Profilaktyka zdrowia

Chore maluchy odpowiedzią na billboardy o spadku dzietności. "Kampania nie jest konfrontacyjna"

Profilaktyka zdrowia

Autor:
Adam
Barabasz
billbordy

"Gdzie są te dzieci" - pyta z billboardów w polskich miastach jedna z fundacji. Z odpowiedzią ruszyła agencja Feeders oraz serwis Pomagam.pl. Bo maluchów w Polsce nie brakuje. Zwłaszcza tych, które potrzebują pomocy. Ich wsparcie jest celem kampanii "Tu jestem".

Kampania "Gdzie są te dzieci"

Na początku lipca Polskę zalały bilbordy Fundacji Nasze Dzieci. Ich celem było uświadomienie, jak w kolejnych dekadach spadała dzietność w naszym kraju. I tak w latach 50. polska rodzina została przedstawiona jako model 2+6. W latach 80. liczba dzieci spadła do czwórki, a obecnie jest wyliczana na 2,5. Kampania wywołała burzę, w czasie której znaczącą rolę odgrywały argumenty ekonomiczne. Podkreślano, że Polacy nie chcą powiększać rodzin z uwagi na niskie płace, brak miejsc w żłobkach i przedszkolach oraz niewystarczającej liczby mieszkań. Głównym hasłem kampanii było pytanie: "Gdzie są te dzieci".

Chore dzieci

Operacja serca w łonie matki
Operacja serca w łonie matkiDzień Dobry TVN
wideo 2/8

"Tu jestem"

Z odpowiedzią pospieszył serwis Pomagam.pl, który we współpracy z agencją reklamową Feeders [AB1] przygotował plakaty "Tu jestem" przedstawiające dzieci chore na rdzeniowy zanik mięśni. Najskuteczniejszą metodą leczenia jest terapia genowa. Nie jest ona refundowana, a jej cena jest ustalona na zawrotnym poziomie 9 mln złotych. Z tego powodu jest nazywana najdroższym lekiem świata.

– Nasza kampania spotyka się z bardzo pozytywnym odbiorem, ponieważ nie jest konfrontacyjna – wyjaśnia w rozmowie z dziendobry.tvn.pl Dobrosława Gogłoza, dyrektor zarządzająca Pomagam.pl. – Nie próbowaliśmy odbić piłeczki i przeciągnąć liny na zupełnie drugą stronę światopoglądową. Staraliśmy się zaznaczyć, że rozmowa o dzieciach może być przełożona na bliższy nam grunt. Nie musimy rozmawiać o cyfrach i dzietności. Każdego dnia wiele rodzin w Polsce nie jest w stanie poradzić sobie z tym, co je spotyka i potrzebuje wsparcia od innych. Z pomysłem zgłosiła się do nas agencja Feeders i wspólnie nad nim pracowaliśmy. My, czyli Pomagam.pl, kontaktowaliśmy się z rodzicami dzieci, którzy mają u nas zbiórki. Od początku chcieliby być całkowicie transparentni i jasno przestawić nasz pomysł i jego założenia – podkreśla.

Terapia genowa

Na billboardach pojawiła się trójka dzieci: Emilka, Bartek , którzy walczą z SMA oraz Zuza, która urodziła się z chorobą płuc. Jej leczenie jest w Polsce niemożliwe, a sam transport lotniczy to koszty, których nie jest w stanie udźwignąć przeciętna rodzina.

– Założyliśmy, że chcemy pokazać szczególne problemy i liczyliśmy, że kampania zdobędzie zasięgi – zaznacza Dobrosława Gogłoza, dyrektor zarządzająca Pomagam.pl. – Największą korzyść mogły uzyskać maluchy, których zbiórki opiewają na duże kwoty. Jest oczywiście mnóstwo zbiórek na dużo mniejsze kwoty rzędu np. kilku tysięcy. Każda sytuacja jest inna i zależy od zasobności portfela rodziny. Zakładając, że dwoje rodziców pracuje i należy do szeroko pojętej klasy średniej, to choroba czy zabieg, który kosztuje 5-10 tys., jest dużym wyzwaniem, ale można tym zarządzić. Ale jeśli ta sama rodzina staje przed koniecznością opłacenia operacji za milion, pięć lub dziesięć, to naprawdę jest niewiele osób w Polsce, które mogą to samodzielnie pokryć – podsumowuje.

Do zbiórki na leczenie dzieci, które wystąpiły na billboardach, może dołączyć każdy. Wystarczy zeskanować kod QR, który został umieszczony na grafikach. Można też – w tradycyjny sposób – wejść na stronę Pomagam.pl. Linki o zbiórek publikujemy poniżej:

Emilka - https://pomagam.pl/pomocdlaemilki

Zuza - https://pomagam.pl/kfbe6b

Bartek - https://pomagam.pl/bartus

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz też:

Autor:Adam Barabasz

Źródło zdjęcia głównego: Dobrosława Gogłoza / Twitter

Pozostałe wiadomości