Urodziła pijane dziecko, sama miała prawie 3 promile. "Oznacza to nieodwracalne uszkodzenia"

Uwaga TVN. Urodziła pijane dziecko, sama miała prawie 3 promile
Uwaga TVN. Urodziła pijane dziecko, sama miała prawie 3 promile
Dziewczynka, która przyszła na świat w szpitalu w Tomaszowie Lubelskim, miała we krwi 2 promile alkoholu. Choć urodziła się w 9. miesiącu ciąży, ważyła niespełna 2 kilogramy. Reportaż programu Uwaga! TVN. 

Dziewczynka urodziła się przez cesarskie cięcie. Lekarze w trybie pilnym zdecydowali o rozwiązaniu ciąży. Matka była kompletnie pijana i alarmowała, że od dłuższego czasu nie czuje ruchów płodu.

- Spowodowane to było spożyciem dużej ilości alkoholu, który wpłynął na centralny układ nerwowy dziecka – tłumaczy ginekolog Kazimierz Futyma z SPZOZ w Tomaszowie Lubelskim.

Uwaga! TVN. Dziecko z dwoma promilami alkoholu we krwi

Dziecko przyszło na świat z blisko dwoma promilami alkoholu we krwi. Matka miała trzy. U noworodka lekarze zdiagnozowali Alkoholowy Zespół Płodowy. To wyrok na całe życie – oznacza nieodwracalne zaburzenia fizyczne i neurologiczne.

- Taka ilość alkoholu spowodowała nieodwracalne uszkodzenie centralnego układu nerwowego u dziecka. Widoczne też były cechy niedonoszenia bądź dystrofii płodu, dziecko ważyło niespełna dwa kilogramy. A było to spowodowane stylem życia pacjentki, dziecko było niedożywione. Może były też inne czynniki, o których na razie nie wiemy – mówi lek. med. Kazimierz Futyma.

- Dziecko dostało 5 punktów w skali Apgar, to znaczy, że wymaga intensywnej opieki neonatologicznej. Niestety, na start życia mama zafundowała dziecku upośledzenie umysłowe – dodaje lekarz.

Matka dziecka nadal przebywa w szpitalu. Spotykaliśmy ją, gdy wychodziła zapalić papierosa.

- Nie byłam świadoma tego. Dajcie mi spokój – stwierdziła, po czym odeszła.

To nie pierwsze dziecko matki-alkoholiczki

Jak ustaliliśmy, to nie pierwszy raz, gdy kobieta urodziła pod wpływem alkoholu. Jej wcześniejsze dziecko również przyszło na świat chore – dziś 6-letni chłopiec przebywa w specjalistycznym ośrodku, ma poważne uszkodzenia neurologiczne. Dotarliśmy do ojca tego dziecka. Dziś kobieta jest w związku z innym mężczyzną.

- Ona od 13 lat ma problem z alkoholem. Była na odwyku, ale uciekła – mówi mężczyzna.

Kobieta może wkrótce usłyszeć zarzuty narażenia dziecka na utratę życia lub zdrowia. Grozi jej do 5 lat pozbawienia wolności.

Według sąsiadów co najmniej kilka instytucji, w tym opieka społeczna i sąd rodzinny, miało wiedzę, że kobieta jest silnie uzależniona i pije w trakcie ciąży.

- Zgłaszaliśmy to do instytucji, ale to było jak grochem o ścianę – słyszymy od sąsiadów.

- Tłumaczyliśmy też jej – nie masz już dwójki dzieci przez głupotę. I trzecie też chore. Dawaliśmy jej to do zrozumienia, ale sobie nic z tego nie robiła – mówią sąsiedzi.

Kobieta w gminie Werbkowice posiada mieszkanie komunalne. W 2021 roku decyzją sądu odebrano jej dwoje dzieci, które trafiły do specjalistycznych ośrodków.

- Zabrali jej dzieci, a ona po tym jak odjechały poszła sobie normalnie do sklepu, kupiła "prowiant" i wróciła. Tak się przejęła tym, że zabrali jej dzieci – oburza się jedna z sąsiadek.

W mieszkaniu kobietę odwiedzał nowy partner – ojciec nowo narodzonej dziewczynki.

- Widziałam, jak kiedyś przyszedł, w ręku miał dwa sześciopaki piwa i poszedł do niej na górę. Jej nic się nie przetłumaczy. Jak tylko zobaczy pieniądze, to jest sklep, alkohol i papierosy. Wszystko już wysprzedała m.in. meble z kuchni. Butla z gazem jest gminna, ale ją sprzedała – mówi jedna z sąsiadek.

Matka miała iść do więzienia

W grudniu 2024 roku kobieta została skazana na prace społeczne za znęcanie się nad psem. Za unikanie poddania się karze, miała trafić na rok do więzienia. Za kratami mogła być już w maju, będąc w początkowej fazie ciąży. Sąsiedzi liczyli, że więzienie powstrzyma ją przed alkoholem i ochroni nienarodzone dziecko. Tak się jednak nie stało - karę odroczono.

- Widzieliśmy, jak odjeżdżała radiowozem spod bloku. Miała jeszcze telefon i pisałam z nią. Zapytałam, gdzie ją policja zabiera. Nie chciała powiedzieć, ale w końcu przyznała, że na odsiadkę. I zaczęła kombinować w radiowozie, że źle się czuje. Zawieźli ją do lekarza, ten ją zbadał i nie wyraził zgody, żeby tam poszła – słyszymy od jednej z sąsiadek.

Zapytaliśmy Sąd Rejonowy w Hrubieszowie, dlaczego odroczono wykonanie kary wobec kobiety. W odpowiedzi wskazano na zaawansowaną ciążę. Paradoksalnie więc dziecko, które mogło zostać objęte ochroną, stało się powodem uchronienia matki przed pójściem do więzienia.

- Liczyliśmy, że zakład karny będzie dla niej jakąś formą odwyku – mówi Łukasz Wojtaluk, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Werbkowicach. I dodaje: - Był problem, żeby z nią współpracować. Miała asystenta rodziny, miała kuratora rodzinnego, ale wszyscy mieli z nią utrudniony kontakt ze względu na to, że często się przemieszczała do innych gmin.

"Forma krzywdzenia dziecka"

Sprawą zajęła się Rzeczniczka Praw Dziecka.

- Picie alkoholu w ciąży to przede wszystkim forma krzywdzenia dziecka – podkreśla Joanna Repeć z biura Rzecznika Praw Dziecka. I dodaje: - Sprawę monitorujemy dwutorowo. Z jednej strony jest postępowanie karne, które toczy się przed prokuraturą rejonową w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Z drugiej strony mamy również postępowanie rodzinne. W sprawie rodzinnej badamy w jaki sposób reagowały służby, jakie miały informacje i co robiły w sytuacji tej rodziny.

Wszystko wskazuje na to, że kobieta wkrótce trafi do więźnia. Kara za znęcanie nad psem zostanie odwieszona w lutym. Wobec kobiety toczy się również inne postępowanie karne, za znęcanie nad matką obecnego partnera. Po opuszczaniu szpitala ma usłyszeć zarzuty za skrzywdzenie swojej córki.

- Noworodek aktualnie przebywa na sali wzmożonego nadzoru. Ma kontakt z matką, niemniej jednak karmiony jest sztucznie, mlekiem modyfikowanym – mówi pediatra Ewa Kaptur z SPZOZ w Tomaszowie Lubelskim. I dodaje: - Z wywiadu wynika, że matka przez całą ciążę spożywała alkohol. Spowodowała sytuację bezpośredniego zagrożenia dla dziecka.

- Kobieta jest pod opieką psychologa, jest na środkach uspokajających, bo w drugiej dobie chciała już opuścić oddział. Ale przyszła zdecydowana refleksja. Dzisiaj twierdzi, że źle zrobiła. Że inaczej by postąpiła, ale na to jest dla dziecka za późno - mówi lek med. Kazimierz Futyma.

Cały reportaż zobacz na stronie Uwagi! TVN.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości