Marcin Meller jest dziennikarzem telewizyjnym i prasowym oraz jednym z prowadzących Dzień Dobry TVN. Mało osób o tym wie, ale nigdy nie wychodzi z domu bez czegoś do czytania a także potrafi grać w quidditcha! Jeżeli chcecie poznać inne nietypowe ciekawostki na temat Marcina Mellera - przeczytajcie nasz kwestionariusz.

Dzień zaczynam od… pytania samego siebie dlaczego nie położyłem się spać dwie godziny wcześniej. Potem internetowa prasówka pod espresso.

Ranny ptaszek czy nocny marek? No jak jest DDTVN, to ranny ptaszek, wstaję o szóstej. Na co dzień lubię mędrkować po nocach, oglądać seriale, czytać. Ale raczej nocny ptaszek, który dokonuje cudów, by cztery dni w miesiącu funkcjonować o świcie.

Marcin Meller

Marcin Meller

Gdy słyszę „Dzień Dobry TVN” to… się uśmiecham. Kawał mojego życia z przeważnie dobrymi doświadczeniami. A z tych niedobrych można drzeć łacha.

Nigdy nie wyjdę domu bez… czegoś do czytania. Teoretycznie wszystko, nawet książki, mam w komórce, ale lubię czytać na papierze, a przynajmniej na Kindlu.

W dobry nastrój wprowadza mnie… zadziwiająco dużo rzeczy. Moje dzieci, moment gdy jadąc do domu na Mazurach mijam Szczytno, czyli została mi niespełna godzina, John Oliver, skok do jeziora, „Modern family”, jazda rowerem, słone lody karmelowe w waflu, odkrycie nowej kapeli na Spotify, i niezmiennie od lat każdy odcinek „Friends”.

Mam słabość do… ruskich pierogów, marcepanu, Kinder Niespodzianek, ciepłego chleba z zimnym masłem i większości rzeczy które tuczą.

Marcin Meller i jego tort

Fot. East News

Najbardziej boję się…że coś złego przytrafi się mojej rodzinie.

Mało kto wie, że potrafię… grać w quidditcha.

Najlepsza rada jaką otrzymałem/am w życiu to? Żeby nie odbierać nieznanych numerów telefonu i zlikwidować sekretarkę automatyczną. Okazuje się, że 95 procent ludzi nie wysyła SMS-a, co oznacza, że sprawa była nieistotna. Fantastyczna oszczędność czasu i nerwów.

Gdybym nie robił(a) tego, co teraz, to był(a)bym… właścicielem hostelu dla backpackersów w Afryce.

Słowa, których nadużywam? Przekleństwa. Zemściło się to na mnie gdy w "Drugim Śniadaniu Mistrzów" w TVN24 wymsknęło mi się słowo na „k”. Wszyscy mieli ubaw, ja niekoniecznie.

Nastoletniemu sobie poradził(a)bym... Lepiej zrobić i żałować niż nie spróbować i żałować. „Przynajmniej próbowałem” – lubię to zdanie.

Gdybym mógł/mogła zamienić się z kimś miejscami na jeden dzień to byłby to... premier.

Idealne miejsce na relaks to… mój dom na Mazurach.

Jeśli aktywność fizyczna, to najchętniej… rower, pływanie, koszenie.

Nie odbiorę telefonu, bo… nie znam numeru, bo jest po 18, bo jestem na spotkaniu, w kinie, na koncercie, na imprezie, ze znajomymi, w domu na Mazurach… Zasadniczo częściej nie odbieram, niż odbieram.

Za swój największy sukces zawodowy uważam… Że od blisko 30 lat robię to co lubię. No i jako niepoprawny optymista uważam oczywiście, że dopiero odpalę race, że największy sukces przede mną. W sumie tak nie uważam, ale co szkodzi powiedzieć?

Najwięcej pieniędzy w życiu wydałem na… podróże i książki.

Najśmieszniejsza rzecz, która zdarzyła mi się w pracy… kiedy mnie przez pomyłkę wzięli za asystenta generała z Ministerstwa Obrony Narodowej, dzięki czemu dostałem się do batalionu polskich sił rozjemczych w czasie wojny w byłej Jugosławii, kiedy żadnych dziennikarzy tam nie wpuszczano.

Zobacz także:

Dorota Wellman: "Jestem krzyżówką skowronka z sową" [KWESTIONARIUSZ DDTVN]

Magda Mołek i Marcin Meller

Magda Mołek i Marcin Meller

Co sądzisz o tym artykule?
59
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
1
26.04.2019
Edytakx67
Teraz to już nie graniczy z pewnością teraz to pewnik jest Pan The Best 😎👌💕