"Podczas epizodu zabił swojego 18-miesięcznego syna". Jakie skutki może wywołać lunatykowanie?

Lunatykowanie - kogo dotyczy, jak się objawia, jak leczyć?
Jak nie stygmatyzować osób w kryzysie psychicznym?
Źródło: Dzień Dobry TVN
Lunatycy potrafią zapewnić domownikom prawdziwy, pełen emocji spektakl. Zwykle jest to komedia o lekkiej fabule - napuszczanie wody do wanny, jedzenie cukierków przez sen czy przesiadywanie na toalecie i jednoczesne klaskanie w rytm nuconej piosenki. Czasami jednak osoby cierpiące na somnambulizm nieświadomie mogą wyrządzić zarówno sobie, jak i bliskim niewyobrażalną krzywdę. - Gdy miałam 10 lat, bawiłam się ostrym nożem - opowiada jedna z rozmówczyń dziendobry.tvn.pl.

Lunatykowanie - śmieszne i przerażające historie

- Pewnego ranka obudziłam się z bólem szczęki. Nagle zorientowałam się, że spałam na czymś twardym. Gdy uniosłam poduszkę, zobaczyłam tam ulubiony kubek do kawy. To był mój pierwszy epizod lunatykowania. Po prostu poszłam w nocy do kuchni i go stamtąd przyniosłam - opowiada 22-letnia Klaudia. Kolejny incydent związany z tzw. sennowłóctwem miał miejsce w życiu rozmówczyni dziendobry.tvn.pl dopiero rok później. - Wstałam w środku nocy, podeszłam do toaletki, w której miałam wszystkie kosmetyki, pomalowałam się, włożyłam sylwestrową sukienkę z cekinami i wróciłam do łóżka - wspomina nasza bohaterka.

Późniejsze epizody lunatykowania przybierały na sile i coraz mocniej wpływały na codzienność Klaudii. - Jadłam przez sen. Budziłam się w pościeli pełnej papierków po cukierkach i ogryzków od owoców. Gdy tylko otwierałam oczy, chciało mi się wymiotować. Z tych śladów, które pozostawiałam po nocnych ucztach, można było wywnioskować, że spożywałam tony jedzenia. Nie potrafiłam tego powstrzymać. Przytyłam 16 kilogramów. Lunatykowanie ustało samoistnie po 3 latach - zaznacza nasza rozmówczyni.

Natalia, gdy była mała, chodziła w nocy wokół stołu i mówiła, że zbiera grzyby. Kilkukrotnie napuściła również wodę do wanny i podczas snu chciała brać kąpiel. Niekiedy zawijała się w dywan lub siadała na toalecie i przez pół godziny wyklaskiwała różnorodne rytmy. Tego rodzaju przeżycia można uznać za zabawne, jednak niektóre jej nieświadome zachowania mogły doprowadzić do tragedii.

- Pewnej nocy podczas lunatykowania zmywałam naczynia. Nagle weszła moja ciocia i zaczęła głośno krzyczeć. Miałam 10 lat i bawiłam się ostrym nożem. Nawet przecięłam sobie nim skórę, ale zupełnie nic nie czułam. Leciała tylko czerwona strużka - opowiada z perspektywy czasu Natalia. - Innym razem chciałam wyjść do toalety przez okno, ale zbudzony hałasem tata powstrzymał mnie przed postawieniem nogi na zewnętrznym parapecie - dodaje.

To, że tzw. sennowłóctwo może nieść za sobą tragiczne skutki, odnotowano już w II połowie XIX wieku. - Pierwsze opisy w literaturze naukowej miały związek z charakterem czynności podejmowanych przez chorych w trakcie trwania epizodów, a także z ich dramatycznymi konsekwencjami. Jeden z nich, opisany przez Yellowlessa w 1878 roku dotyczył 28-latka cierpiącego wcześniej na koszmary senne, który podczas epizodu lunatykowania zabił swojego 18-miesięcznego syna. Inny, w 1933 roku, o zabójstwie kobiety dokonanym przez jej męża, który zdawszy sobie sprawę z tego, co uczynił, postanowił popełnić samobójstwo - uświadamia w rozmowie z dziendobry.tvn.pl lek. Bartosz Koba, rezydent psychiatrii w Instytucie Psychiatrii i Neurologii z Centrum Medycznego CMP.

Czym jest lunatykowanie? U jakiego specjalisty szukać pomocy?

Lunatykowanie inaczej nazywane jest somnambulizmem lub sennowłóctwem. - Najogólniej, to stan zaburzeń świadomości, w którym występuje połączenie cech snu i czuwania, spowodowany niepełnym wybudzeniem z 4. stadium snu głębokiego fazy NREM. Zwykle w pierwszej z trzech części snu nocnego pacjent wstaje z łóżka, chodzi bez celu (zwykle kilka minut do pół godziny), ujawniając obniżony poziom świadomości, małą reaktywność na bodźcie zewnętrzne oraz ograniczenie sprawności ruchowej - wyjaśnia lek. Bartosz Koba.

Rezydent psychiatrii zaznacza, że osoba doświadczająca epizodu sennowłóctwa ma zwykle zastygły wyraz twarzy i nie reaguje na próby wybudzenia. Po odzyskaniu pełnej świadomości nie pamięta tego, co wydarzyło się w nocy z jej udziałem.

Lunatykowanie może występować zarówno u dzieci (ok. 15%), jaki i u dorosłych (ok. 3%), jednak podłoże somnambulizmu różni się w zależności od wieku pacjenta. U malucha może ono wynikać z niedojrzałości układu nerwowego, natomiast u osób starszych związane jest z czynnikami zewnętrznymi takimi jak: zaburzenia psychiczne, stres, gorączka, leki, alkohol czy deprywacja snu.

- Etiologia somnambulizmu jest nadal nie do końca poznana. Podkreśla się wpływ czynników genetycznych. W trakcie trwania epizodu opóźnione jest spostrzeganie wzrokowe, a percepcja słuchowa i bólowa prawdopodobnie nie występują - pacjenci po zranieniu się mogą nie odczuwać bólu. Co ciekawe, zachowana jest percepcja przestrzenna, na co wskazuje zdolność do bezbłędnego pokonywania przez chorych nawet znacznych odległości - zauważa nasz rozmówca.

Do jakiego specjalisty się udać, gdy problem sennowłóctwa dotyka nas osobiście? - Podstawową formą terapii somnambulizmu jest leczenie schorzeń mogących prowadzić do zakłócenia ciągłości snu, na przykład bezdechu sennego, zespołu niespokojnych nóg, jak również stosowanie zasad higieny snu oraz dbanie o dobrostan psychiczny. Istotna jest diagnostyka różnicowa, w tym wykluczenie prostych zaburzeń ruchowych (np. bruksizm, jaktacje) oraz padaczki, a zatem wizyta u neurologa oraz wykonanie badania polisomnografii, pokrewnej EEG. Czasami psychiatra musi wykluczyć występowanie fugi dysocjacyjnej, lęków nocnych, przewlekłego stresu czy innych zaburzeń depresyjno-lękowych, z którymi lunatykowanie może być powiązane - wymienia lek. Bartosz Koba.

Jak zaznacza specjalista z Centrum Medycznego CMP, do leczenia niefarmakologicznego można zaliczyć m.in. zapewnienie wystarczającej długości snu nocnego oraz zaplanowanie drzemek w ciągu dnia. W cięższych przypadkach rekomendowane jest stosowanie leków powodujących zmniejszenie ilości snu głębokiego lub antydepresantów.

- Reasumując, diagnostyka lunatykowania może wymagać współpracy psychiatry, neurologa, laryngologa oraz internisty. Jednak należy pamiętać, że leczenie nie zawsze jest konieczne, a sennowłóctwo może ustąpić samoczynnie - uświadamia ekspert.

Istotne jest również zapewnienie bezpieczeństwa w otoczeniu chorego - usunięcie przedmiotów mogących spowodować uraz czy upadek, a także zabezpieczenie drzwi i okien
- apeluje lek. Bartosz Koba.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady. 

Zobacz także:

Czytaj także: