Helena Englert na planie teledysku
Helena Englert otwiera nowy rozdział w swojej karierze i coraz śmielej zaznacza swoją obecność na muzycznej scenie. Z tej okazji postanowiliśmy zajrzeć za kulisy jej najnowszego projektu i z kamerami przyjrzeć się pracy na planie teledysku do utworu "Milcz".
- Jeśli chodzi o klip, skupiliśmy się na jednej lokacji, dlatego różnorodność chcemy uzyskać poprzez różne światy. Wykreowaliśmy sobie trzy kolory. Helena ma też trzy różne stylizacje, które uwydatniają tę różnicę. Współpraca z Heleną jest super. Od razu gdzieś poczuliśmy flow. Helena świetnie pracuje przed kamerą - zachwalał Grzegorz Łach, reżyser.
Artystka przyznaje, że chce nie tylko odgrywać rolę, ale też mieć realny wpływ na to, co tworzy.
- Mam ostatnie zdanie. Dużo się uczę pracy z ludźmi, ale też asertywności. Robię to przede wszystkim dla siebie i dla przyjemności, więc przede wszystkim musi mi się to podobać - wyjaśniła Helena Englert.
W studiu nagrań z Heleną Englert
Z naszymi kamerami zajrzeliśmy nie tylko na plan teledysku, ale również do studia nagraniowego, gdzie powstają kolejne utwory Heli. To właśnie tam rodzą się single i materiał na jej debiutancką płytę. Jak wygląda ten proces i co artystka odkrywa w trakcie pracy nad nowym brzmieniem?
Jak podkreśla Helena, kluczowa okazała się współpraca z Maurycym, którego znała jeszcze ze szkoły, choć dopiero teraz naprawdę zaczęli razem tworzyć.
- Najpierw robimy muzykę, więc właściwie Maurycy siedzi, pracuje, a ja ograniczam się do mówienia, co mi się podoba, a co mi się nie podoba i co czuję, a czego nie czuję. A potem wychodzę stąd i w domu piszę lwią część tekstu, melodii i wracam z czymś już takim bardziej konkretnym do Maurycego – zdradziła.
Zdaniem Maurycego Żółtańskiego, ma to swoje plusy. - Większość ludzi tak na kolanie pisze teksty i jest różnie, a Hela przykłada tego dużą uwagę. Duża wartość muzyki Heli to są jej teksty - zaznaczył producent muzyczny.
Etap pracy nad pierwszą płytą to czas intensywnych poszukiwań i eksperymentów.
- Próbuję sobie bardzo różnych gatunków. Taki jest też proces pisania pierwszej płyty. Jest dużo rzeczy, które są stare, dużo rzeczy, które powstają dopiero teraz, bo wcześniej ich nie umiałam robić. Albo nie było takiego Maurycego, który by mi otworzył głowę na niej. Dzieją się na razie bardzo szalone rzeczy - mówiła Helena Englert.
Helena Englert – pasja do muzyki
Decyzja o zajęciu się muzyką na poważnie dojrzewała w niej od lat, chodziła do szkoły muzycznej i pisała teksty do szuflady. Z czasem jednak materiałów zaczęło przybywać, a pisanie stało się codziennością.
- Właściwie jak tylko miałam wolne, to po pracy jeździłam albo do studia, albo siedziałam w domu i pisałam teksty. Pomyślałam sobie: kurczę, skoro spędzam nad tym tak dużo czasu i to jest taka moja wielka miłość, i na każdej imprezie moi znajomi mają mnie dosyć, i po prostu puszczam swoją muzykę, to może warto byłoby coś z tym zrobić i zastanowić się, czy nie warto by było zająć się tym profesjonalnie - wyjaśniła. Choć chce, by teksty były osobiste, nie wszystkie są jej autobiografią.
- "Pani domu" to nie jest autobiograficzny tekst. To jest gatunkowy numer, w związku z czym jestem zabawa konwencją i ten tekst też jest napisany w bardzo konkretny sposób, taki, żeby był humorystyczny, żeby miał podwójne dno. To jest zupełnie inne pisanie niż pisanie piosenek o miłości, w których możesz rzeczywiście po prostu rozerwać sobie serce i wyłożyć je na kartkę – tłumaczyła Helena Englert.
Nieco inaczej jest z piosenką "Milcz". - Numer powstał w 10 minut, bo po prostu był taki stan emocjonalny, a nie inny, który nadawał się idealnie do tego, żeby przelać go na papier – podsumowała.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Kultowy utwór zespołu T-Raperzy znad Wisły w nowej odsłonie. "Nawet nie śmiałam tak wprost zapytać"
- Kinga Wołoszyn na scenie Dzień Dobry TVN. "Bo tylko ty" to poruszający utwór o miłości
- Zniknęli po śmierci wokalisty. Teraz kultowy zespół z lat 80. wraca do grania
Autor: Nastazja Bloch
Reporter: Agata Zjawińska, M. Jarosławski
Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN