Styl Życia

Bohaterska kwarantanna opiekunek z ośrodka preadopcyjnego w Otwocku. Historia, która chwyta za serce

Styl Życia

Bohaterska kwarantanna opiekunek z ośrodka preadopcyjnego w Otwocku. Historia, która chwyta za serce

W Interwencyjnym Ośrodku Preadopcyjnym w Otwocku u jednego pracownika wykryto zakażenie COVID-19. Cały personel został objęty kwarantanną. Mimo to opiekunki nie rozstały się ze swoimi podopiecznymi. Poznajcie historie niezwykłych kobiet.

Do ośrodka w Otwocku pod Warszawą trafiają dzieci porzucone lub odebrane rodzicom. Codziennie trwa walka o znalezienie im kochającego domu. W listopadzie 2019 roku Filip Chajzer zrealizował reportaż o sile i determinacji niezwykłych kobiet, które tam pracują. W tym roku jednak przyszła pandemia, a koronawirus zapukał do drzwi ośrodka. U jednej z opiekunek i dwójki malutkich dzieci stwierdzono COVID-19. Pracownicy zostali objęci kwarantanną. Filip Chajzer postanowił porozmawiać z opiekunkami i przedstawić obecną sytuację.

Niezwykła kwarantanna

Filip Chajzer ponownie spotkał się z pracownicami ośrodka. Tylko tym razem online. Z jego materiału dowiadujemy się o wspaniałej inicjatywie. Opiekunki na czas kwarantanny zabrały do domu najmniejsze dzieci.

To była wspólna decyzja pracowników. Jak wyszło, że jedna z pracownic ma covid, uznałyśmy, że po prostu weźmiemy te dzieci do domu

- poinformowała Inez Szczepełek, opiekunka w Interwencyjnym Ośrodku Preadopcyjnym w Otwocku.

Pracownica ośrodka Tatiana Orłowska wyjaśniła, że opiekunki walczyły, by dzieci nie trafiły do szpitala. Nie chciały, by po raz kolejny odebrano im bliską osobę. Słowa te potwierdziła Dorota Polańska, dyrektorka IOP. 

W szpitalu nie znaliby upodobań dzieci - ich zachcianek, słabych stron, mocnych stron. Ich kruchości. Kto miałby się nimi opiekować? Dziewczyny podejmowały świadomą decyzję, kto, jakie dziecko weźmie

- zadeklarowała.

Zachowanie opiekunek śmiało możemy określić słowem – bohaterskie. Kobiety nie zastanawiały się, co zrobić. One po prostu działały, bo dla nich najważniejsze jest dobro dzieci.

"Kochamy, przytulamy, całujemy"

Opiekunka Małgorzata Gołąb wzięła pod swój dach rocznego chłopca i miesięczną dziewczynkę.

Oprócz tego mamy jeszcze pięciolatkę, która jest u nas w rodzinie zastępczej i swoje biologiczne dzieci. Więc jest wesoło, cała piątka. I wspólnie z mężem jakoś dajemy radę

- oznajmiła.

Z kolei Mariola Sapryk przygarnęła rocznego chłopca z FAS (alkoholowy zespół płodowy). To nie było łatwe zadanie. Chłopiec na początku karmiony był przez sondę. Wciąż ją wyrywał, więc opiekunka z anielską cierpliwością karmiła go łyżeczką.

W szlachetnej akcji wzięło udział kilkanaście opiekunek ośrodka. Z reportażu wynika, że zaopiekowanie dzieci w domach pracownic - szybciej się rozwijają. "Przytulamy, całujemy, kochamy" - powiedziała jedna z nich. Czas kwarantanny jednak mija, więc opiekunki i podopieczni wracają do ośrodka. Gdyby sytuacja miała się powtórzyć, kobiety zadeklarowały, że po raz kolejny stanęłyby na wysokości zadania.

Bez wahania. Biorę

- oświadczyła Tatiana Orłowska.

Zobacz też:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Reporter: Filip Chajzer
Co sądzisz o tym artykule?
93
7
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0