Artur Ruciński świętuje 10-lecie debiutu w Metropolitan Opera
Artur Ruciński to baryton specjalizujący się w repertuarze verdiowskim i stylu bel canto – należy do grona najbardziej uznanych i poszukiwanych śpiewaków operowych na świecie. Zachwyca mistrzowskim kunsztem wokalnym oraz urzekającą barwą głosu.
Urodził się w Warszawie, gdzie studiował w Akademii Muzycznej w klasie prof. Jerzego Knetiga. Swój repertuar budował podczas występów na scenach Warszawskiej Opery Kameralnej, oper w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu oraz Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, gdzie zadebiutował w 2002 roku partią tytułową w Eugeniuszu Onieginie. W kolejnych latach artysta występował m.in. jako Książę Jelecki w Damie pikowej, tytułowy Oniegin, Walentyn w Fauście Gounoda (reż. Robert Wilson), Sharpless w Madame Butterfly Pucciniego oraz Lord Ashton w Łucji z Lammermooru Donizettiego.
Przełomowym momentem w jego karierze było zaproszenie Daniela Barenboima do występu pod jego batutą w Eugeniuszu Onieginie w Deutsche Staatsoper w Berlinie w 2010 roku, u boku Rolanda Villazóna i René Pape’a.
Do największych sukcesów artysty w ostatnich sezonach należą m.in. występy w Zabójcach w Teatro La Fenice w Wenecji i na Festiwalu Verdiowskim w Parmie, udział w Trubadurze na Wiener Festwochen, pierwsza współpraca z Kirillem Pietrienką w Bayerische Staatsoper w Monachium (Eugeniusz Oniegin), udział w nowej inscenizacji Falstaffa we Frankfurcie nad Menem pod dyrekcją Bertranda de Billy’ego oraz występy w Attyli (Ezio) w Warszawie i Eugeniuszu Onieginie w Bolonii. Artysta zadebiutował także w Royal Opera House w Londynie jako Giorgio Germont oraz na Festiwalu Salzburskim jako Hrabia di Luna – partię tę wykonał następnie w Teatro La Fenice. Kolejnym ważnym debiutem był występ w mediolańskiej La Scali w Simon Boccanegrze Verdiego (Paolo Albiani).
Jak wspomina ostatni występ w Nowym Jorku?
- Przede wszystkim cieszę się, że co roku mnie zapraszają. Właśnie wróciłem po dwóch miesiącach z Nowego Jorku. Wczoraj wylądowałem. To jest wielka radość zawsze tam wracać. I dopiero co w Sylwestra mieliśmy premierę nowego spektaklu nowej produkcji Purytanów Vincenzo Belliniego więc to było takie też dla mnie wyróżnienie, dlatego że to była najważniejsza produkcja w tym sezonie, Metropolitan. I odbiór przez publiczność był niesamowicie gorący. Prawie każdy spektakl był sold out, więc cieszę się, że tam wracam co roku. I już mam następne zaproszenie, następne lata także będę tam co chwila – powiedział.
Artur Ruciński - rodzina i styl życia
Życie śpiewaków operowych z daleka może wydawać się pełne splendoru, oklasków i eleganckich scen, ale za kulisami to codzienność w nieustannym ruchu. Walizki spakowane niemal przez cały sezon, lotnisko zamiast domu i kolejne miasta wpisane w kalendarz na wiele miesięcy do przodu. Tak wygląda rzeczywistość artystów operowych
- Podróżujemy, jesteśmy tak naprawdę cały czas na walizkach. Ja za cztery dni lecę do Wiednia, potem z Wiednia lecę do Monte Carlo, z Monte Carlo do Neapolu, do Monachium i do Madrytu. I właściwie ten sezon kończy w lipcu w Madrycie. Nasze życie, śpiewaków operowych jest jak życie sportowców. My śpiewamy bez mikrofonów na wielotysięcznej publiczności. I ten tryb życia musi być naprawdę też zdrowy, bo musimy być silni, żeby móc produkować takie mocne dźwięki, żeby być słyszalnym - wskazał Artur.
Jak zatem wygląda jego codzienność i rutyna?
- Staram się być normalnym facetem. Jestem barytonem, więc my chyba jesteśmy najnormalniejsi z tych wszystkich śpiewaków barytony, naturalny głos męski. Staram się myśleć pozytywnie. Oczywiście staram się uprawiać sport, trochę tenisa, trochę pływania, przede wszystkim dużo spacerów. Natomiast wszystko trzeba jeść, normalnie funkcjonować i nie mieć jakiejś fobii. Bo jak człowiek żyje w ciągłym stresie i stwarzasz tę fobię, no to wtedy na pewno się rozchorujesz - wyjaśnił.
Ciągłe wyjazdy wpływają jednak na życie rodzinne. Artur, będąc mężem i ojcem, przyznaje, że zawsze może liczyć na wsparcie najbliższych.
- To jest wielkie wyzwanie i bez wsparcia mojej żony, moich dzieci, na pewno nigdy nie osiągnąłem tego sukcesu, który udało mi się osiągnąć. Większość czasu mnie nie ma w domu, Więc przede wszystkim obowiązki i wychowanie spada na barki mojej żony, która też ma swoją pracę zawodową. Też jest muzykiem, wokalistą, dyrektorem domu kultury od ponad pół roku. Teraz rodzina była ze mną 12 dni w Nowym Jorku, ale potem jest szkoła chłopców i to są duże wyzwania. To jest ciemna strona tej pracy. Oni oczywiście to rozumieją, są dumni z taty, ale jest bardzo przykro często wyjeżdżać z tego domu. Praca jest pasją moją i jestem tym szczęściarzem, że robię to, co kocham, więc oni to rozumieją - podsumował.
Artur Ruciński w Teatrze Wielkim Operze Narodowej
Już 8 lutego Artura będzie można posłuchać na żywo w wyjątkowym koncercie "Wielkie Głosy" w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej, razem ze światowej sławy sopranistką Pretty Yende, w repertuarze największych arcydzieł operowych - Verdiego, Belliniego i Pucciniego.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Kultowy utwór zespołu T-Raperzy znad Wisły w nowej odsłonie. "Nawet nie śmiałam tak wprost zapytać"
- Kinga Wołoszyn na scenie Dzień Dobry TVN. "Bo tylko ty" to poruszający utwór o miłości
- Zniknęli po śmierci wokalisty. Teraz kultowy zespół z lat 80. wraca do grania
Autor: Nastazja Bloch
Źródło zdjęcia głównego: Anita Walczewska/East News