Po sześciu dniach samotnej żeglugi – raj na horyzoncie
Dotarcie do Makemo nie było łatwe. Michał Malinowski podkreśla, że choć widoki zapierają dech w piersiach, samotna żegluga przez Pacyfik to nie wakacyjna przygoda, lecz wymagająca wyprawa, w której każdy dzień przynosi nowe niespodzianki.
- Po 6 dniach samotnej żeglugi udało mi się wreszcie dotrzeć do polinezyjskiego atolu Makemo. No i czy warto było się przedzierać przez te wszystkie szkwały? Oceńcie sami. Jednym słowem raj i to w takiej najbardziej oczywistej, niemalże banalnej formie. Ale tropikalne kraje to nie tylko sielanka. To też wyzwania. A bywa że i chwile grozy - opowiada aktor.
- Makemo jest jednym z prawie 80 atoli Archipelagu Tuamotu w Polinezji Francuskiej. Atole to niezwykłe wyspy. Są pozostałością po zapadniętych wulkanach, które osiadły pod powierzchnią oceanu i na ich miejscu powstał pierścień z rafy koralowej otaczający lagunę. Po zewnętrznej stronie laguny mamy wzburzony ocean, a po wewnętrznej - krystaliczną, spokojną wodę, czasami płaską jak jezioro w bezwietrzny dzień – tłumaczy Michał.
To właśnie ta specyficzna budowa sprawia, że atole Tuamotu są jednymi z najbardziej malowniczych miejsc na świecie, ale jednocześnie stanowią wyzwanie dla żeglarzy. Dostanie się do wnętrza atolu wymaga precyzji, doświadczenia i odrobiny szczęścia.
- Część atoli, w tym właśnie Makemo, w którym się znajduję, posiada kanały łączące otwarty ocean z laguną. To właśnie przez te kanały można dostać się do środka, ale nie jest to proste, ponieważ są to wody pływowe i prąd w tych kanałach potrafi osiągać prędkości o wiele wyższe niż ja potrafię osiągać tą swoją łódeczką z małym silnikiem – relacjonuje Malinowski.
Polinezja Francuska oczami Michała Malinowskiego - spotkanie z rekinami, opustoszałe sklepy i walka z cyklonem
Jednym z najbardziej emocjonujących fragmentów odcinka cyklu "Wielki błękit" była opowieść o rekinach, które w wodach Tuamotu są codziennością.
- Przyznam się, że zawsze miałem pewne opory przed pływaniem w towarzystwie rekinów. Pływając w wodach Tuamotu, zupełnie tych oporów się wyzbyłem, bo troszkę nie było wyboru. Te rekiny były dosłownie wszędzie. I okazało się, że raczej nie są takie groźne – zaznacza Michał Malinowski.
Ale życie na Makemo to nie tylko natura i piękne widoki, ale też wyzwania logistyczne.
- Z tymi sklepami to też jest bardzo ciekawa sprawa, bo najlepiej chodzić do nich do kilku dni po wizycie statku zaopatrzeniowego, który przypływa tutaj raz na dwa tygodnie. Wtedy jest największa szansa na to, żeby zdobyć jakieś świeże owoce albo warzywa, albo np. paliwo do silnika. Po kilku dniach od wizyty statku bywa z tym różnie, bo poza palmami kokosowymi prawie nic innego jadalnego na tych wyspach nie rośnie – tłumaczy podróżujący aktor.
- Największym problemem na wyspie jest brak słodkiej wody. Zmuszeni jesteśmy zbierać tu deszczówkę, żeby mieć co pić. Domy budowane są na palach ze względu na ogromne fale, które je zalewają podczas sztormu. Morze otacza nas ze wszystkich stron, a wyspa prawie w ogóle nie wystaje ponad jego poziom, czego nie polepsza ocieplenie klimatu – opowiada w materiale Dzień Dobry TVN jeden z mieszkańców Makemo.
Jak nieprzewidywalny potrafi być Pacyfik i jak cienka jest granica między zachwytem a zagrożeniem pokazały Michałowi również panujące tam warunki atmosferyczne, które zmusiły go do podjęcia odważnych działań.
- Depresję tropikalną udało się przejść bez szwanku, z tym że zaraz po niej pojawił się cyklon, który na szczęście przeszedł 300 kilometrów ode mnie. I to naprawdę na szczęście, ponieważ w miejscu takim jak Makemo w starciu z cyklonem łódka nie ma absolutnie żadnych szans. Tutaj po prostu nie ma ochrony przed takim żywiołem. Dlatego z ogromnym bólem będę musiał rozstać się z Makemo i ogólnie z Archipelagiem Tuamotu, i znaleźć miejsce, w którym w razie czego będę miał się gdzie schronić – wyznał Malinowski.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Gdzie Polacy podróżują w okresie świątecznym? Ten kierunek to prawdziwy hit
- Magia świąt w Górnej Austrii. "Jarmark ma w tym roku aż dwa piętra"
- Polscy emigranci i ich święta. Jak je spędzają? "Mamy drzewko z patyków wyrzuconych przez ocean"
Autor: Berenika Olesińska
Reporter: Michał Malinowski
Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN