Newsy

Koszmar rodziców małej Julii. Sąd odebrał im córeczkę kilka dni po narodzinach

Newsy

Autor:
Patrycja
Sibilska
Płaczace niemowle

Na podstawie jednego faksu, bez weryfikacji, bez dokumentów, warszawski sąd odebrał rodzicom Julię trzy dni po narodzinach. Została zabrana ze szpitala bez powiadomienia rodziców. Matka nie może jej zobaczyć, ani nawet nakarmić. Dlaczego do tego doszło?

Patrycja i Michał rodzice małej Julii

Patrycja i Michał są rodzicami Julii, oboje mają stwierdzoną lekką niepełnosprawność umysłową, a za sobą ciężki start w życie. Poznali się dwa lata temu, zakochali i chcieli stworzyć szczęśliwą rodzinę. Jednak życie znów rzuciło im kłody pod nogi.

Chore dzieci

Operacja serca w łonie matki
Operacja serca w łonie matkiDzień Dobry TVN
wideo 2/8

Michał ma za sobą trudne dzieciństwo, które spędził w różnych placówkach opiekuńczych. Nie było mu łatwo odnaleźć się w dorosłej rzeczywistości. Z pomocą przyszła Fundacja Dorosłej Drogi, jej pracownicy i wolontariusze pomogli Michałowi znaleźć i odremontować mieszkanie. Nauczyli go, jak gospodarować pieniędzmi i załatwiać codzienne sprawy.

Pomoc życzliwych ludzi i dach nad głową pozwoliły Michałowi, znaleźć pracę. Od tej pory pragnął już tylko miłości i rodziny. To marzenie także się ziściło, kiedy poznał Patrycję.

8 stycznia 2022 roku na świat przyszła ich córeczka. Trzy dni później doszło do tragedii. Sąd na podstawie jednego faksu odebrał im dziecko.

Dlaczego Julia została odebrana rodzicom?

Mieszkanie Pana Michała nie ma centralnego ogrzewania, do tej pory ogrzewane jest za pomocą tzw. kozy. Niestety nie daje to komfortowych warunków życia osobom dorosłym, a na pewno nie niemowlęciu. Zaangażowana w pomoc prezes fundacji, prosiła aby młodzi rodzice rozwiązali ten problem, zanim na świecie pojawi się dziecko. Jednak stało się inaczej. Dlatego zdecydowała się wysłać do szpitala informację o złych warunkach mieszkaniowych i załączyła prośbę o wszczęcie odpowiednich procedur. Chciała w ten sposób pomóc, bo wiedziała, że w takich przypadkach szpital kontaktuje się z OPS i zapewnia takim rodzinom ciepłe schronienie na kilka tygodni. Stało się jednak inaczej.

Szpital św. Zofii w Warszawie natychmiast przekazał pismo Kamilli Gibas do Sądu Rejonowego dla Warszawy Woli, dodając: "W trosce o dobro i bezpieczeństwo małoletniej Julii proszę o wydanie zarządzeń opiekuńczych".

Na to sędzia Monika Kopeć - na posiedzeniu niejawnym - zareagowała błyskawicznie, bo jeszcze tego samego dnia, 11 stycznia: "Sąd postanawia (...) zarządzić wszczęcie z urzędu postępowania z udziałem Patrycji Kozłowskiej o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad małoletnią Julią Kozłowską". Dalej czytamy, że sąd zabezpiecza sprawę, "w trybie natychmiastowym umieszczając w pieczy zastępczej małoletnią Julię Kozłowską".

Od tego momentu rodzice nie widzieli córeczki. Oboje nie mogą spać, wciąż zadając sobie pytanie dlaczego ich to spotkało. Mama dziewczynki dostała kontakt do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie, gdzie ją poinformowano, że Julia jest w rodzinnym domu dziecka w Rembertowie, ale ze względu na obostrzenia pandemiczne nie może jej odwiedzać, nawet jeśli karmi piersią.

Sprawą zajęła się radczyni prawna Ewa Dobrucka-Ruka, której Patrycja udzieliła pełnomocnictwa.

Zobacz także:

Walczą o własne dzieci z niemieckim system

Jak wygląda codzienność niepełnosprawnych matek? "Czasem mam wątpliwości, czy staję na wysokości zadania"

"Dzieci proszą, żeby zabrać je ze sobą". Boże Narodzenie w domach dziecka

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Patrycja Sibilska

Źródło zdjęcia głównego: PhotoAlto

Pozostałe wiadomości