Gwiazdy

Ryszard Szurkowski we wspomnieniach przyjaciół. "Każdy chciał go zobaczyć, podziwiać i kibicować"

Gwiazdy

Ryszard Szurkowski we wspomnieniach przyjaciół. "Każdy chciał go zobaczyć, podziwiać i kibicować"

Ryszard Szurkowski odszedł 1 lutego 2021 po ciężkiej chorobie. Miał 75 lat. Był najbardziej utytułowanym polskim kolarzem w historii. - To był człowiek, który miał dynamit w nogach - przyznał Tadeusz Mytnik. - Tak, jak teraz jest era Lewandowskiego, była Małyszomania, tak wcześniej wszyscy kochaliśmy Ryszarda Szurkowskiego. Każdy chciał go zobaczyć, podziwiać i kibicować - dodał Czesław Lang. 

Pożegnanie Ryszarda Szurkowskiego

Ryszard Szurkowski stał się ikoną polskiego kolarstwa. W latach 70. każdy chłopiec chciał być taki jak on. Na rowerze wielokrotnie okrążył kulę ziemską, wygrywając ponad 500 wyścigów. Był mistrzem świata, dwukrotnym medalistą olimpijskim i czterokrotny zwycięzcą Wyścigu Pokoju. Swój ostatni wyścig niestety przegrał z nowotworem. 5 lutego w Świątyni Opatrzności Bożej odbyła się  ceremonia pogrzebowa. Wielkiego kolarza żegnała rodzina, przyjaciele i przedstawiciele władz państwowych.

Ryszard Szurkowski we wspomnieniach 

Jerzy Kuczko, wybitny kolarz i kolega Ryszarda Szurkowskiego zawsze mógł liczyć na kompana z drużyny.

To była osobowość, z którą można konie kraść. Nie było u niego wywyższania się i pokazywania, kim ja jestem. On potrafił w wielu wyścigach pomóc, żebym też odnosił sukces. Kulminacją wspólnej jazdy było to, że wygraliśmy Mistrzostwa Polski parami.  Z kolei na wyścigu dookoła Holandii ponad 200 km przejechaliśmy w 3 godziny 58 minut. Teraz jest to nie do pobicia - podkreślił sportowiec.   

Przygarnął mnie jako swojego brata. To był człowiek, który miał dynamit w nogach. Gdzie się pojawił, paraliżował innych zawodników. Naprawdę to była wielka osobowość. Nie tylko w kraju -  dodał kolarz Tadeusz Mytnik. 

Pomimo licznych sukcesów jego przyjaciele zgodnie twierdzą, że zawsze był taki sam: skromny, uśmiechnięty, bezkonfliktowy. Potrafił tchnąć gen zwycięstwa.  

Po zakończeniu kariery został trenerem, o jakim wielu mogłoby tylko marzyć. Lech Piasecki miał to szczęście: jest wychowankiem Ryszarda Szurkowskiego. A jak wspomina treningi u boku mistrza?

- Po 3 miesiącach zrobił maszyny do wygrywania. Któregoś dnia na zgrupowaniu zaplanowany był trening na Morskie Oko. Padał śnieg, wiał wiatr, był dość duży mróz, więc po śniadaniu ekipa usiadła w holu, czekając na zmianę decyzji. Szurkowski zszedł i powiedział: "A wy co tutaj robicie? Za 5 minut wyjeżdżamy". On razem z nami trenował. Zamiast w ciepłym samochodzie jechał razem z nami na tym mrozie. To była dla nas dodatkowa motywacja - wspomina kolarz.

Ryszard Szurkowski swoimi sukcesami dawał radość wszystkim, natomiast osobiste tragedie zatrzymywał wyłącznie dla siebie. O śmierci jego syna, który zginął podczas zamachu na World Trade Center, widzieli nieliczni. W zeszłym roku pochował również drugiego syna. Nawet gdy sam miał poważny wypadek w Niemczech, nie chciał martwić innych. 

Czesław Lang o Ryszardzie Szurkowskim

Jak opowiadał Czesław Lang, mistrz zawsze mógł liczyć na żonę - Iwonę Arkuszewską-Szurkowską.

-  Przed pogrzebem napisała list. Nazywała go "dziubuś". Na pogrzebie powiedziała do mnie: "Trzeba dzibusiowi położyć ten list na trumnie". Jest skromną osobą, która go kochała i do samego końca była wsparciem dla Ryszarda - zdradził dwukrotny medalista szosowych mistrzostw świata w rozmowie z Dzień Dobry TVN. Nie ukrywał, że Ryszard Szurkowski był dla niego wielką inspiracją. 

- W latach 70. dawał radość milionom ludzi. Tak jak teraz jest era Lewandowskiego, była Małyszomania, tak wcześniej wszyscy kochaliśmy Ryszarda Szurkowskiego. Każdy chciał go zobaczyć, podziwiać i kibicować  - podsumował Czesław Lang.

Zobacz całą rozmowę z Czesławem Langiem. Pożegnanie legendy polskiego kolarstwa:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też:

Gwiazdy żegnają Krzysztofa Kowalewskiego. "Nie ogrzejemy się więcej w Twojej dobroci i Twoim cieple"

Gwiazdy żegnają Dariusza Gnatowskiego. "To był piękny, dobry przyjaciel"

Natalia Dawidowska przechodzi chemioterapię. "Jestem bardzo słaba oraz niezdolna do jakiejkolwiek pracy"

Reporter: M.Malinowski, R. Męczykalski, K. Sokół
Co sądzisz o tym artykule?
82
10
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0