Niedźwiedzica Ema, która wybrała się na spacer za południową granicę Polski, przysporzyła naszym sąsiadom sporych problemów. Gospodarstwa pasieczne, które odwiedziła niedźwiedzica oszacowały straty na ok. 200 tysięcy złotych. Zwierzę zostało schwytane przez polskich leśników i ponownie wypuszczone do lasu.


W Czechach pojawiają się głosy, które nawołują do zastrzelenia Emy. Polscy specjaliści z TPN przekonują czeskich przyrodników z Moraw, aby spróbowali odstraszać niedźwiedzicę od osiedli ludzkich i gospodarstw strzelając do niej gumowymi pociskami.

Filip Zięba, wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, specjalista od niedźwiedzi:

Niedźwiedzica, której nadano imię Ema, dostała obrożę telemetryczną, dzięki której będzie śledzona jej wędrówka. Przeszkoliliśmy też kolegów z Czech, jak postępować w przypadku zbytniego zbliżania się niedźwiedzicy do ludzi. Pobraliśmy też próbki genetyczne, które zostaną poddane specjalistycznym badaniom

Czesi nie mają dużego doświadczeń, jeśli chodzi o postępowanie z problematycznymi niedźwiedziami, dlatego zwrócili się do nas o pomoc. W Tatrach każdego roku, zwłaszcza w okresie jesiennym, niektóre niedźwiedzie zbytnio zbliżają się do osiedli ludzkich w poszukiwaniu pożywienia" – wyjaśnił wicedyrektor TPN

Zobaczcie też film z młodymi niedźwiedziami  opublikowany przez Nadleśnictwo Baligród: Małe niedźwiadki przychodzą na świat w styczniu...szybko przybierają na wadze żywiąc się jedynie mlekiem matki...wnet ruszą za swoimi matkami w pierwsze długie wędrówki... Uważajmy !!!! W razie spotkania niedźwiedzicy z potomstwem, wycofajmy się, by zejść im z pola widzenia...w tym okresie potrafią być szczególnie niebezpieczne !!!!
Kazimierz Nóżka


(źródło: PAP)

Co sądzisz o tym artykule?
1
0
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0