Gorące tematy

Miał znęcać się nad partnerkami i zabić ich zwierzęta. Dlaczego tak długo pozostawał na wolności?

Gorące tematy

Aktualizacja:

Miał wyroki za oszustwa internetowe, sprawę o znęcanie się nad byłą żoną, toczące się postępowanie w sprawie znęcania się nad kolejną kobietą. Miał też bestialsko zabić psy partnerek. Mimo to Paweł B. pozostawał na wolności. Mężczyzna trafił do aresztu dopiero po emisji naszego reportażu, po którym zgłosiła się kolejna ofiara.

Pierwszą część reportażu pokazaliśmy w Uwadze! w marcu>>>

1,5 roku w więzieniu

Pani Zuzanna ostatnie półtora roku spędziła w zakładzie karnym za oszustwa internetowe, których miała się dopuścić razem ze swoim byłym już mężem. Sąd, który skazał kobietę, nie wziął pod uwagę tego, że przez lata była ofiarą przemocy domowej i to jej były mąż, prowadząc sklep internetowy na jej dane, miał oszukać setki osób.

- Moją winą jest to, że nie skończyłam tego wcześniej. Jest mi przykro, bo w tej sprawie poszkodowani są zwykli ludzie. Przelewali może ostanie pieniądze, żeby kupić wózek. Ale powinien za to odpowiadać ktoś, kto jest faktycznie winny – uważa kobieta.

Wspomnienia pani Zuzanny są wstrząsające. - Przez lata nauczyłam się ukrywać ślady pobicia. Kiedyś rozwalił mi łuk brwiowy, uderzając moją głową o wannę. Po szpitalu kupił mi okulary przeciwsłoneczne, żeby nie było widać rany – wspomina.

Kobieta była z Pawłem B. aż 12 lat. - Na początku było mi wstyd przyznać się mamie, która od razu wiedziała, że coś się dzieje. Potem zatrzymała mnie jego choroba. Szukałam już wtedy intensywnie pomocy i drogi ucieczki, ale wówczas okazało się, że ma guza mózgu. Stwierdziłam, że nie mogę go zostawić w takiej sytuacji – opowiada.

Nowy związek

Kiedy pani Zuzanna ostatecznie zdecydowała się odejść od męża-oprawcy, związała się z panem Adrianem. Była w ciąży, kiedy trafiła do zakładu karnego. Na wolności zostawiła dwójkę dzieci, którymi zajęła się jej matka. Franek, syn pana Adriana i pani Zuzanny, urodził się w więzieniu.

- Zuzanny i syna nie widziałem ponad rok. Bardzo mnie to boli, że od roku nie mogłem przytulić syna – wyznaje pan Adrian Rogawski.

Jak nową relację postrzega pani Zuzanna?

- Zaufałam Adrianowi. Podczas mojej odsiadki pokazał, jakim jest człowiekiem. Że mnie kocha, kocha dzieci, całą trójkę, nie tylko Franka. Zawsze mogę na niego liczyć. Koleżanki z zakładu karnego mówiły z zazdrością, że mam świetnego faceta – wyznaje.

Syn pani Zuzanny i pana Adriana dopiero po wyjściu matki na wolność zobaczył świat z drugiej strony krat. Ojciec dziecka zamienił mieszkanie komunalne na większe.

Więcej ofiar

Pani Zuzanna nie była ani pierwszą, ani ostatnią ofiarą Pawła B. Mężczyzna szybko związał się z kolejną osobą. - Mówił o Zuzannie bardzo źle. Przedstawiał się jako idealny tatuś, dzieci miały być w domu dziecka przez nią. Uwierzyłam mu, bo nie znałam zdania drugiej strony. Zaczęłam się z nią [panią Zuzanną – red.] kontaktować, kiedy między nami było już bardzo źle – opowiada pani Adrianna. I dodaje: - Najgorszym dniem był ten, kiedy chciał mnie wyrzucić przez balkon, z dziewiątego piętra. Groził mi. Wtedy naprawdę się bałam.

Druga żona, pani Adrianna, była z Pawłem B. dwa lata. Poszła na policję i uciekła od mężczyzny dopiero, kiedy ten miał ją dotkliwie pobić i zabić jej dwa psy, oblewając je wrzątkiem i rzucając nimi o podłogę.

Pani Zuzanna chciała ostrzec Adriannę, ale ta początkowo jej nie wierzyła. Dziś kobiety są dobrymi koleżankami i razem walczą o to, by ich oprawca poniósł konsekwencje swoich czynów.

Reportaż

Kolejna kobieta Pawła B. skontaktowała się z nami po emisji pierwszego reportażu. - Dopiero po programie dowiedziałam się, kim on naprawdę jest. Kiedy to zobaczyłam, zamurowało mnie, szok – wyznaje. I dodaje: - Podniósł na mnie rękę kilkukrotnie, dość mocno. Raz straciłam nawet przytomność. Zabił też moje zwierzaki. Ostatnio, kiedy wyjął nóż - uciekłam.

Paweł B. został skazany prawomocnym wyrokiem na ponad dwa lata za oszustwa internetowe. Trafił do zakładu karnego, ale szybko go opuścił, zasłaniając się chorobą. Potem nie wrócił z przerwy w odbywaniu kary, więc był poszukiwany przez policję. Szukał go również sąd i prokuratura, w związku ze sprawami znęcania się nad poprzednimi partnerkami. Paweł B. został zatrzymany dopiero po emisji reportażu Uwagi!

- Pewne jest, że najbliższe trzy miesiące ten mężczyzna spędzi w areszcie – mówi Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Prokuratura przedstawiła mężczyźnie piętnaście zarzutów, w tym znęcania się nad swoimi byłymi partnerkami, znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami. A także zarzuty dotyczące gróźb karalnych i przywłaszczenia mienia.

- Do niego i tak nic nie dotrze. Za dużo osób skrzywdził. Przy pierwszej żonie nie zrozumiał, przy drugiej i kolejnej podobnie, to znaczy, że nigdy się nie zmieni – uważa koleżanka byłej partnerki Pawła B.

- Chciałabym, żeby go spotkała sprawiedliwa kara za to co zrobił. Skrzywdził bardzo wiele osób, także dzieci – kończy pani Zuzanna.

Cały materiał na stronie Uwaga! TVN.

>>> Zobacz także:

"Randkowy złodziej" w Poznaniu. 26-latek odwiedzał ukochane i znikał z ich oszczędnościami

Policjant został zastrzelony na służbie. "Był ulubieńcem, maskotką miasta. Łączył pokolenia"

Prawie pół roku w śpiączce przez COVID-19. Pan Marian "kilkukrotnie oszukał śmierć"

Autor: Iza Dorf

Źródło: Uwaga! TVN

Pozostałe wiadomości