Podróże

Hotelarze u schyłku pandemii. "Sezon wakacyjny w Polsce pod znakiem zapytania"

Podróże

Autor:
Teofila
Siewko
Źródło:
Rzeczpospolita/ighp.pl
Osoba wchodząca do hotelu
Tero Vesalainen/Getty ImagesHotelarze u schyłku pandemii

Mimo, że pandemia powoli się kończy, to hotele w Polsce nie pękają w szwach. Znacznie słabsza od oczekiwań była majówka i święta wielkanocne. Również nadchodzące wakacje nie zapowiadają się optymistycznie. Czy branża hotelowa w końcu stanie na nogi po 2 latach koronawirusa?

Niska frekwencja w hotelach na majówkę 2022

Od momentu luzowania obostrzeń widać poprawę w branży hotelarskiej. W kwietniu była ona zauważalna w porównaniu miesiąc do miesiąca oraz rok do roku. Jednak frekwencja okazała się niższa aniżeli przed pandemią COVID-19. Jak wynika z najnowszego badania Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego (IGHP), w niemal 150 hotelach na terenie całej Polski hotelarze obawiają się gorszego okresu wakacyjnego niż przed pandemią. 

Podróże po świecie

Podróż marzeń do Namibii
Podróż marzeń do Namibii Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

- Majówka była znacznie słabsza od oczekiwań, podobnie jak wcześniejsze święta wielkanocne. Sytuacja w hotelach wciąż jest kiepska mimo schyłku pandemii - podała IGHP.

Majówka wypadła lepiej pod względem frekwencji w hotelach niż Wielkanoc. Jednak wciąż nie był to satysfakcjonujący wynik. 3/4 obiektów uzyskało obłożenie powyżej 50%, a 42% z nich miało frekwencję wyższą niż 80%. W tym czasie lepsze wyniki osiągnęły obiekty wypoczynkowe niż hotele biznesowe. Z raportu IGHP wynika, że "okres świąteczny był słabszy turystycznie, 65 proc. hoteli uzyskało frekwencję powyżej 50%. Obłożeniem wyższym niż 80% mogło się cieszyć tylko 22% obiektów". 

Wakacje 2022 - prognozy dla branży hotelarskiej

- Z perspektywy początku maja prognozy na lipiec są bardzo słabe, co w tej chwili stawia pod znakiem zapytania sezon wakacyjny w Polsce. Rodzi obawę, że podobnie jak weekend majowy, będzie on słabszy niż rok temu - komentuje IGHP w raporcie. 

Zdecydowana większość obiektów zmuszona jest podnieść ceny - na wzrost w stosunku do 2019 roku wskazało 70% obiektów, a w porównaniu do kwietnia 2021 roku - aż 80%. Hotele zmuszone są do podwyżek przez rosnące ceny towarów i usług, a przede wszystkim przez gazu, energii elektrycznej oraz wynagrodzeń. Już na majówkę Polacy chętniej zostawali w domu, niż wyjeżdżali na urlop. (Pisaliśmy o tym w artykule: Polaków nie stać na majówkę. "Rozrywka zawsze jest pierwsza na liście wydatków do cięcia"). Taka sytuacja powoduje, że prognozy na nadchodzące wakacje dla branży hotelarskiej nie są najlepsze. 

Jak podaje Rzeczpospolita, "poprawę kondycji branży będzie opóźniać sytuacja gospodarcza, na którą mocno wpływa wojna w Ukrainie". W ostatnich tygodniach hotelarze sygnalizowali problem terminowej spłaty środków z Tarczy PFR 2.0. (Polskiego Funduszu Rozwoju). Problemem dla przedsiębiorców z branży hotelarskiej jest również spłata rat kredytów inwestycyjnych. Zgodnie z przewidywaniami nie ma szans na to, aby co najmniej kilkanaście procent działających w Polsce hoteli osiągnęło zysk z tzw. działalności operacyjnej. Szacuje się, że w kraju działa około 2,5 tysiąca hoteli. 

W związku z powyższym można spodziewać się wzrostu cen w hotelach na nadchodzące wakacje. Jednak taka sytuacja nie powinna nikogo dziwić, zwłaszcza że w kwietniu padł kolejny rekord inflacji - wyniosła ona 12,3%.

Uchodźcy w hotelach

Z raportu Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego wynika, że w 43% ankietowanych obiektów przebywali uchodźcy z Ukrainy. Osoby zamieszkujące pokoje to przede wszystkim matki z dziećmi. Średnio hotele przyjmują około 100 osób na obiekt. Łącznie w kwietni było to 6 400 osób - dorosłych i dzieci. Uchodźcom udzielono ponad 10 tysięcy noclegów. W przełożeniu na frekwencję to około 5%. 

Zobacz także:

Autor:Teofila Siewko

Źródło: Rzeczpospolita/ighp.pl

Źródło zdjęcia głównego: Tero Vesalainen/Getty Images

Pozostałe wiadomości