Bard Kowalski szczerze o zmianie życia
Droga do zmiany stylu życia często zaczyna się od momentu, który zmusza do zatrzymania i szczerego spojrzenia na siebie. W przypadku Barda była to mieszanka problemów zdrowotnych, zawodowych rozczarowań i rosnącej świadomości, jak duży wpływ na codzienne funkcjonowanie ma kondycja fizyczna. Teraz Bard prowadzi zdrowy i świadomy tryb życia. Jak przyznaje, dawniej tak nie było. Jeszcze kilka lat temu ważył prawie 130 kilo.
- Byłem rosłym chłopakiem i do końca nie zdawałem sobie sprawy jakie to jest złe dla mojego zdrowia. Któregoś dnia trafiłem do lekarza, okazało się, że mam guza na wątrobie wielkości pięści, tłuszczaka i jedynym sposobem na to była dieta. Poszedłem na dietetyka, schudłem – powiedział.
Chwilę później życie artysty znów obróciło się o 180 stopni. - Zacząłem robić karierę muzyczną, wpadłem w towarzystwo, które lubiło dosyć bardzo imprezować. To nie sprzyja i to nie jest towarzystwo, które nakręca cię do pójścia na trening, tylko bardziej na imprezowo-klubowe sytuacje.
Pierwszym momentem przełomowym, w którym Bard uświadomił sobie, że czas uporządkować codzienność i zadbać o sobie był casting do jednego z teatrów. Wówczas padły brutalne słowa „jestem za gruby i dlatego mnie nie przyjmą”
- To był mój taki pierwszy trigger i od tego się wszystko zaczęło. Wtedy pomyślałem sobie, że zadbanie o siebie i o swoje zdrowie to jest totalna podstawa (…) W show-binzesie wygląd ma znaczenie. Jak nas widzą, tak nas piszą. Ludzie nas obserwują, ludzie się nami inspirują. Oczywiście w moim przypadku słuchają mojej muzyki, ale też lubią widzieć obrazek. Zostałem też bardziej zauważany, od kiedy zadbałem o siebie. Bazujemy i zarabiamy na swoim wyglądzie - powiedział.
Pierwsze treningi na siłowni i zmiana znajomych
Bard zawzięcie postanowił spełnić swój cel i zadbać o formę. Jak wspomina, najtrudniej było zacząć. Początki również okupione były potem i wątpliwościami.
- Modliłem się o to, żebym ja przeżył to. Uważałem, że to jest niemonormalne, że to jest dla nienormalnych. A teraz sam się stałem tym nienormalnym i ćwiczę pięć razy w tygodniu -dodał.
Artysta nad swoją sylwetką od dłuższego czasu pracuje pod okiem trenera Damiana Milewskiego.
- Bard jest sumienny. Pojawia się, to jest najbardziej imponujące, ponieważ nie jest to jego profesja. Zajmuje się wieloma rzeczami, a jednak niezależnie co go dotyka w życiu, na co dzień pojawia się zawsze rano (…) Najważniejszy jest ruch, więc niezależnie, co trenujemy, jakakolwiek dyscyplina albo aktywność fizyczna, która wprawi ciało w ruch, jest okej – powiedział trener.
Bard przyznał też, że zmiana trybu życia wiązała się także z utratą pewnych znajomości. Na pytanie, czego brakuje mu najmniej ze starego życia, odpowiedział:
Kaca, napadów lękowych, większa stabilizacja fizyczna i psychiczna jest teraz. Wcześniej jej w ogóle nie było. Naturalne wykruszenie się ludzi w moim życiu, których tak na dobrą sprawę okazuje się teraz, nie powinno być – powiedział.
Zobacz także:
- Morsowanie lekiem na demencję? Zaskakujące wnioski naukowców z Cambridge
- Marzysz o zimnym prysznicu w czasie upału? Lekarz przekonuje, że to kiepski pomysł
- Jak zacząć morsować? Wady i zalety morsowania. Zobaczcie, jak to robią dzieci-morsy
Autorka/Autor: Nastazja Bloch
Reporter: Karolina Kalatzi
Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN