 20 osób, siedem nie żyje. 44-letni kierowca przeżył wypadek i został zatrzymany.

Autobus wpadł do rzeki w centrum miasta

10 maja doszło do wypadku z ofiarami śmiertelnymi w centrum Petersburga (Rosja). Autobus wpadł do rzeki Mojka, która przepływa przez miasto. Jak czytamy w TVN24, kierowca pojazdu jechał wzdłuż rzeki, jednak w pewnym momencie nieoczekiwanie skręcił, uderzył w dwa samochody i wpadł do wody.

Na pomoc natychmiast ruszyli świadkowie zdarzenia, w tym pasażerowie przejeżdżającego tramwaju wodnego, kierowcy samochodów i robotnicy pracujący na pobliskiej budowie. Na początku służby ratunkowe informowały o trzech ofiarach śmiertelnych, jednak po godz. 19 czasu polskiego podano, że liczba ta wzrosła o cztery osoby.

Nagranie mrozi krew w żyłach

Rosyjskie MSW poinformowało, że w autobusie znajdowało się łącznie 20 osób. - Ratownicy wyciągnęli z zatopionego autobusu dziewięć osób. Dwie z nich są w stanie ciężkim, cztery są w stanie śmierci klinicznej - przekazało Ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych Rosji.

W sieci pojawiło się nagranie, na którym dokładnie widać moment wypadku. Opublikowało je rosyjskie MSW. Kierowca autobusu został zatrzymany. Pojazd miał prowadzić po 20-godzinnej zmianie, zaledwie po kilku godzinach odpoczynku. Jak podała służba prasowa petersburskiego sądu, firma, do której należał autobus w ciągu ostatnich 2 lat została aż 23-krotnie ukarana grzywną za działalność z rażącym naruszeniem warunków licencji.

Więcej w TVN24.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady. 

Zobacz także:

Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Aleksandra Matczuk