W środę 24 kwietnia rząd przyjął projekt noweli prawa oświatowego w celu zabezpieczenia klasyfikacji uczniów i przebiegu matur. Zgodnie z nim w szkołach, w których rady pedagogiczne nie podejmą decyzji o dopuszczeniu uczniów do matury, prawo takie będzie przysługiwać dyrektorowi szkoły, a w szczególnych przypadkach organowi prowadzącemu. W czwartek projekt trafi do Sejmu i Senatu.

Rząd przyjął w środę projekt noweli prawa oświatowego dot. zabezpieczenia klasyfikacji uczniów i przebiegu matur .

Rząd, próbując ratować sytuację, stwarza jeszcze większe zagrożenie, kłopoty uczniom, nauczycielom i dyrektorom, samemu umywając ręce. 

– ocenił prezes ZNP Sławomir Broniarz w TVN 24, komentując rządową propozycję zmian w Prawie oświatowym.

Komentując propozycję rządu, Broniarz pytał, "co w sytuacji, kiedy dyrektor szkoły będzie musiał dokumentację szkolną, arkusze ocen, całe to oprzyrządowanie spersonalizowane oddać w ręce osoby, która nie jest do tego uprawniona, bo obowiązuje choćby ustawa RODO? Jakie kompetencje ma urzędnik, który nie ma żadnego przygotowania pedagogicznego, tudzież nie ma żadnego doświadczenia, dorobku, żadnych kwalifikacji do tego, żeby komukolwiek wystawić ocenę?".


Ocenił, że rząd "stworzył fatalne prawo, stworzył bardzo zły precedens i próbując teraz robić dobrą minę do złej gry, sprawia ogromne kłopoty wszystkim, którzy będą musieli to prawo realizować".

"Już dzisiaj pojawiają się wnioski rodziców dotyczące skarg na przeprowadzenie egzaminów w ósmej klasie i po gimnazjum, coraz częściej rodzice pytają o procedury z tym związane. To samo, moim zdaniem, może być w kontekście egzaminów maturalnych" – dodał.

Ocenił, że rząd prawdopodobnie "będzie szukał kolejnej protezy, kolejnych takich ekstraordynaryjnych rozwiązań, po to tylko, żeby ratować własny wizerunek".

"Bo wizerunek, szkoły, wizerunek nauczyciela został przez takie postanowienia zdruzgotany. Rząd pokazuje, że nam w ogóle nie są potrzebni nauczyciele, mówi: my to sobie zrobimy rękami urzędników, najlepiej jeszcze takich, którzy reprezentują nasz punkt widzenia. Nauczyciele są zbędni, lada moment może się okazać, że edukacja jest zbędna, bo rząd postanowi, że wszyscy, którzy wchodzą w system szkolny, będą oceniani a priori, na Bóg wie, jakie oceny, byleby nie trzeba było pytać o to nauczycieli" – powiedział Broniarz.

(PAP)

Czytaj także:

Co sądzisz o tym artykule?
75
9
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0